
Organizacja Armilarny Ruch Luzytański (MAL) działała w Portugalii od co najmniej siedmiu lat i głosiła skrajny nacjonalizm oraz ksenofobię. 18 czerwca śledczy poinformowali o zatrzymaniu dziewięciu jej członków.
Wśród aresztowanych i oskarżonych o terroryzm jest funkcjonariusz lizbońskiej policji. Według ustaleń śledczych pomagał on zdobywać informacje o ochronie najważniejszych osób w państwie oraz o ich prywatnych adresach.
Planowali 40 zamachów. Na celowniku premier Portugalii
Członkowie organizacji stworzyli „czarną listę”, na którą wpisali co najmniej 40 nazwisk. Wśród potencjalnych celów znalazł się m.in. obecny premier Portugalii Luis Montenegro, szef Rady Europejskiej Antonio Costa, były prezydent Marcelo Rebelo de Sousa, burmistrz Lizbony Carlos Moedas oraz polityk rządzącej Partii Socjaldemokratycznej Luis Marques Mendes. Według śledczych lista osób zagrożonych była dłuższa. Neonaziści chcieli wyeliminować także władze państwowego urzędu do spraw imigracji.
Z ustaleń śledczych wynika, że atak na portugalskiego premiera był planowany na 2025 rok. Członkowie grupy mieli zamiar wrzucić granat do jego mieszkania.
Terroryści wymieniali szczegóły dotyczące planowanych zamachów za pośrednictwem komunikatorów Telegram i Signal. Z ich konwersacji wynika, że głównym motywem działania był sprzeciw wobec prowadzonej polityki migracyjnej. Rozmawiali m.in. na temat „odpowiedzialności” polityków za „upadek narodu portugalskiego”.
Prokuratura postawiła wszystkim zatrzymanym zarzuty karne, obejmujące działalność o charakterze terrorystycznym, udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz nielegalne posiadanie broni.
Montenegro: Przykro mi, że nie poruszono wcześniej ze mną tej kwestii
W piątek (19 czerwca) premier Portugalii Luis Montenegro skrytykował służby bezpieczeństwa za to, że nie poinformowały go o próbach zamachu. Jak przyznał, o wszystkim dowiedział się „w zaskakujący sposób” z mediów.
– Przykro mi, że nie poruszono wcześniej ze mną tej kwestii, która zagrażała bezpieczeństwu obywatela, w tym przypadku premiera i jego rodzinie – powiedział szef rządu. – Takie zdarzenie mogłoby dotyczyć każdego obywatela Portugalii – dodał.









