
Na antenie TV Republika Leśkiewicz mówił, kiedy można się spodziewać decyzji prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie ewentualnego odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. – Jeszcze kilka dni poczekamy. Nie ulegajmy presji. Na pewno żadnej decyzji pan prezydent nie podejmie przed wylotem do USA – zaznaczył, wspominając o zaproszeniu Nawrockiego na urodziny prezydenta Donalda Trumpa.
Nawrocki odbierze Zełenskiemu Order Orła Białego? „Czekamy, czy zadzwoni”
Przypomnijmy, że w poniedziałek (8 czerwca) zebrała się Kapituła Orła Białego, która przedstawiła opinię w tej sprawie uczestniczącemu w jej obradach prezydentowi. Prezydencki rzecznik nie odpowiedział wprost na pytanie o to, jaka była opinia Kapituły. – Dyplomacja lubi ciszę – podkreślił. – Prezydent Nawrocki dokładnie powiedział, co zrobi, jeżeli prezydent Zełenski nie zmieni zdania. Nie możemy takiej sytuacji zaakceptować.(…) Dyplomacja kieruje się zasadami wzajemności, więc ta decyzja musi się spotkać z twardą reakcją – stwierdził.
Na pytanie, czy prezydent Zełenski podjął próbę „szczerej” rozmowy z prezydentem Nawrockim, Leśkiewicz odpowiedział: – Nie było twardej próby ze strony pana prezydenta Zełenskiego. Była wizyta szefa jego kancelarii. To prezydent Zełenski powinien zabiegać o rozmowę z prezydentem Nawrockim. Tej rozmowy nie było. Ale jeszcze chwilę czekamy na to, czy prezydent Zełenski zadzwoni – przyznał.
Leśkiewicz ocenił, że prezydent Ukrainy „podjął tę decyzję na chłodno i odpowiednio ją kalkulowano”. – Na pewno doskonale wiedział, z jaką reakcją spotka się ona w Polsce. I z taką reakcją się spotkała – powiedział.
Do decyzji prezydenta Nawrockiego ws. odebrania odznaczenia Zełenskiemu odniósł się minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. – Byłoby dobrze, aby uprzedzająco zapytać, jakie to może mieć skutki dla stosunków między Polską a Ukrainą, a miałoby skutki poważne, bo to by w zasadzie zakończyło możliwość dialogu między prezydentami. Natomiast do mnie takie zapytanie nie dotarło, pan prezydent ma mój numer telefonu, ale z niego nie korzysta – zaznaczył.
Leśkiewicz chce „edukować” o UPA. „Moment na przekazanie wiedzy”
Sikorski skomentował też odwlekanie decyzji przez prezydenta. – Mam wrażenie, że zrozumiał, że się zagalopował – ocenił. – Może zrozumiał, że polityka zagraniczna jest trudniejsza, niż się wydaje, chciałby mieć na nią wpływ i tu miałby poważny wpływ, ale ze skutkami dla niego osobiście – dodał.
– Pan prezydent „nie trzęsie portkami” przed nikim. Jeszcze chwila – komentował natomiast Leśkiwicz na antenie Republiki. Stwierdził, że czas do podjęcia decyzji przez głowę państwa może zostać wykorzystany na „edukację”. – Cały czas mówimy o UPA i przenosimy tę dyskusję na forum międzynarodowe, które musi zrozumieć, dlaczego ta decyzja tak negatywnie wpływa na relacje Polski z Ukrainą. Nie tylko w wymiarze symbolicznym, ale także politycznym i społecznym. To jest moment, który trzeba zagospodarować do przekazania wiedzy, z czego wynika ten problem naszym sojusznikom – powiedział.
Sikorski: Byłoby dobrze zapytać o skutki
W czwartek (11 czerwca) sprawę skomentował też szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Zaznaczył, że jest w kontakcie ze stroną ukraińską i obecnie „wszystko” zależy od niej. – Piłka jest po stronie ukraińskiej, jeśli chodzi o działanie. Myślę, że wielu Polaków czuje pewnego rodzaju złość, uzasadnioną, i rozczarowanie, że po tym wszystkim, co Polska dla Ukrainy i Ukraińców zrobiła przez ostatnie lata, spotyka się z taką, a nie inną decyzją prezydenta Zełenskiego – powiedział prezydencki minister, o czym pisaliśmy na Gazeta.pl.
Podobne stanowisko zajął minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. – Decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego jest powszechnie niezrozumiała i nieakceptowalna – powiedział w opublikowanej w środę (10 czerwca) rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Dla strony polskiej wydarzenia na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, a dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie – przypomina Polska Agencja Prasowa.
Redagowała Wiktoria Beczek












