
-
Nowy gatunek ogromnego mozazaura z epoki kredy został nazwany Tylosaurus rex, a jego rozmiary porównywane są do wieloryba humbaka, żarłacza białego lub autobusu szkolnego.
-
Odkryte skamieniałości, głównie z północnego Teksasu, pozwoliły wyodrębnić ten gatunek na podstawie różnic w wielkości i budowie zębów w stosunku do wcześniej opisanych tylozaurów.
-
Tylosaurus rex osiągał długość do 13 metrów i był szczytowym morskim drapieżnikiem swoich czasów.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Nowy król dorównywał mu wielkością, którą naukowcy szacują na 7 do 13 metrów. A to tyle, co duża samica tyranozaura rexa. Ten lądowy drapieżnik z epoki kredy, nazwany „królem tyranem jaszczurów”, osiągał właśnie 13 metrów, co nie czyniło go największym mięsożernym dinozaurem, ale stawiało w czołówce.
Zwierzęta żyjące w morzach epoki kredy bywały równie wielkie, o ile nie większe. Szczególny terror siały mozazaury, jedne z największych wyspecjalizowanych drapieżników morskich w dziejach.
Dzisiejsze wieloryby bywają większe, kaszaloty osiągają nawet 20 metrów, ale polują głównie na głowonogi (nawet duże). Mozazaury o kilkunastometrowych ciałach i paszczach uzbrojonych w spore zęby polowały na wszystko, co zdołały w morzu chwycić.
Tylozaury były jednymi z największych morskich drapieżników
Do najbardziej imponujących mozazaurów należały tylozaury, których dotąd rozpoznaliśmy siedem gatunków, aczkolwiek niektórzy wyodrębniają ich znacznie więcej. Pierwszymi były Tylosaurus proriger i Tylosaurus nepaeolicus znalezione jeszcze w XIX w. podczas wyścigu po „białe złoto”, czyli kości prehistorycznych zwierząt na Dzikim Zachodzie.
Ta gorączka była wówczas równie duża jak gorączka złota i doprowadziła do odkrycia wielu najbardziej znanych dzisiaj gatunków. Tylosaurus nepaeolicus robił wtedy wrażenie jako zapewne morderczy morski drapieżnik.
Ostatnim odkrytym tylozaurem był Tylosaurus saskatchewanensis opisany w Kanadzie w 2018 r. Teraz udało się opisać kolejnego, nazwanego Tylosaurus rex.
Drapieżnik został opisany na podstawie skamieniałości sprzed 80 mln lat, znalezionych głównie w północnym Teksasie dziesiątki lat temu. Odpowiednia analiza skamieniałości zgromadzonych w dotychczasowych zbiorach pozwoliła wyłonić nowy, nieznany dotąd gatunek morskiego łowcy ogromnych rozmiarów.
Nowy tylozaur pływał na terenie Teksasu
Udało się to po przejrzeniu kości przypisywanych dotąd gatunkowi Tylosaurus proriger opisanemu ponad 150 lat temu. Kości znajdowały się w zbiorach Harvard Museum of Comparative Zoology.
Naukowcy podejrzewali, że ten okaz, a także ponad tuzin podobnych skamieniałości przechowywanych w innych instytucjach, należały do innego zwierzęcia. Były większe od innych tylozaurów, miały również delikatnie ząbkowane zęby – cechę rzadką wśród mozazaurów.
Poza tym Tylosaurus proriger żył na terenie dzisiejszego Kansas ok 84 mln lat temu, a pozostałe skamieniałości pochodziły głównie z Teksasu i były młodsze o 4 mln lat. Szczątki te wydobyto ze sztucznego zbiornika wodnego koło Dallas.
To nie tylko formalny zabieg, polegający na innym opisie znanych już szczątków. Wedle paleontologów to kamień milowy w badaniach nad ewolucją tylozaurów w epoce kredy. Wygląda na to, że kluczowe znaleziska w tej materii mogą pochodzić właśnie z Teksasu.
„W Teksasie wszystko jest większe, w tym najwyraźniej mozazaury” – powiedziała Amelia Zietlow, główna autorka nowego badania. Nowy tylozaur na pewno był szczytowym drapieżnikiem oceanów przed 80 mln lat, zdolnym do upolowania każdego ówczesnego zwierzęcia. „To kolejny przerażający t-rex, ale ten terroryzował morza, a nie lądy” – komentują paleontologowie.

