Niedziele handlowe 2026. Gdzie 12 kwietnia zrobimy zakupy? – Biznes Wprost


W marcu br. minęło osiem lat od wprowadzenia ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę. W początkowym okresie – od marca do grudnia 2018 roku – sklepy były otwarte w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca, w 2019 roku już tylko w ostatnią. W latach 2020-2024 obowiązywało siedem niedziel handlowych w roku. Mowa o ostatniej niedzieli stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia, a także niedzieli przed Wielkanocą i dwóch niedzielach poprzedzających święta Bożego Narodzenia. W roku ubiegłym nastąpiła zmiana, która zakłada wprowadzenie dodatkowej niedzieli handlowej na początku grudnia.

12 kwietnia przypada niedziela handlowa?


To oznacza, że w niedzielę 12 kwietnia obowiązuje zakaz handlu. Najbliższa niedziela handlowa przypadać będzie 26 kwietnia, czyli za dwa tygodnie.


Nie oznacza to, że dziś nie będziemy mieli dziś możliwości zaopatrzenia. Ustawa przewiduje bowiem nieco ponad 30 wyłączeń. Czynne są dziś również m.in.:


  • stacje paliw,


  • placówki handlowe, w których przeważająca działalność polega na handlu kwiatami,


  • placówki handlowe, w których przeważająca działalność polega na handlu prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, kuponami gier losowych i zakładów wzajemnych,


  • placówki pocztowe, w których przeważająca działalność polega na świadczeniu usług pocztowych,


  • placówki handlowe w hotelach,


  • placówki handlowe w zakładach prowadzących działalność w zakresie kultury, sportu, oświaty, turystyki i wypoczynku,


  • placówki handlowe na dworcach, w portach i przystaniach,


  • placówki handlowe w portach lotniczych.

Będą zmiany?


Od dłuższego czasu trwają dyskusje dotyczące wprowadzenia zmian w ustawie o zakazie handlu w ostatnim dniu tygodnia. Od blisko dwóch lat w Sejmie znajduje się projekt firmowany przez posła Ryszarda Petru, który przewiduje m.in. powrót do rozwiązania z pierwszego okresu funkcjonowania ustawy, czyli funkcjonowania dwóch niedziel handlowych w miesiącu. Utknął on jednak w sejmowych komisjach i na razie na przełom się nie zanosi.


W ostatnim czasie głośno było o propozycji ministry rozwoju i polityki regionalnej, a zarazem szefowej Polski 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. W wywiadzie dla „Faktu” zaproponowała, by praca w ostatnim dniu tygodnia była dobrowolna – dla chętnych pracowników i z wyższym wynagrodzeniem.


Pomysł ten skrytykowali związkowcy. — Pracownicy handlu mają wiele obowiązków, często po trzy osoby na zmianie muszą obsłużyć cały sklep, robiąc pracę za trzech. Jeden dzień wolny w tygodniu to minimum, by mogli odpocząć. Absolutnie nie zgodzą się na niedziele handlowe, nawet jeśli miałaby obowiązywać dobrowolność — powiedziała Gabriela Kaim z NSZZ Solidarność.


To, że pani minister mówi, że będzie zagwarantowane, iż pracownicy przyjdą z wyboru — kto w to uwierzy? Nawet przed świętami ludzie są zaniepokojeni, bo nie wiedzą, czy pracodawca nie przedłuży godzin pracy. To nie jest straż pożarna ani energetyka, aby ciągle coś musiało być otwarte. Handlowe niedziele? Nie, koniec. Nie dopuścimy do tego — dodała.


Za złamanie zakazu handlu grozi od 1000 zł do nawet 100 tys. zł kary, a przy uporczywym naruszaniu przepisów – kara ograniczenia wolności.

Udział