Rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) ppłk Jacek Goryszewski poinformował w niedzielę (18 października) wieczorem, że wynik poszukiwań jest negatywny, a działania będą kontynuowane w poniedziałek.
Poszukiwania w związku z podejrzeniem naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej
Wcześniej DORSZ informowało na portalach społecznościowych, że służby prowadzą poszukiwania w celu weryfikacji informacji związanych z nocnym zdarzeniem dotyczącym podejrzenia naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Działania te, jak zaznaczano, mają „charakter prewencyjny i służą wyjaśnieniu wszystkich okoliczności zdarzenia”.
W poszukiwania zaangażowano kilkudziesięciu funkcjonariuszy policji, a także ponad 30 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy sprawdzali okoliczne tereny. Służby wykorzystały również wojskowy śmigłowiec. Czynności prowadzone były we współpracy z policją i Żandarmerią Wojskową.
Zgłoszenia od mieszkańców, którzy słyszeli odgłos lecącego głośnego obiektu, policja otrzymała około godziny drugiej w nocy. Rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie nadkomisarz Anna Kamola powiedziała, że zgłoszenia dotyczyły rejonu Zalewu Zemborzyckiego w Lublinie.
– Nie było słychać żadnego wybuchu, żadnego huku. Nikt też nie zgłosił jakichkolwiek uszkodzeń czy zniszczeń np. budynków. Słyszany był tylko odgłos przelatującego głośnego obiektu latającego – zaznaczyła policjantka.
W niedzielę w godzinach przedpołudniowych policja odebrała jeszcze kilkanaście zgłoszeń od mieszkańców, którzy słyszeli podobne odgłosy. Kamola dodała, że podobne zgłoszenie o tym, że był słyszalny dźwięk przelatującego obiektu, wpłynęło też z powiatu łęczyńskiego. -Tam nic nie zostało znalezione – zaznaczyła.
Wojsko rozważa różne scenariusze
Jak informował w ciągu dnia DORSZ, w tej sprawie rozpatrywane są różne możliwe scenariusze, „w tym zjawiska lub anomalie meteorologiczne, a także potencjalne działania o charakterze przemytniczym lub prowokacyjnym”. Żaden z tych wariantów nie został dotychczas potwierdzony. Wojsko apelowało o zachowanie spokoju, rozwagę i korzystanie z wiarygodnych, oficjalnych źródeł informacji. Zwróciło też uwagę na publikowane niepotwierdzone doniesienia o zdarzeniu.
„Nie można wykluczyć, że część publikowanych treści stanowi próbę manipulacji informacyjnej lub element celowych działań dezinformacyjnych, ukierunkowanych na wywoływanie niepokoju społecznego” – napisano.
DORSZ akcentuje, że rozpowszechnianie niesprawdzonych doniesień i spekulacji może nieświadomie sprzyjać dezinformacji i „wzmacnianiu wrogich narracji”.
Wojsko apeluje, aby w przypadku odnalezienia przedmiotów, które mogą być szczątkami poszukiwanego obiektu, nie zbliżać się do nich, nie dotykać ich, ani nie podejmować prób ich przemieszczania. O takim znalezisku należy niezwłocznie powiadomić odpowiednie służby, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.
Rosyjski atak na Ukrainę. RCB wysłało alerty
Przed godz. 6.30 Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w związku z atakiem powietrznym na terenie Ukrainy wydało alert dla Lubelszczyzny, który został odwołany tuż przed godz. 7.
Po godz. 9 RCB wydało alert dla woj. podkarpackiego; o braku zagrożenia mieszkańców poinformowano ok. godz. 10.30.
W nocy z soboty na niedzielę wojska rosyjskie zaatakowały Ukrainę, używając 180 dronów uderzeniowych typu Shahed, w tym 26 odrzutowych. Obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 152 bezzałogowce różnych typów. Odnotowano trafienia środków napadu powietrznego w 20 lokalizacjach, a także upadki zestrzelonych celów i ich szczątków w czterech miejscach.
W wyniku nalotów bombowych i ataków dronów przeprowadzonych przez siły rosyjskie na Słowiańsk w obwodzie donieckim, na wschodzie Ukrainy, zginęło sześć osób – poinformowały w niedzielę lokalne władze. Władze lokalne podały też w niedzielę, że wojska rosyjskie zaatakowały obiekt energetyczny w obwodzie tarnopolskim, w wyniku czego wielu odbiorców jest pozbawionych prądu; w obwodzie wołyńskim Rosjanie zaatakowali zakład przemysłowy, wybuchł tam duży pożar.
Źródło: PAP













