Trudno dziś sobie wyobrazić świat bez stałego i stabilnego dostępu do źródła prądu, ciepła lub chłodu. Polska wciąż nie ma elektrowni jądrowej ani wystarczającej ilości wiatraków czy fotowoltaiki, więc w tym celu coś ciągle musimy palić.
Na razie to wciąż jest węgiel, ale wydawało się, że sprawę choć w części załatwi spalanie biomasy, czyli gałęzi, trocin, zrębków, słomy, siana, roślin specjalnie w tym celu uprawianych, czy komunalnych odpadów organicznych. Jednak patrząc na rynek pelletu w Polsce, być może trzeba uznać, że jest to ślepa uliczka, z której trzeba się wycofać.
Pellet już nie będzie tańszy. Ostra konkurencja o zasoby biomasy
Rynek rządzi się swoimi prawami: jest popyt to powinna być i podaż, a jeśli podaży nie ma, to ceny pożądanego produktu idą w górę. Tak właśnie dzieje się z pelletem.
Pod koniec sierpnia Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ocenił, że głównym powodem podwyżek cen pelletu nie jest zmowa cenowa, tylko rosnąca popularność pieców na to paliwo przy jednoczesnym ograniczeniu podaży. UOKiK wziął pellet pod lupę po tym jak Polska Rada Pelletu poinformowała w lipcu, że w porównaniu z czerwcem 2025 roku średnie ceny detaliczne certyfikowanego pelletu klasy jakości A1 wzrosły średnio o 20-30 proc. W zależności od regionu, producenta oraz kanału sprzedaży wzrost cen może być jeszcze wyższy.
Według Ministerstwa Energii na cenę pelletu wpływa również ograniczona dostępność biomasy, wzrost cen surowca do produkcji pelletu, w tym trocin, oraz pozostałych kosztów produkcji. Ministerstwo Klimatu i Środowiska poinformowało, że zasoby biomasy drzewnej są już obecnie w znacznym stopniu w Polsce zagospodarowane. To czego jesteśmy świadkami, to wynik rosnącej konkurencji o dostępne zasoby biomasy pomiędzy przemysłem drzewnym, energetyką, ciepłownictwem oraz gospodarstwami domowymi.
Kto korzystając z dopłat z programu „Czyste Powietrze” wymienił kopciucha na ekologiczny piec na pellet, może w takiej sytuacji tylko gorzko zapłakać przy płaceniu za opał lub marznąć. Dotyczy to około 450 tysięcy gospodarstw domowych jest w Polsce.
Odwrót od biomasy. Więcej pieniedzy na elektryfikację polskiego ciepłownictwa
W reakcji na tę sytuację, kilkanaście organizacji ekologicznych napisało list do rządu i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o wyłączenie biomasy z dopłat w ramach Funduszu Transformacji Ciepłownictwa i skoncentrowanie się na elektryfikacji ciepłownictwa.
– Doszliśmy do ściany, jeśli chodzi o możliwość racjonalnego i zrównoważonego dostarczania paliwa z biomasy wszystkim odbiorcom – uważa Augustyn Mikos z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, który udzielił wywiadu Portalowi Samorządowemu. W jego opinii rozwiązaniem jest wiatr, energetyka słoneczna, a także magazyny ciepła i energii elektrycznej.
Niestety zaktualizowany w 2026 roku Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu przewiduje dwukrotny wzrost spalania biomasy stałej w ciepłownictwie. Tymczasem Holandia, która należała do krajów bardzo mocno stawiających na biomasę od 5-6 lat sukcesywnie wprowadza coraz większe ograniczenia i stopniowo wycofuje dopłaty do spalania biomasy. Podobną ścieżką podąża też Dania.


