
Są zarzuty dla trzech osób
Prokuratura Rejonowa w Zgierzu w piątek (13 lutego) przedstawiła zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad ośmioletnim chłopcem 31-letniej kobiecie i 40-letniemu mężczyźnie, którzy tworzą rodzinę zastępczą, oraz ich 39-letniemu znajomemu. Prokurator wystąpił o tymczasowe aresztowanie podejrzanych ze względu na obawę matactwa, a także obawę, że w związku z możliwością surowej kary pozbawienia wolności mogą próbować uciec. Grozi im 10 lat więzienia.
Prokurator Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, przekazał, że kobieta nie przyznała się do przedstawionych jej zarzutów i złożyła wyjaśnienia, które w ocenie prokuratury są sprzeczne z zebranymi dowodami. 39-letni mężczyzna, znajomy rodziców zastępczych, również nie przyznał się do popełnienia zarzuconego przestępstwa, lecz przyznał się do stosowania różnych form kar cielesnych, które określał jako „wychowawcze”.
Obrażali, bili po całym ciele, stosowali kary
Z ustaleń wynika, że rodzina ze Zgierza spędzała ferie zimowe w powiecie myślenieckim. Przechodzień nagrał telefonem ośmioletniego chłopca, który przy kilkunastostopniowym mrozie przebywał na zewnątrz, ubrany jedynie w piżamę i skarpety, a następnie powiadomił lokalne służby. Po przekazaniu doniesienia przez Komendę Powiatową z Myślenic, 11 lutego do drzwi mieszkania rodziny zapukali zgierscy policjanci. – Na miejscu zastali kobietę w wieku 31 lat i mężczyznę w wieku 40 lat tworzących zawodową rodzinę zastępczą dla siedmiorga dzieci w wieku od 1 do 10 lat. Był z nimi również mężczyzna w wieku 39 lat wraz z ośmioletnią córką – przekazał kom. Adam Dembiński z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
„W trakcie interwencji rodzice zastępczy twierdzili, że ośmiolatek nie ma w domu, ponieważ przebywa u ciotki. Okoliczności te okazały się nieprawdziwe, a chłopiec wszedł do lokalu, gdy przebywali tam jeszcze funkcjonariusze. Na jego ciele znajdowały się liczne obrażenia, w tym na głowie, plecach, klatce piersiowej, a także na pośladkach. Jak wynika ze zgromadzonego materiału dowodowego, wobec pokrzywdzonego stosowano różne formy przemocy fizycznej oraz psychicznej: był wyzywany obelżywymi słowami, bito go drewnianymi przedmiotami, jak również stosowano wobec niego kary polegające na klęczeniu nago z wyciągniętymi rękami bądź staniu na zewnątrz na mrozie. Kary wymierzano mu za to, że nie mógł znaleźć bielizny bądź zapomniał wyprowadzić psa” – czytamy w komunikacie wydanym przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi.
Ośmiolatek został przesłuchany
Prok. Paweł Jasiak poinformował, że ośmiolatek został wysłuchany w „niebieskim pokoju” w obecności sędziego i psychologa. – Na tej podstawie biegły sporządził kompleksową opinię, w której opisał obrażenia zaistniałe u dziecka. Stwierdził jednoznacznie, że są one związane z przemocą domową w bardzo ciężkiej formie. Wszystkie zeznania, które dzisiaj dziecko złożyło przed sądem, zostały potwierdzone również w obiektywnej opinii biegłego – dodał prokurator Jasiak.
Przesłuchane zostaną także pozostałe dzieci. Jeśli okaże się, że również one są ofiarami, prokurator rozważy rozszerzenie zarzutów wobec podejrzanych. Policjanci już podczas interwencji ustalili, że obecny w mieszkaniu 39-latek, gdy jest zdenerwowany, miał bić dzieci i krzyczeć na nie. Wszyscy podopieczni, – łącznie ośmioro dzieci w wieku od 1 do 10 lat (siedmioro wychowanków rodziny zastępczej i córka zatrzymanego 39-latka) – zostali objęci opieką innych opiekunów we współpracy z sądem rodzinnym oraz z ośrodkami pomocy społecznej.
Czytaj także: Marta Nawrocka w wywiadzie dla TVN24 o in vitro i aborcji. „Proszę o inny zestaw pytań”
Źródło: „Gazeta Wyborcza” za PAP, TVP3 Łódź, Prokuratura Okręgowa w Łodzi












