
Nowa Lewica przedstawiła projekt ustawy, który zakłada wprowadzenie nowego podatku od tzw. biznesu mieszkaniowego. Propozycja ma objąć osoby fizyczne posiadające co najmniej trzy mieszkania w Polsce. Zgodnie z założeniami nowa danina byłaby naliczana od wartości trzeciego i każdego kolejnego lokalu mieszkalnego.
Ograniczenie wykupu mieszkań
Autorzy projektu przekonują, że celem zmian jest ograniczenie wykupywania mieszkań przez inwestorów i zwiększenie dostępności lokali dla osób, które szukają własnego miejsca do życia. Według Nowej Lewicy obecna sytuacja na rynku mieszkaniowym sprawia, że wiele nieruchomości traktowanych jest przede wszystkim jako forma lokowania kapitału, a nie jako przestrzeń do zamieszkania. Nowy podatek miałby skłonić właścicieli do sprzedaży nadmiarowych mieszkań, a tym samym zwiększyć podaż lokali na rynku.
Projekt zakłada stopniowe wprowadzanie obciążenia. W pierwszych pięciu latach od wejścia ustawy w życie stawka ma wynosić 0,5 proc. wartości nieruchomości. Następnie przez kolejne dziesięć lat podatek miałby rosnąć o 0,1 proc. rocznie, aż osiągnie poziom 1,5 proc. wartości mieszkania. Takie rozwiązanie, według założeń projektu, ma dać inwestorom czas na dostosowanie się do nowych zasad i ewentualne uporządkowanie posiadanego portfela nieruchomości.
Jak wynika z przedstawionych szacunków, nowy podatek miałby objąć niewielką część społeczeństwa, około 1 proc. Polaków. To właśnie tyle osób ma posiadać więcej niż jedno mieszkanie. O tym, które lokale zostaną objęte daniną, ma decydować data zakupu nieruchomości. Podatek będzie liczony od wszystkich mieszkań należących do danej osoby, bez względu na to, gdzie w kraju się znajdują.
Wpływy z nowego podatku miałyby trafiać do budżetów samorządów. Jednocześnie lokalne władze dostałyby możliwość regulowania wysokości tego obciążenia w określonych widełkach. Oznacza to, że samorządy mogłyby pozostawić podatek na minimalnym poziomie albo zdecydować o jego podwyższeniu.
Naliczanie podatku
Projekt określa także sposób ustalania wartości mieszkań, która ma być podstawą naliczenia podatku. Punktem odniesienia ma być wartość rynkowa lokalu. Wycena miałaby opierać się na danych z rządowego portalu DOM, czyli portalu Danych o Obrocie Mieszkaniami, którego uruchomienie zaplanowano na 2027 rok. Jeżeli danej nieruchomości nie będzie w wykazie transakcji, podstawą ustalenia wartości stanie się wskaźnik przeliczeniowy kosztu odtworzenia jednego metra kwadratowego powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych, czyli średni koszt budowy metra kwadratowego.
Projekt przewiduje również wyjątki. Nowego podatku nie zapłacą między innymi spółki gminne, Towarzystwa Budownictwa Społecznego, Społeczne Inicjatywy Mieszkaniowe, spółdzielnie mieszkaniowe, właściciele mieszkań wydzierżawionych społecznej agencji najmu, właściciele mieszkań treningowych i wspomaganych oraz państwowe osoby prawne. Propozycja Nowej Lewicy ma więc objąć przede wszystkim osoby prywatne posiadające kilka lokali, a nie podmioty działające w systemie społecznym lub publicznym.











