
-
Cztery kobiety, w tym Polka, zginęły w wypadku autobusu Flixbus na autostradzie A9 w Niemczech w marcu 2024 roku.
-
Sąd w Eilenburgu skazał 64-letniego kierowcę autobusu na dwa lata więzienia w zawieszeniu za nieumyślne spowodowanie śmierci i obrażeń.
-
Kierowca autobusu przyznał się do jednorazowego zaniedbania, gdy na chwilę stracił uwagę i przestał skupiać się na tym, co dzieje się na drodze.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Niecałe dwa lata po tragicznym wypadku autobusowym na autostradzie A9 w pobliżu Lipska w Niemczech, w którym zginęły cztery osoby, w tym Polka, kierowca autobusu usłyszał wyrok.
Sąd Rejonowy w Eilenburgu uznał 64-latka winnym nieumyślnego spowodowania śmierci czterech osób oraz nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała u 25 osób. Wymierzono mu karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu.
Sędzia Steve Eidner ogłaszając wyrok mówił, że kierowca autobusu przez chwilę nie poświęcił wystarczającej uwagi sytuacji na drodze, doprowadzając do tragedii.
Wyrok sądu jest zgodny z wnioskiem prokuratury. Obrona wnioskowała o karę łagodną i proporcjonalną do winy.
Wypadek na autostradzie. Autokar wpadł w poślizg
Dwupiętrowy autobus, w którym znajdowało się 53 pasażerów i dwóch kierowców, uległ wypadkowi 27 marca 2024 roku podczas kursu z Berlina do Zurychu. Pojazd przewoźnika Flixbus wpadł w poślizg na północ od Lipska, jadąc z prędkością prawie 100 km/h, wjechał na pas awaryjny, staranował krzewy i drzewa, a następnie przewrócił się na prawą stronę.
Zginęły cztery kobiety w wieku 19, 20, 43 i 47 lat, a 46 pasażerów odniosło obrażenia, z których część była poważna. Jedną z ofiar śmiertelnych była obywatelka Polski.
Prokuratura zarzucała kierowcy autobusu, że nie dochował należytej ostrożności w ruchu drogowym i w ten sposób spowodował wypadek. Za pośrednictwem swojego adwokata 64-latek przyznał się przed sądem do popełnienia tego fatalnego błędu.
Przebieg wypadku na niemieckiej autostradzie. Kierowca autobusu usłyszał wyrok
Adwokat przekazał, że przebieg wypadku był dokładnie taki, jak nakreśliła go prokuratura. Do tragedii doszło w momencie, gdy kierowca schylił się po czapkę, bo oślepiało go słońce.
– Jest mu niezmiernie przykro z powodu tego, co się stało. Chciałby cofnąć czas, ale nie może tego zrobić – przekazał adwokat pochodzącego z Czech kierowcy.
Jak dodał mecenas, jego klient nie był kierowcą prowadzącym pojazd w sposób ryzykowny. Kierowca nie był też przemęczony ani pod wpływem alkoholu lub narkotyków. – Chodzi o jednorazowe zaniedbanie – powiedział adwokat.
Wypadek na niemieckiej autostradzie. Jaki był stan autobusu?
Rzeczoznawca potwierdził, że choć autobus miał na liczniku ponad milion kilometrów, był w dobrym stanie technicznym, a wypadek musiało spowodować zachowanie kierowcy.
Tragedia sprzed dwóch lat ponownie wywołała w Niemczech dyskusję na temat obowiązku zapinania pasów w autokarach. Jak wynika z ustaleń śledztwa, żadna z czterech kobiet, które zginęły w autokarze, nie miała zapiętych pasów. Zostały one wyrzucone z pojazdu na zewnątrz i przygniecione wrakiem.
W Niemczech od 1 października 1999 roku obowiązuje nakaz zapinania pasów bezpieczeństwa w autobusach turystycznych. W obrębie UE przepis ten obowiązuje od maja 2006 roku. Autobusy, które zostały dopuszczone do ruchu przed tą datą i nie są wyposażone w pasy bezpieczeństwa, nie muszą być modernizowane. Jeśli więc w autobusie nie ma pasów, nie ma obowiązku ich zapinania. Jeśli jednak są, należy z nich korzystać.
W autobusie, w którym doszło do wypadku, wielu pasażerów miało zapięte pasy. Mimo to niektórzy z nich odnieśli poważne obrażenia. Jedna z młodych kobiet po wypadku może poruszać się jedynie o kulach i odniosła szkody także na tle psychicznym. Wystąpiła ona w procesie jako oskarżycielka posiłkowa. – Moja klientka miała zapięte pasy, a mimo to odniosła obrażenia zagrażające życiu – podkreśliła jej adwokat.
Opracowanie: Wojciech Szymański, Redakcja Polska Deutsche Welle
Oryginalny tekst odnajdziesz tutaj












