Wielkimi krokami zbliża się początek sezonu Tauron Ligi 2026/2027. Zanim jednak siatkarze przystąpią do ligowych zmagań, rozegrali trzy turnieje towarzyskie, w których nie zabrakło niespodzianek.
PGE Projekt Warszawa skradł show w Lublinie!
W Bogdanka Volley Cup im. Tomasza Wójtowicza najlepiej zaprezentował się PGE Projekt Warszawa. Stołeczna drużyna pokonała Bogdankę LUK Lublin, 3:1. Warszawianie podnieśli się po przegranym pierwszym secie półfinału z ACH Volley Lublana, a w decydującym spotkaniu przez cały czas kontrolowali grę. Trzeba jednak pamiętać, że gospodarze – Bogdanka LUK Lublin – wystąpili bez Wilfredo Leona, a Ran Takahashi oglądał spotkanie z ławki rezerwowych.
Roberto Piazza wykorzystał turniej, by sprawdzić wszystkich zawodników i przekonać się, na kogo może liczyć przed startem sezonu. Na parkiecie pojawili się także rzadziej oglądani w poprzednim sezonie Maciej Olenderek i Jakub Strulak. Zagrał również Bartosz Gomułka. Atakujący potrzebował chwili, by wejść w meczowy rytm, ale później pokazał się z doskonałej strony i został najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania.
– Początek był troszkę niemrawy, śmialiśmy się z kolegami, że troszkę jak diesel, który potrzebuje napędu. Udało sie w głowie poukładać i dobrze zagrać w tym meczu – mówił atakujący w rozmowie z Polsat News.
Bartosz Gomułka nie ukrywał, że PGE Projekt chce walczyć o najwyższe cele. – Chcielibyśmy poprawić wynik z tamtego roku, bo został niedosyt i stać nas na więcej. W tym Final Four liczyliśmy, że uda się wywalczyć drugi brąz, no i ten półfinał z Lublinem trochę nam uciekł. Jak każda drużyna, liczymy na dwa złote medale – zaznaczył.
W ekipie warszawian zabrakło natomiast Aleksandra Śliwki. Kapitan reprezentacji Polski zmaga się ze zmęczeniowym złamaniem kości śródstopia. – Nie obawiam się o zdrowie Olka. Musimy czekać, będzie się rehabilitował. Zobaczymy za dwa lub trzy tygodnie, jak wyglądać będzie sytuacja – ocenił na łamach „Przeglądu Sportowego Onet” Roberto Piazza.
Indywidualnie błysnął Jan Firlej, który został MVP turnieju. Wyróżnienia otrzymali również przyjmujący Projektu: Kevin Tillie i Bartosz Bednorz. Tytuł najlepszego atakującego imprezy trafił do Yuriego Romano.
Resovia zwycięzcą Memoriału Gołasia
W Memoriale Arkadiusza Gołasia triumfowała Asseco Resovia Rzeszów. W finale pokonała PGE GiEK Skrę Bełchatów 3:0, choć pierwszy set był niezwykle zacięty i zakończył się wynikiem 32:30. W kolejnych partiach rzeszowianie przejęli inicjatywę i zamknęli spotkanie bez straty seta. Wcześniej podopieczni Massimo Bottiego wygrali półfinał z Berlin Recycling Volleys.
Skra także zostawiła po sobie dobre wrażenie. W półfinale pokonała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:0, a w finale długo stawiała opór Resovii. ZAKSA miała natomiast mniej powodów do zadowolenia: przegrała oba spotkania i zakończyła turniej na czwartym miejscu.
Mistrzowie Polski bezradni. Trefl Gdańsk sprawił niespodziankę
Największą niespodziankę przyniósł turniej LOTTO Giganci Siatkówki. Energa Trefl Gdańsk wygrał finał z Aluronem CMC Wartą Zawiercie 3:0, a w całych rozgrywkach „Gdańskie Lwy” nie straciły ani jednego seta. Gdańszczanie wcześniej pokonali Spor Toto, a w decydującym meczu skutecznie obnażyli słabości mistrzów Polski 2025/2026.
Podopieczni Michała Winiarskiego, którzy mieli za sobą wymagający półfinał z Halkbankiem Ankara (wygrany 3:1), w finale nie potrafili zatrzymać rozpędzonego Trefla. Naszpikowani gwiazdami „Jurajscy Rycerze” m.in. z Tomaszem Fornalem w składzie, mieli postraszyć rywali, ale finał brutalnie zweryfikował ich możliwości. Zawiercianie byli kompletnie bezradni i nawet na chwilę nie stworzyli zagrożenia dla świetnie dysponowanego rywala.
Końcowy wynik tylko potwierdził skalę ich problemów. – Chcieliśmy zagrać zdecydowanie lepiej w finale. Na wynik złożyło się wiele różnych czynników, ale rezultat przemawia sam za siebie. Musimy wyciągnąć lekcję z naszych błędów i poprawić to, co się da w krótkim czasie przed rozpoczęciem sezonu – podkreślił Aaron Russell.
– Z pewnością mamy dużo do poprawy. Potrzebujemy nieco lepszego zgrania z chłopakami, z nowymi zawodnikami, a także powrotu do naszego systemu gry i przyzwyczajenia się do niego. To może wynikać z sezonu reprezentacyjnego i gry w kadrach latem. Czeka nas jeszcze trochę pracy, ale sezon jest długi i musimy być gotowi do rywalizacji, gdy tylko wejdziemy na boisko – dodał.














