Domek z ogródkiem to marzenie większości Polaków. Wielu konsekwentnie dąży do jego spełnienia, dlatego w domach jednorodzinnych mieszka już ponad połowa Polaków – blisko 90 proc. mieszkańców polskich wsi oraz około 30 proc. mieszkańców miast. Kłopot w tym, że często trzeba je samodzielnie ogrzewać.


Jesienią i zimą około 20 mln Polaków znowu może mieć poważne problemy związane z wyborem sposobu ogrzewania i związanymi z tym konsekwencjami. Krótko mówiąc – rząd przykręcił śrubę.

Kopciuch spali wszystko. Grzywna i areszt za takie działanie


Wysokie ceny węgla, drewna lub innych paliw, wciąż skłaniają część gospodarstw domowych do szukania darmowych alternatyw. W tzw. „kopciuchach” łatwo jest spalić niemal wszystko. W piecach lądują m.in. materiały drewnopochodne, stare meble, ubrania, obuwie, opony, zużyte pieluchy, makulatura, stare podkłady kolejowe, płyty MDF i wiórowe, a czasem także plastikowe butelki, opakowania, folie i reklamówki, wyroby z tworzyw sztucznych czy tzw. czyściwo przemysłowe nasączone substancjami ropopochodnymi. Zgroza.


Ci, którzy tak robią, nie zdają sobie sprawy ze skali zanieczyszczenia powietrza oraz zagrożeń zdrowotnych dla siebie i sąsiadów.


Skala problemu jest duża, bo na wymianę wciąż czeka w Polsce miliony kopciuchów. Konkretnie ponad dwa miliony. Z raportu Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB) wynika, że 1 137 282 budynki wciąż jest ogrzewanych wyłącznie przez kocioł pozaklasowy (kopciuch), a kolejne setki tysięcy budynków ma różne konfiguracje takich urządzeń.


Jedno warto sobie naprawdę dobrze zapamiętać: domowy kocioł, piec czy kominek to nie jest domowa i darmowa spalarnia śmieci! Grozi za to nie tylko grzywna, ale i areszt.

Utrata odszkodowania za palenie śmieci. Kara za immisje


Większość województw w Polsce ma już obowiązujące uchwały antysmogowe, które mają zmniejszyć emisję i poprawić jakość powietrza. Wyjątkiem jest jeszcze województwo podlaskie oraz warmińsko-mazurskie. Po wykryciu takiej krótkowzrocznej i trującej praktyki grzewczej, straż miejska lub gminna może nałożyć na miejscu mandat w wysokości do 500 zł. Jeżeli sprawa trafia do sądu, kara może urosnąć do 5 tys. zł, a sąd może również dołożyć areszt. Uwaga – uniemożliwienie przeprowadzenia kontroli też jest karane.


Co więcej, opłacenie kary nie zwalnia z obowiązku dostosowania się do obowiązujacych przepisów. Służby mogą przeprowadzić kolejną kontrolę i nałożyć nową grzywnę. I tak w kółko.


Dodatkowo, kto pali śmieciami i odpadami musi się liczyć z problemem podczas kontroli przewodów kominowych, które podlegają rygorystycznym przepisom Prawa budowlanego. Tu w grę wchodzi nie tylko mandat ze strony nadzoru budowlanego, ale i utrata odszkodowania w razie pożaru! Bo ubezpieczyciel bez trudu udowodni, że zaniedbanie stanu technicznego komina przyczyniło się do powstania szkody.


No i są jeszcze sąsiedzi, którzy nie chcąc oddychać trującym i rakotworczym smogiem, mogą sami skierować sprawę do sądu z art. 144 Kodeksu cywilnego – dym, pył czy nieprzyjemny zapach generowany przez sąsiada to klasyczny przykład tzw. immisji pośrednich, gdzie nie ma miejsca na domysły. Fakty mówią same za siebie.

Udział
Exit mobile version