-
Karol Nawrocki podczas wystąpienia na Podlasiu wskazał trzy istotne sprawy wymagające pilnego rozwiązania i zaapelował do Donalda Tuska o rozpoczęcie rozmów w tej sprawie.
-
Prezydent podkreślił konieczność dialogu dotyczącego finansów publicznych, służby zdrowia oraz demografii, wyrażając niezadowolenie z braku gotowości rządu do współpracy.
-
Nawrocki stwierdził, że obecnie najważniejsze sprawy Polaków schodzą na dalszy plan, a działania polityczne skupiają się na odwracaniu uwagi od kluczowych problemów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Ja dzisiaj potrzebuję dialogu, tylko niestety nie mam z kim go prowadzić. Nie mam z kim rozmawiać o sprawach Polski (…). Wszystkie państwa, które mają demokratyczne rządy, godzą się na to, że są emocje wokół politycznego sporu (…). Ale są sprawy, które nie mogą czekać rok – powiedział Karol Nawrocki podczas wystąpienia w Kuleszach Kościelnych na Podlasiu.
Karol Nawrocki z apelem do Donalda Tuska. „Nie mam z kim rozmawiać”
Prezydent zauważył, że „jesteśmy widzami teatru i spektaklu o rzeczach małoważnych albo nieistotnych”. – Tymczasem potrzebujemy dzisiaj głębokiego dialogu i dyskusji ośrodka prezydenckiego z polskim rządem, o rzeczach prawdziwych, o prawdziwych problemach – dodał.
W tym kontekście głowa państwa przypomniała o dziurze finansów publicznych, która „po prostu nie może czekać na zmianę gospodarza”. W ocenie Nawrockiego tego problemu nie można naprawić „awansem na stanowisko wicepremiera człowieka, który za to odpowiada”, czyli Andrzeja Domańskiego.
– Przyjechałem dzisiaj do państwa, żeby powiedzieć, że w sprawach fundamentalnych i zasadniczych potrzebujemy dzisiaj dialogu, do którego, jak widzimy, strona rządowa nie jest gotowa – mówił.
Nawrocki przypomniał, że „Polacy już wybierali prezydentów, którzy byli metodycznie niszczeni przez środowisko obecnego pana premiera”. W jego ocenie taki los spotkał Lecha Kaczyńskiego czy Andrzeja Dudę w ostatnim okresie jego prezydentury.
Karol Nawrocki wyliczył palące problemy
– Trzeba rozmawiać, panie premierze, o rzeczach, które nie mogą czekać rok, bo musimy naprawić polski budżet i o to apeluję do pana premiera (…). Tu czas oznacza być może ludzkie życie – powiedział. Wskazał na problemy trawiące służbę zdrowia oraz kryzys demograficzny, który jest „gigantycznym problemem Polski”.
– Nie starcza jednak w tym teatrze i w tym spektaklu czasu na dyskusję o finansach publicznych, czasu na dyskusję o służbie zdrowia, czasu na dyskusję o problemie demograficznym Rzeczypospolitej Polskiej – zauważyła głowa państwa.
Prezydent porównał Polskę do „pięknego domu”, który Polacy dzięki ciężkiej pracy zbudowali w ciągu ostatnich 37 lat. – Ten dom obroniliśmy przed tym, co niszczy dzisiaj Paryż i Europę Zachodnią. Ten dom jest bezpieczny – mówił, przypisując tę zasługę Zjednoczonej Prawicy.
– On stoi na silnych fundamentach naszej tożsamości, naszej kultury, naszej historii. Wciąż go mamy i będziemy go mieć. Ale w tym domu przecieka dzisiaj dach. Ten przeciekający dach to jest stan finansów publicznych, stan służby zdrowia i problem polskiej demografii – zaznaczył.
Nawrocki uderza w Tuska. „Mówi, że dach nie cieknie”
– Dzisiaj Polska z całą pewnością potrzebuje rządu, który zajmuje się sprawami Polaków – dodał Nawrocki, porównując rząd Donalda Tuska do „gospodarza, który mówi, że dach nie cieknie„.
W ocenie prezydenta nie można czekać na zmianę władzy. – My dziś, drodzy państwo, potrzebujemy rządu (…), który zajmuje się polskimi sprawami, polskimi problemami (…), a nie każdego dnia i każdego tygodnia prezydentem RP – wskazał i dorzucił: – Jest to może ostatni moment, aby pan premier Donald Tusk to zrozumiał.
Głowa państwa stwierdziła, że „głęboko wierzy” w realizację jednego z dwóch scenariuszy: refleksji, że trzeba już działać albo zmiany władzy.
– Musimy ucywilizować sytuację w polskiej demokracji i doprowadzić ją do momentu, w którym wybór Polaków (…) jest wyborem akceptowalnym dla rządu, a rząd gotowy jest współpracować z prezydentem dla dobra Polaków – dodał. Podkreślił, że chce większości parlamentarnej, która na to pozwoli.
„Czwarty akt spektaklu politycznego”. Nawrocki domaga się zmian
– Wchodzimy w ostatni, czwarty już akt spektaklu politycznego, w którym sprawy zwykłych Polaków, takich jak ja, zanim zostałem prezydentem, są gdzieś na drugim planie – podsumował Nawrocki.
– Chce państwa przestrzec, że nasza odporność, siła rozstrzyga się właśnie tam, gdzie rozwiązuje się zwykłe sprawy Polaków, a nie tam, gdzie tworzy się ideologiczne pola bitew i partyjne (…). To od naszej determinacji, od naszej woli zależy, czy ten czwarty akt będzie aktem ostatnim tej tragikomedii, czy będą kolejne odsłony tego spektaklu – skwitował.
-
Upokarzający odwrót prezydenta. Sam na siebie zastawił pułapkę
-
„To ewenement”. Czarzasty uderza po orędziu Nawrockiego. Wylicza żądania












