
-
Według nowych badań na Ziemi może istnieć od 14 do 20 milionów gatunków owadów, czyli znacznie więcej niż wcześniej szacowano.
-
Trudności w oszacowaniu liczby gatunków wynikają m.in. z rzadkości występowania, trudnej dostępności środowisk i złożonych cykli życiowych owadów.
-
Ustalenia naukowców wskazują, że większości gatunków owadów nie odkryto i mogą one wyginąć, zanim zostaną opisane.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Owady są najliczniejszą i najbardziej zróżnicowaną grupą zwierząt na Ziemi. Naukowcy od dawna wiedzieli jednak, że ich rzeczywista liczba pozostaje jedną z największych zagadek biologii. Większość gatunków jest niewielka, rzadka i żyje w miejscach, do których badacze zaglądają sporadycznie.
Teraz zespół entomologów przekonuje, że dotychczasowe szacunki były znacznie zaniżone. Według badań opublikowanych w czasopiśmie Proceedings of the National Academy of Sciences na naszej planecie może występować od 14 do nawet 20 mln gatunków owadów. Przez ostatnie cztery dekady za najbardziej prawdopodobną uznawano liczbę około 6 mln.
To oznacza, że nauka zna zaledwie ułamek owadziej różnorodności. Miliony gatunków mogą pozostawać poza zasięgiem badań, mimo że odgrywają ważną rolę w funkcjonowaniu ekosystemów.
Dlaczego tak trudno policzyć owady?
Ustalenie liczby gatunków okazuje się znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Wiele owadów występuje bardzo lokalnie albo pojawia się tylko przez krótki czas w ciągu roku. Inne prowadzą ukryty tryb życia lub zamieszkują trudno dostępne środowiska, takie jak korony lasów tropikalnych.
Dodatkowym wyzwaniem jest ich cykl życiowy. Gąsienice żywią się liśćmi, natomiast dorosłe motyle pobierają nektar z kwiatów. Poszczególne stadia rozwoju często zajmują więc zupełnie inne siedliska, co utrudnia prowadzenie pełnych inwentaryzacji.
„Podstawowy problem polega na tym, że większość owadów jest rzadka i nawet przy bardzo dużych próbach wciąż znajdujemy nowe gatunki. Statystycznym wyzwaniem jest oszacowanie nie tylko tego, co udało się zaobserwować, ale również tego, ile jeszcze pozostaje niewidoczne” – mówi Robert Colwell, współautor badania z University of Colorado i University of Connecticut.
Pasożytnicze osy pomogły oszacować skalę zjawiska
Zamiast próbować policzyć wszystkie owady, badacze skupili się na jednej dobrze poznanej grupie pasożytniczych błonkówek z podrodziny Microgastrinae. Samice tych os składają jaja w ciałach gąsienic, a rozwijające się larwy wykorzystują gospodarza do zakończenia swojego cyklu życiowego.
Naukowcy prowadzili badania w kostarykańskim rezerwacie Área de Conservación Guanacaste. Część owadów łapali w specjalne siatkowe pułapki, przypominające małe namioty. Latający owad wpada w taką konstrukcję, próbuje lecieć ku górze i trafia do pojemnika, w którym można go później zidentyfikować. Badacze porównali te wyniki z hodowlą gąsienic, z których wykluwały się pasożytnicze osy. Dzięki temu mogli sprawdzić, ile gatunków wykrywa każda metoda i ile prawdopodobnie wciąż im umyka.
Wyniki wskazują, że poza gatunkami już znanymi nauce może istnieć jeszcze od 8 do 14 mln nieopisanych owadów.
Większości z nich człowiek nigdy nie widział
Laura Melissa Guzman z Cornell University zwraca uwagę, żeaż 75 proc. pasożytniczych os wykrytych podczas badań pojawiło się tylko w jednym z trzech zastosowanych sposobów pobierania prób. To pokazuje, jak łatwo przeoczyć nawet organizmy żyjące w tym samym lesie.
„Większość z nich będzie prawdopodobnie niewielka, rzadka i wysoce wyspecjalizowana” – mówi badaczka. Dodaje, że wiele nieodkrytych gatunków może prowadzić pasożytniczy tryb życia, a część prawdopodobnie zamieszkuje korony drzew, które nadal pozostają słabo zbadane.
Nowe oszacowanie ma znaczenie nie tylko dla systematyki. W ostatnich latach coraz więcej badań wskazuje na spadek liczebności owadów w wielu regionach świata. Jeśli rzeczywiście miliony gatunków pozostają nieznane, część z nich może wyginąć, zanim zostanie opisana.
„Nie możemy chronić gatunków, jeśli nie wiemy, że istnieją. Aby zrozumieć bioróżnorodność naszej planety, musimy wiedzieć, ile gatunków na niej żyje” – podsumowuje Laura Melissa Guzman.

