
-
Oceany pochłaniały przez lata większość nadmiarowego ciepła związanego z gazami cieplarnianymi, jednak ich rola jako bufora klimatu zaczyna słabnąć.
-
Wzrost liczby morskich fal upałów, wzrost średniej temperatury oceanów oraz przyspieszający wzrost poziomu mórz to kluczowe sygnały pogarszającej się sytuacji klimatycznej.
-
Raport IGCC podkreśla konieczność ograniczania emisji gazów cieplarnianych i ochrony ekosystemów naturalnych, wskazując, że oceanowie coraz wyraźniej odczuwają skutki globalnego ocieplenia.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ocean przez lata działał jak gigantyczny klimatyczny amortyzator. Gdy działalność człowieka zwiększała stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze, większość dodatkowego ciepła nie pozostawała nad lądami, lecz trafiała do mórz i oceanów. Według Kariny von Schuckmann, oceanografki i współautorki raportu Indicators of Global Climate Change (IGCC), właśnie dzięki oceanom mieszkańcy lądów nie odczuli jeszcze pełnej skali ocieplenia wywołanego przez człowieka.
Coraz więcej sygnałów wskazuje jednak, że ten system zaczyna działać na granicy swoich możliwości. Jednym z najbardziej widocznych objawów są morskie fale upałów, czyli okresy, gdy temperatura wody utrzymuje się przez dłuższy czas znacznie powyżej normy.
W 2025 r. liczba dni z morskimi falami upałów była ponad trzykrotnie wyższa niż na początku lat 90. XX wieku. To nie tylko statystyka. Długotrwałe przegrzanie oceanów prowadzi do bielenia raf koralowych, zaniku podwodnych lasów brunatnic, spadku liczebności ryb i zaburzeń całych ekosystemów.
Morskie fale upałów stają się nową normą
Gdy temperatura wody rośnie, zmienia się także chemia oceanu. Spada zawartość tlenu, zmienia się kwasowość, a wymiana dwutlenku węgla między oceanem a atmosferą przebiega inaczej niż dotychczas. Skutki odczuwają nie tylko organizmy morskie. Cieplejsze oceany dostarczają więcej energii do atmosfery, co może wzmacniać ekstremalne zjawiska pogodowe na lądzie.
Szczególnie narażone są społeczności żyjące z rybołówstwa i zasobów morskich. Tam skutki przegrzewania oceanów przekładają się bezpośrednio na bezpieczeństwo żywnościowe i dochody mieszkańców.
Naukowcy podkreślają, że morskie fale upałów są jedynie jednym z wielu alarmujących sygnałów odnotowanych w najnowszym raporcie IGCC, przygotowanym przez ponad 70 badaczy z kilkudziesięciu instytucji na całym świecie.
Ziemia zatrzymuje coraz więcej energii
Zdaniem autorów raportu najważniejszym wskaźnikiem zmian klimatu jest tzw. nierównowaga energetyczna Ziemi. To różnica między energią docierającą do naszej planety ze Słońca a energią wypromieniowywaną z powrotem w kosmos.
W stabilnym klimacie oba strumienie pozostają mniej więcej zrównoważone. Dziś tak nie jest. Atmosfera zawierająca coraz więcej gazów cieplarnianych zatrzymuje część energii, która wcześniej mogła uciekać w przestrzeń kosmiczną.
Problem pogłębiają dodatkowe mechanizmy. Wraz ze zmniejszaniem emisji części zanieczyszczeń powietrza znika również ich efekt odbijania promieniowania słonecznego. Jednocześnie topniejący lód odsłania ciemną powierzchnię oceanu, która pochłania więcej energii. Zmieniają się także właściwości chmur, a ocieplające się gleby i wody uwalniają dodatkowe gazy cieplarniane.
W efekcie nierównowaga energetyczna planety od końca XX wieku wzrosła ponad dwukrotnie. Oznacza to, że Ziemia magazynuje ciepło coraz szybciej. To właśnie ten proces napędza wiele obserwowanych zmian: wzrost średnich temperatur, topnienie lodowców i pokryw lodowych, coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe oraz gwałtowny wzrost liczby morskich fal upałów.
Według najnowszych szacunków ocieplenie wywołane działalnością człowieka osiągnęło już około 1,37 st. C powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej.
Poziom mórz rośnie coraz szybciej
Kolejnym sygnałem przyspieszających zmian jest wzrost poziomu mórz. Tempo tego procesu w ostatnich dekadach zwiększyło się ponad dwukrotnie. W 2025 r. średni poziom mórz był już o 23 cm wyższy niż w 1901 r.
Każdy dodatkowy centymetr oznacza większe ryzyko powodzi na terenach nadmorskich. Wyższy poziom morza sprawia również, że sztormy i przypływy powodują większe szkody niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
Naukowcy zwracają uwagę, że monitorowanie tych zmian wymaga rozbudowanej sieci satelitów, boi oceanicznych i innych systemów pomiarowych rozmieszczonych na całym świecie. Tymczasem część takich programów obserwacyjnych jest ograniczana. W ostatnich miesiącach ogłoszono plany zamknięcia czterech z pięciu stanowisk monitorujących na Pacyfiku i Atlantyku, a część aparatury została już wycofana z eksploatacji.
Zdaniem Kariny von Schuckmann jest to szczególnie niepokojące w momencie, gdy tempo zmian klimatu rośnie. Im szybciej zmienia się system klimatyczny, tym większe znaczenie mają dokładne i regularne pomiary.
Raport IGCC pokazuje, że niemal wszystkie najważniejsze wskaźniki klimatyczne przesuwają się w niekorzystnym kierunku. Jednocześnie badacze podkreślają, że narzędzia pozwalające ograniczyć skalę ocieplenia są dobrze znane: redukcja emisji gazów cieplarnianych, rozwój czystych źródeł energii i ochrona naturalnych ekosystemów pochłaniających dwutlenek węgla. Ocean przez dekady pomagał łagodzić skutki kryzysu klimatycznego. Coraz więcej danych wskazuje jednak, że sam zaczyna ponosić jego koszty.











