W marcu 2024 roku Donald Tusk poinformował Polaków, że wniosek o Trybunał Stanu dla prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego jest już gotowy. Nie chciał wtedy zdradzić żadnych szczegółów.
Po ponad dwóch latach sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej wykonała kolejny ruch w sprawie przyszłości Adama Glapińskiego. Zagłosowała za wnioskiem o postawienie go przed Trybunałem Stanu. „Osiem konkretnych zarzutów, mocne uzasadnienie i mnóstwo dowodów. Czas świętych krów prezesa Kaczyńskiego dobiega końca” – skomentował sprawę poseł Nowej Lewicy Tomasz Trela.
Zarzut braku apolityczności dla Glapińskiego. System nagród kwartalnych
Komisja przesłuchała 71 świadków, ale nie prezesa NBP, który się na przesłuchanie nie stawił. – Jeżeli ktoś będzie bronił Adama Glapińskiego, to tylko z pobudek politycznych. Bo argumenty, zarzuty są naprawdę poważne – stwierdził Tomasz trela w wywiadzie dla Trójki.
Portal money.pl dotarł do sprawozdania komisji, które liczy 148 stron i stawia osiem głównych zarzutów prezesowi NBP. Jednym z nich jest brak apolityczności, o czym ma świadczyć szereg wywiadów dla mediów, oraz zatrudnianie osób związanych z PiS w NBP i w zarządzie NBP.
„W swoich wypowiedziach prasowych Prezes NBP Adam Glapiński przypisywał jednej partii politycznej «patriotyzm», pochwalał decyzje ówczesnego rządu oraz ewidentnie zachęcał do oddania głosu w wyborach na rządzącą partię” – brzmi cytat z wniosku.
Kolejnym grzechem Adama Glapińskiego zdaniem Komisji są nagrody kwartalne i system ich przyznawania. „Prezes NBP jako przewodniczący Zarządu NBP doprowadził – wraz z innymi członkami Zarządu NBP – do przyjęcia korzystnego dla siebie mechanizmu przyznawania nagród, które pobierał niezależnie od efektywności wykonywanej pracy” – wyjasnia Komisja.
Wyborcza gra inflacją. Polityka pieniężna wbrew celowi inflacyjnemu
Komisja zarzuca prezesowi NBP także wprowadzanie w błąd ministra finansów. Chodzi o zapowiedź wpłaty 6 mld zł z zysku NBP za 2023 rok przy prognozowanej stracie co najmniej 17,8 mld zł. Faktyczna strata to 20,8 mld zł i Komisja uznała takie działanie za intencjonalne.
Na Trybunał Stanu zasługuje także zdaniem Komisji utrudnianie pracy radzie Polityki Pieniężnej (RPP) przez blokowanie dostępu do protokołów, ich redagowanie, brak ostatecznej wersji przed głosowaniem, odmowę zwołania posiedzenia na wniosek trojga członków RPP, czy zmiana regulaminu RPP z listopada 2021 roku.
Adam Glapiński miał także prowadzić politykę pieniężną wbrew celowi inflacyjnemu. Chodzi o skup aktywów w 2021 roku przy rosnącej inflacji oraz o obniżki stóp o 75 pb. we wrześniu i 25 pb. w październiku 2023 roku, czyli przed wyborami. „Kontynuowanie skupu obligacji skarbowych i ekspansywnej polityki pieniężnej należy ocenić jako działanie, które było funkcjonalnie sprzeczne z kierunkiem polityki pieniężnej wymaganym dla ograniczenia silnej presji inflacyjnej” – podkreśliła Komisja w sprawozdaniu.
Sejmowa Komisja wypunktowała także interwencje walutowe z marca 2022 roku podjęte jednoosobowo, bez uchwały Zarządu NBP i bez dokumentacji, a także skup obligacji na 144 mld zł w latach 2020–2021, co Komisja uznaje za pośrednie finansowanie deficytu budżetowego przez bank centralny i obejście konstytucyjnego zakazu zaciągania zobowiązań w banku centralnym przez Skarb Państwa. Ostatni zarzut to brak upoważnienia RPP do skupu aktywów.
O tym, czy Glapiński stanie przed Trybunałem Stanu musi jeszcze zdecydować Sejm w głosowaniu. Zgodnie z ustawą sprawozdanie zostanieudostępnione wszystkim posłom, którzy muszą mieć co najmniej 21 dni na zapoznanie się z nim.
NBP uznaje zarzuty dla prezesa za całkowicie bezpodstawne i uważa, że całe postępowanie może sparaliżować prace banku centralnego, choć uchwała Sejmu nie spowoduje zawieszenia w obowiązkach Adama Glapińskiego.













