-
Szacuje się, że w sezonie 2026 zbiory owoców w Polsce będą niższe z powodu wiosennych przymrozków, suszy i upałów.
-
Według danych GUS tegoroczne zbiory jabłek mogą być o 19,5 procent niższe niż rok wcześniej, co może skutkować wzrostem cen.
-
Rozwiązaniem mogą być samozbiory.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W 2026 r. Polska odnotuje wyraźnie niższe zbiory większości owoców, warzyw i zbóż. Z prognoz Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że produkcja owoców z drzew będzie mniejsza o 18,6 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem, natomiast owoców z krzewów o 6,5 proc. Główną przyczyną są niekorzystne warunki pogodowe – wiosenne przymrozki, długotrwały niedobór opadów oraz rekordowo wysokie temperatury pod koniec czerwca.
Mniejsza produkcja jabłek w 2026 r.
Rolnicy już teraz donoszą, że w związku z panującymi warunkami najbardziej ucierpiały jabłka, które są kluczowym owocem produkowanym w Polsce. Wstępne dane GUS wskazują, że tegoroczne zbiory jabłek mogą wynieść niespełna 3,1 mln ton, czyli o ok. 19,5 proc. mniej niż rok wcześniej. Straty są wiązane przede wszystkim z przymrozkami w okresie kwitnienia oraz niedoborem opadów.
Portale branżowe zauważają, że mniejsza podaż może przełożyć się na wyższe ceny. Pierwsze prognozy po wiosennych przymrozkach wskazywały nawet na 30-50 proc. spadek zbiorów jabłek w niektórych regionach Polski, co może wywołać silną presję na wzrost cen.
Niższe zbiory jabłek bezpośrednio przekładają się na wyższe ceny skupu, ponieważ ograniczona podaż zwiększa konkurencję o surowiec. Na ceny wpływa nie tylko sytuacja w Polsce, ale także wielkość produkcji w innych krajach Europy i to, jaka ilość produktów spoza granicy jest sprowadzana do kraju.
W 2025 r. Polska odnotowała bardzo wysokie zbiory jabłek, co doprowadziło do dużej podaży i presji na spadek cen skupu. Sytuacja cenowa jest więc silnie uzależniona od wielkości zbiorów oraz warunków rynkowych.
Prócz jabłek, trzeba liczyć się także z wyższą ceną malin i czereśni – przyczyną są wiosenne przymrozki, susza i letnie upały. Czereśni ma być w tym sezonie mniej o ok. 16,6 proc., gruszek o 14,4 proc., wiśni o 10,8 proc., śliwek o 4,1 proc. Brzoskwiń, moreli i orzechów włoskich też będzie mniej – łącznie o 12,7 proc. Spadek zbiorów malin ma wynieść ok. 23 proc., natomiast produkcja porzeczek ma wzrosnąć o 4,4 proc.
-
To najlepszy owoc na poranek. Daje energię i syci na długo
-
Chroni serce i zbija cukier. Zapomniany owoc z polskich ogrodów
Niższe są z kolei ceny wielu warzyw, m.in. buraków, kapusty, cebuli, ziemniaków i ogórków. Z kolei więcej, uśredniając, trzeba zapłacić za owoce jagodowe oraz część warzyw, takich jak marchew, warzywa strączkowe czy pomidory.
GUS zaznacza, że ostateczna wielkość tegorocznych zbiorów będzie zależała od przebiegu pogody w dalszej części sezonu wegetacyjnego.
Samozbiory mogą być znów popularne
Od niedawna w Polsce popularnością cieszą się samozbiory. To forma kupowania świeżych produktów bezpośrednio od rolników. Polega na tym, że klienci sami zbierają owoce lub warzywa na plantacji, a następnie płacą za zebrane plony. Takie rozwiązanie przynosi korzyści zarówno konsumentom, jak i producentom.
Największymi zaletami są niższe ceny niż w sklepach – czasem nawet rekordowo niskie, możliwość wyboru dot. świeżości czy stanu jeszcze na krzaku. Samozbiory są także okazją do spędzenia czasu na świeżym powietrzu i poznania, jak wygląda uprawa roślin.
Rolnicy zyskują dzięki ograniczeniu kosztów zbioru, który w wielu gospodarstwach stanowi jedną z największych pozycji wydatków. Sprzedaż bezpośrednia pozwala im także uzyskać wyższą cenę niż przy sprzedaży do pośredników i budować relacje z lokalnymi klientami.
W Polsce najczęściej w ramach samozbiorów można zbierać maliny, borówki amerykańskie, wiśnie i czereśnie, jabłka, paprykę, czy dynie. Rzadziej można samemu narwać fasoli, ale zależy to od oferty rolnika i uprzednio od warunków pogodowych.
Samozbiory mają także znaczenie ekologiczne. Krótszy łańcuch dostaw oznacza mniejszy ślad transportowy, a owoce trafiają do konsumentów bez zbędnego przechowywania i dodatkowych opakowań. Z tego powodu zainteresowanie tą formą zakupów rośnie, zwłaszcza wśród osób poszukujących lokalnej i sezonowej żywności.













