Nikola Grbić otwarcie o popełnionym błędzie. Trener Polaków cofnął się do igrzysk – Siatkówka – Sport Wprost


Mając jednak możliwość powołania nawet ponad 30 siatkarzy, selekcjoner reprezentacji Polski postanowił skrzętnie skorzystać z okazji. Na liście znalazło się 37. zawodników. A wśród powołanych zabrakło m.in. trójki Bartoszów: Kurka, Bednorza i Kwolka.

Szczere słowa o Bartoszu Bednorzu. Trener Polaków przyznał wprost


Lista nieobecnych, z różnych względów, jest zresztą dłuższa. Z występów ze względów zdrowotnych zrezygnował również Norbert Huber, przynajmniej w kontekście sezonu 2026. Serb postawił za to na kilku naprawdę młodych siatkarzy, absolutnych debiutantów.


Jednym z nich jest mający zaledwie 16 lat rozgrywający Lechii Tomaszów Mazowiecki (na co dzień zaplecze PlusLigi) Jakub Przybyłkowicz.


Przy czwartkowym dniu powołań na kanale #VolleyTime na YouTube ukazała się rozmowa z selekcjonerem Polaków. Grbić wyjaśnił prowadzącemu, Piotrowi Siekierskiemu, dlaczego dokonał poszczególnych wyborów. Wątków było zresztą sporo, a Grbić został zapytany również o to, czy potrafi przyznawać się do błędów i czy wymieniłby trzy, które w przeszłości popełnił w roli selekcjonera polskiej drużyny.


Serb po dłuższym zastanowieniu cofnął się do turnieju olimpijskiego z 2024 roku. Jak sam przyznał, powinien wówczas powołać Bartosza Bednorza. Przyjmujący – obecnie PGE Projektu Warszawa – przegrał jednak rywalizację, w oczach Serba, a jako „trzynasty” w kadrze IO 2024 znalazł się atakujący Bartłomiej Bołądź.


Na tej pozycji Polacy mieli jeszcze do dyspozycji Bartosza Kurka i Łukasza Kaczmarka.

– Przykro mi, że „Benji” nie był z nami w Paryżu. Myślę, że on ma jakość i mógłby grać w każdej reprezentacji na igrzyskach – przyznał selekcjoner Polaków.


A dlaczego tym razem zabraknie Bednorza? Zadecydowały sprawy osobiste, o których powiedział zarówno selekcjoner, jak i sam siatkarz – w specjalnym oświadczeniu, opublikowanym w mediach społecznościowych.


Za to cała, ciekawa rozmowa z serbskim szkoleniowcem, cytowana wcześniej, do obejrzenia poniżej.


Nikola Grbić gwarantem medali kadry Polski? Statystyka nie kłamie!


Serbski trener pracuje w reprezentacji Polski od początku 2022 roku. W przypadku Grbicia można śmiało przyznać, że czego nie dotknie się szkoleniowiec, zamienia w medal. Statystyka wskazuje jednoznacznie – w każdej z najważniejszych imprez (tj. igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata i Europy, Liga Narodów) Polacy pod batutą obecnego selekcjonera, stawali na podium.


Poczynając od rzeczonego 2022 rok: srebro MŚ i brąz VNL. Następnie rok 2023, zdecydowanie najbardziej udany dla Polaków – dwa złota, ME i Ligi Narodów. W 2024 roku za to brąz VNL i srebro w turnieju olimpijskim. Poprzedni sezon? Złoto VNL i brązowe medale MŚ.


Trudno się zatem dziwić, że Polacy są liderem rankingu światowego FIVB. Tę pozycję Polska piastuje zresztą, z małymi przerwami, od wielu lat. Pierwsza dłuższa dominacja w tym zestawieniu po biało-czerwonej stronie trwała od czerwca 2022 roku. Po lekkich perturbacjach w 2025 roku, kiedy na moment Polacy spadli na pozycję wicelidera, wszystko wróciło jednak „do normy” w lipcu ubiegłego roku.


Nie jest zatem niespodzianką, że niezależnie od składu osobowego reprezentacji Polski, ta jest wskazywana w każdym możliwym miejscu, jako jeden z faworytów do gry o najcenniejsze laury. To nie tylko zasługa trenera Grbicia, ale z pewnością konsekwentnie budowana pozycja, właściwie od momentu wicemistrzostwa świata z… 2006 roku.

Udział
Exit mobile version