
„Policjanci zabezpieczyli dzieło sztuki utracone w czasach wojny” – ogłaszali w listopadzie 2017 r. małopolscy funkcjonariusze. Chodziło właśnie o „Obronę Lwowa” autorstwa Kazimierza Sichulskiego, dzieło namalowane w 1928 r.
Dotychczasowi posiadacze przekazali wtedy obraz na żądanie policjantów. Działo trafiło wtedy do depozytu w Muzeum Narodowym w Krakowie i jest tam do dziś. Jak się później okazało, Skarb Państwa wcale tego obrazu nie odzyska. Przynajmniej na razie.
„Obrona Lwowa” zaginiona w trakcie wojny
Obraz figuruje w bazie strat wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W latach 20. ubiegłego stulecia wisiał w pensjonacie „Lwigród” w Krynicy. Budynek zajęły we wrześniu 1939 r. niemieckie wojska. Niewykluczone, że ktoś ukrył obraz wcześniej, by nie dostał się w ręce okupanta.
Najprawdopodobniej jeszcze w trakcie II wojny światowej żydowska rodzina w podzięce za okazaną pomoc przekazała ten obraz dziadkom mieszkanki Nowego Sącza. Dzieło znalazło się potem w rękach jej rodziców, a w końcu odziedziczyła go ona sama i jej małżonek.
Obraz latami był złożony w kostkę, przez co został znacznie zniszczony. W latach 90. rodzina oddała przedmiot do renowacji. O sprawie dowiedziała się wtedy prokuratura, która badała, czy nie doszło do „zagarnięcia mienia społecznego”. Ostatecznie przestępstwa nie stwierdzono i w 1994 r. umorzono postępowanie. To tylko utwierdziło posiadaczy obrazu, że należy on do nich.
W 2000 r. rodzina próbowała sprzedać obraz jednemu z muzeów, to jednak odmówiło. W 2017 r. posiadacze „Obrony Lwowa” ponowili ofertę. Wtedy jeden z pracowników placówki poinformował Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego o odnalezieniu dzieła. Doszło do oględzin z udziałem pracowników resortu. Wtedy małżeństwo dowiedziało się, że obraz znajduje się w bazie strat wojennych.
W październiku 2017 r. Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu wszczęła kolejne postępowanie pod kątem przywłaszczenia mienia. I ono, podobnie jak postępowanie z lat 90., po kilku miesiącach zostało umorzone.
„Wszystkie osoby czuły się właścicielami obrazu”
W październiku 2019 r. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego złożyło do sądu pozew, domagając się wydania obrazu. Małżeństwo podkreślało jednak, że uważa obraz za swoją własność i rodzinną pamiątkę.
W marcu 2020 r. w wyroku zaocznym Sąd Rejonowy w Nowym Sączu nakazał małżonkom przekazanie dzieła Skarbowi Państwa. Pozwani złożyli sprzeciw od tego wyroku.
Jak ustaliliśmy, sześć lat później – pod koniec marca tego roku – sąd uchylił wcześniejszy wyrok zaoczny i oddalił w całości powództwo resortu kultury.
Sąd przypomniał, że zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego, osoba, która nie jest właścicielem danej rzeczy, nabywa własność po trzech latach (tzw. zasiedzenie). Warunkiem jest jednak to, by było to w „dobrej wierze”. To oznacza, że ta osoba musi być przekonana, że przedmiot zgodnie z prawem należy do niej. Dlatego takiej rzeczy nie może zasiedzieć np. złodziej.
Przepisy o zasiedzeniu przedmiotów nie mają obecnie odniesienia do krajowego rejestru utraconych dóbr kultury. Ten jednak został utworzony dopiero w 2015 r.
Według sądu, w momencie, w którym matka obecnej posiadaczki odziedziczyła obraz, nie było jeszcze przepisów, które uniemożliwiałby wtedy „zasiedzenie” tego dzieła. „Pozwani konsekwentnie wskazują, że wszystkie osoby będące w posiadaniu obrazu czuły się jego właścicielami, traktując go jako osobliwą pamiątkę rodzinną” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.
„Mało tego, niemalże natychmiast po zmianie ustroju, gdzie ujawnienie posiadania obrazu nie wywoływało ryzyka represji politycznych albo utraty rzeczy, [ówczesna posiadaczka] przekonana o swoim prawie własności swobodnie podejmuje działania mające na celu renowację obrazu, oddając go do pracowni i poszukując osób, które są w stanie określić jego wartość i charakter” – dodał Sąd Rejonowy w Nowym Sączu.
„Po zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku pełnomocnik procesowy Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego 8 czerwca br. złożył apelację” – przekazał nam rzecznik resortu Piotr Jędrzejowski.
Proces odzyskiwania dóbr kultury
W bazie strat wojennych znajduje się obecnie ok. 70 tys. przedmiotów. Jak informowało w kwietniu Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, od 2008 roku zostało zakończonych 146 spraw, w wyniku których do kraju wróciło 899 obiektów z 14 państw.
– Polska prowadzi poszukiwania na wielu poziomach, analizuje bazy strat wojennych, monitoruje katalogi aukcyjne i oferty internetowe, sprawdza katalogi muzealne i wystawiennicze, prowadzi kwerendy archiwalne i biblioteczne, a także korzysta ze zgłoszeń muzealników, badaczy, pasjonatów, policji i służb celnych – wyjaśniała ministerka kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska.
Szefowa resortu dodawała, że „utracone obiekty odzyskiwane są z muzeów i innych instytucji publicznych, z domów aukcyjnych, galerii, antykwariatów oraz od osób prywatnych w kraju i za granicą”.
Kazimierz Sichulski to zmarły w 1942 r. we Lwowie profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, współtwórca kultowego kabaretu Zielony Balonik. Uczestniczył w licznych międzynarodowych wystawach, w tym w Paryżu i Wenecji. Oprócz malarstwa portretowego i o tematyce historycznej, słynął także m.in. z karykatur. Ceny prac artysty wynoszą obecnie od kilkuset złotych do kilkudziesięciu tysięcy. Przykładowo, przed trzema laty obraz „Huculi (Biesiada huculska)” został wylicytowany za 100 tys. zł. W ubiegłym roku za „Hucuła grającego na skrzypcach” zapłacono z kolei 42 tys. zł.












