
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z 22 stycznia porządkuje jeden z najbardziej spornych obszarów rozliczeń kredytów frankowych. TSUE potwierdził, że banki mogą podnosić zarzut potrącenia wierzytelności – także w formie ewentualnej – w sporach z konsumentami. Jednocześnie Trybunał wyraźnie ograniczył ich roszczenia, wskazując, że bank nie ma prawa do odsetek za opóźnienie, jeśli sam przyczynia się do przedłużania procesu rozliczeniowego.
– Dzisiejszy wyrok stanowi kontynuację prokonsumenckiej ochrony podmiotów w sporze z nieuczciwym przedsiębiorcą – podkreśla w rozmowie z „Wprost” radca prawny Agnieszka Sobczyk z Kancelarii Radców Prawnych K & L Legal Granat i Wspólnicy, która w 2024 roku uzyskała pierwszy wyrok ustalający wysokość raty w kredycie z sankcją kredytu darmowego oraz pierwszy wyrok grupowy stwierdzający nieważność kredytów frankowych.
Orzeczenie dotyczy m.in. praktyki wzywania konsumentów do zapłaty „na wszelki wypadek”, zasad potrącania wzajemnych świadczeń oraz kosztów procesu. Choć nie jest to pierwszy wyrok TSUE w sprawach frankowych, jego znaczenie dla polskiego orzecznictwa może być istotne – Trybunał po raz kolejny podkreślił konieczność transparentnego działania banków oraz ochrony praw konsumentów w sporach dotyczących nieważnych umów kredytowych.
Co oznacza dzisiejszy wyrok TSUE?
Prawniczka wyjaśnia, że w dzisiejszym orzeczeniu TSUE zwrócił uwagę na dwie kluczowe kwestie.
– Po pierwsze, tak długo jak bank utrzymuje, że umowa jest ważna, jego wezwanie jest bezskuteczne i nie może wywołać skutku w postaci prawa do naliczania odsetek (pkt 74 wyroku). Po drugie, rozstrzygnięcie o kosztach postępowania nie powinno zniechęcać konsumenta do poszukiwania ochrony na podstawie dyrektywy 93 (pkt 81 wyroku) – tłumaczy mec. Agnieszka Sobczyk.
Bezskuteczne wezwanie trzeba złożyć ponownie
Stwierdzenie przez TSUE, że wezwanie jest bezskuteczne i nie rodzi prawa do odsetek tak długo, jak bank twierdzi, iż umowa jest ważna, oznacza konieczność jego ponownego złożenia. Dlaczego?
– W systemie prawa polskiego jednostronne oświadczenia woli (tu: wezwanie), jeśli nie wywołają skutku w chwili ich złożenia, muszą zostać złożone ponownie. Wezwanie sprzed lat nie zacznie bowiem automatycznie wywoływać skutków tylko dlatego, że sąd orzeknie nieważność umowy. Co więcej, banki w takich procesach utrzymują, że umowa jest ważna aż do momentu wydania prawomocnego wyroku, a zatem ich zarzut potrącenia do tej chwili pozostaje bezskuteczny – wyjaśnia mec. Sobczyk.
Rozliczenie w jednym procesie? Tak, ale pod warunkami
Prawniczka wskazuje, że sytuacje, w których sąd wydaje wyrok wstępny przesądzający nieważność umowy, a następnie wyrok ostateczny rozstrzygający pozostałe roszczenia – jak w rozpatrywanej sprawie – są w praktyce orzeczniczej rzadkością.
– W mojej praktyce zawodowej taka sytuacja zdarzyła się raz na ponad tysiąc procesów, co oznacza, że mówimy o promilach spraw – zauważa.
Jednocześnie TSUE nie wyklucza możliwości rozliczenia w jednym postępowaniu całości świadczeń obu stron sporu pomiędzy konsumentem a bankiem, jednak obwarowuje to dodatkowymi warunkami.
– Przede wszystkim konsument, który wcześniej wystąpił z roszczeniem, nie może zostać pozbawiony należnych mu odsetek za opóźnienie. Ponadto bank, aby uzyskać wymagalność swoich roszczeń i móc dokonać potrącenia wierzytelności, musi już na etapie wezwania jednoznacznie uznać nieważność umowy – wyjaśnia mec. Sobczyk.
Jak dodaje, dopiero wtedy bank może ewentualnie domagać się odsetek za opóźnienie od swoich należności – i to wyłącznie w sytuacji, gdy suma spłat dokonanych przez konsumenta jest niższa niż kwota otrzymana z wypłaconego mu świadczenia nienależnego z kredytu.
– TSUE wyraźnie uwzględnia w tym zakresie prawa banku, jednocześnie wymagając pełnej transparentności postępowania i jasnego stanowiska – podsumowuje prawniczka.












