-
Liczba nosorożców czarnych w Zimbabwe zwiększa się dzięki długotrwałym działaniom na rzecz odbudowy populacji.
-
Nosorożce czarne powróciły w tym roku do Parku Narodowego Matusadona i Gonarezhou, gdzie utworzono dla nich specjalną strefę ochrony.
-
W Afryce występują dwa gatunki nosorożców, a ich nazwy wynikają z nieporozumienia językowego.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
O wielkim powrocie nosorożców czarnych do Zimbabwe, na dawne tereny Doliny Zambezi pisze „National Geographic”. To ważne wydarzenie, bowiem te wielkie ssaki niemal zniknęły nie tylko z Zimbabwe, ale całej południowej Afryki. Ona długo była wolna od kłusowników, którzy przez lata plądrowali inne tereny kontynentu. Od lat siedemdziesiątych zaczęła się jednak rzeź nosorożców, których w dorzeczu Zambezi żyło bardzo dużo. Pół wieku temu była to największa populacja tych zwierząt w Afryce.
Powodem zagłady zwierząt były ich rogi, które u nosorożca czarnego mogą osiągać nawet 1,3 metra. Służą do walk, obrony i zbudowany jest z keratyny. Nie różnią się zatem od naszych włosów czy paznokci. Kłusownicy jednak nie zbierali obciętych paznokci i nie wybierali włosów z odpływów, ale strzelali do nosorożców, aby obciąć im rogi i sprzedać je na czarnym rynku. Uważano je tam za afrodyzjak (sic!) i surowiec do wyrobu ozdób czy broni.
Nosorożce zatem szybko zniknęły m.in. z Parku Narodowego Matusadona, który leży na zachodnim krańcu jeziora Kariba, największego sztucznego jeziora na świecie, które powstało w wyniku spiętrzenia rzeki Zambezi w latach pięćdziesiątych. Dopóki w dawnej Rodezji trwały wojny domowe, dopóty nosorożce były bezpieczne. Gdy w 1980 r. powstało niepodległe Zimbabwe, nasiliły się polowania i one wytrzebiły ssaki.
Walka z kłusownictwem w Afryce jest bardzo trudna
Powstrzymanie kłusownictwa było bardzo trudną sprawą. Wymagało zorganizowania zbrojnych i dobrze uzbrojonych oddziałów, które mogły stanąć z nimi do walki i patrolować tereny parku Matusadona i innych. Konieczne było też uśpienie i przeniesienie wielu nosorożców na bezpieczne tereny – operacja wielce ryzykowna i trudna. Zwłaszcza, że nosorożce czarne, chociaż mniejsze wyraźnie od białych, są groźniejsze, bardziej nerwowe i mało potulne. Mimo tych wszystkich działań w 1993 r. populacja czarnych nosorożców w parku zmniejszyła się do zaledwie 16 osobników.
Park stał się specjalną strefą ochrony tych zwierząt i gdy zaczął się XXI wiek, żyło ty 45 nosorożców czarnych. Problemy gospodarcze, kryzysy i inflacje w Zimbabwe przez lata rujnowały jednak wysiłek przyrodników, gdyż nosorożce zabijano z przyczyn ekonomicznych. W 2016 r. zniknęły z parku całkowicie.
W tym roku wróciły. Na początku lata do Matusadony trafiło 17 nosorożców czarnych. Zwierzęta pochodziły z trzech miejsc w Zimbabwe: Imire Rhino and Wildlife Conservancy, Parku Narodowego Matobo oraz jednej prywatnej lokalizacji. Zostały przetransportowane drogą lotniczą. Nosorożce wypuszczane w tym parku oraz w Parku Narodowym Gonarezhou, oddalonym o 800 kilometrów, mają być zalążkiem powrotu populacji tych ssaków do Doliny Zambezi. Utworzono dla nich Intensive Protection Zone (IPZ), czyli obszar chroniony o powierzchni 175 kilometrów kwadratowych, w którym mogą się rozmnażać, ale ich przemieszczanie się jest kontrolowane. To budzący nadzieję powrót, którego druga faza ma nastąpić w ciągu kilku lat.















