
Ponad tuzin krajów zgodziło się na międzynarodową misję mającą na celu zabezpieczenie cieśniny Ormuz po zakończeniu działań bojowych. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapowiedział w piątek 17 kwietnia w Paryżu możliwy udział Bundeswehry w usuwaniu min i w rozpoznaniu morskim. Jako warunki dla planowanej międzynarodowej misji Merz wymienił zakończenie działań bojowych oraz „bezpieczną podstawę prawną, na przykład w formie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ”. Dodał, że do wysłania Bundeswehry za granicę, potrzebna jest też decyzja Bundestagu.
Francja i Wielka Brytania wyraziły gotowość do objęcia przewodnictwa w wielonarodowej misji. Francja poinformowała, że już wysłała lotniskowiec, dziesięć okrętów wojennych i 50 samolotów w region Morza Śródziemnego i na Bliski Wschód. W Niemczech natomiast wysłanie Bundeswehry budzi kontrowersje.
Niemiecka prasa o wysłaniu Bundeswehry na Bliski Wschód
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” krytycznie pisze o stawianych przez kanclerza warunkach: „Nie można czekać na wysłanie statków i samolotów, aż Trump, Netanjahu i Chamenei przedstawią umowę pokojową w złotej ramce; przedłużony rozejm musi wystarczyć. Choć jakiś 'twardszy’ mandat, wykraczający poza już istniejącą rezolucję ONZ, byłby pożądany, nie jest on jednak konieczny – chyba że chce się (…) całkowicie zablokować niemieckie uczestnictwo w misji. Gdy jednak w Paryżu, Londynie i innych europejskich stolicach w duchu polityki sojuszniczej oraz w celu przezwyciężenia globalnego kryzysu energetycznego i gospodarczego decyduje się o wysłaniu marynarki do Zatoki Perskiej, Berlin nie może się tłumaczyć, że niemieccy nurkowie wojskowi przeszkoleni w usuwaniu min mają prawo zajmować się tylko wielorybami w Bałtyku (pod warunkiem, że mają na to mandat Greenpeace)”.
„Badische Zeitung” komentuje: „To słuszne, że kanclerz Friedrich Merz składa ofertę dotyczącą poszukiwania i usuwania min przez Bundeswehrę. Marynarka wojenna ma w tym doświadczenie – w Morzu Północnym i Bałtyckim leżą miliony ton ładunków wybuchowych z czasów II wojny światowej. Bundeswehrze przypisuje się wysoki profesjonalizm w głębinach mórz. Mimo to wielu Niemców krytycznie oceni taką misję zagraniczną. Wsparcie Ukrainy w obronie przed Rosją już teraz stawia nas przed ogromnym wyzwaniem. Gotowość do przejęcia jeszcze większej odpowiedzialności na świecie maleje w miarę wzrostu cen w kraju i kurczenia się własnego dobrobytu. Tylko: jeśli tego nie zrobimy, zagrożenie dla naszej gospodarki i pokoju będzie jeszcze większe”.
Nadzieja na pokój między USA a Iranem miesza się z niepewnością. Donald Trump zagroził, że jeśli Teheran nie zgodzi się przekazać swojego wzbogaconego uranu, USA i tak pozbawią go zapasów „w znacznie bardziej nieprzyjazny sposób”.
„Lausitzer Rundschau” zauważa: „W dyskusji na temat ochrony statków w cieśninie Ormuz po zawarciu rozejmu zebrano dziesiątki narodów pod przewodnictwem Francji i Wielkiej Brytanii, aby rozmawiać o niepewnej przyszłości. Z jednej strony nikt nie wie, czy rozejm między USA, Izraelem a Iranem zostanie przedłużony po nadchodzącej środzie. Z drugiej strony koalicja chętnych może będzie musiała przystąpić do działania szybciej, niż można by się spodziewać. Z jednej strony to wspaniałe, że Europa w końcu myśli strategicznie w swoim własnym interesie. Europejczycy muszą jednak uważać, aby nie stać się niewolnikami ciągle zmieniających się celów prezydenta USA lub innych graczy. Nie można wciąż kierować się stałym trybem alarmowym Trumpa, jeśli nie chce się zjadać zupy, którą nawarzyli inni”.
„Rhein-Zeitung” skupia się na możliwościach dyplomatycznych: „Kluczowe jest, czy słowa przerodzą się w wiążące zobowiązania. Samo spotkanie nie rozwiązuje konfliktu. Pokój, jak lubi pisać Trump wielkimi literami, nie powstaje przez posty w internecie. Negocjacje wymagają cierpliwości i zazwyczaj trwają wiele lat – niepowodzenia są raczej regułą niż wyjątkiem. Właśnie dlatego powinni zaangażować się mediatorzy, którzy mają dłuższy oddech niż prezydent USA – i wspierać te siły, które pragną zakończenia nieustannych wybuchów przemocy. Europa mogłaby odegrać większą rolę w tym zakresie. Wraz z krajami arabskimi, Pakistanem i Turcją mogłaby wspierać długoterminowe negocjacje: poprzez inicjatywy, celowy nacisk i przede wszystkim przez zachęty. Skutki wojny są już odczuwalne także w Europie. Stabilność na Bliskim Wschodzie jest więc również w naszym własnym interesie”.
Artykuł pochodzi z Deutsche Welle

