
Wściec się można: wciąż brakuje odpowiedniej liczby urządzeń w sklepach, brakuje pesonelu do ręcznego przyjmowania opakowań, przed butelkomatami tworzą się kolejki, w kasach trzeba się stanowczo domagać bilonu a nie voucherów na zakupy ważnych 30 dni, w domach rosną sterty butelek, które w dodatku nie mogą być zgniecione – obowiązujący w Polsce system kaucyjny kosztuje Polaków wiele nerwów. Z dnia na dzień coraz więcej.
Na stworzonym bałaganie zarabiają osoby oddające butelki hurtowo, osoby nieuczciwe, które podrabiają znaczek kaucji oraz operatorzy systemu, do ktorych trafiają pieniądze z kaucji, która nie została odebrana.
Kiedy system kaucyjny obejmie „małpki”?
Jak poinformowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska, od października 2025 roku do obiegu trafiło około 530 mln opakowań, z czego blisko 28 mln zostało zwróconych w ramach systemu kaucyjnego przez konsumentów. To zaledwie 5,28 proc. Z zapowiedzi polityków wynikało, że wskaźnik zwrotów ma wynieść w pierwszym roku 77 proc.
Rocznie na polski rynek trafia od 4 do 5 miliardów sztuk butelek PET oraz, według różnych szacunków, od 4,1 do nawet 5,3 miliarda puszek aluminiowych. Łącznie to ponad 9 miliardów opakowań.
Kaucja wynosi 50 gr w przypadku butelek plastikowych i puszek, a 1 zł w przypadku wielorazowych butelek szklanych. Doliczana jest do napojów w butelkach plastikowych (do 3 l), metalowych puszkach (do 1 l) i w szklanych butelkach wielorazowego użytku (do 1,5 l).
Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiedziało, że do czerwca 2026 roku ma zapaść decyzja w sprawie objęcia kaucją także małych butelek po alkoholu, czyli tzw. „małpek”.
System kaucyjny ma w Polsce zbyt wiele wad
Coraz więcej polaków dochodzi do wniosku, że automaty do zwrotu opakowań kaucyjnych powinny być instalowane w wiatach śmietnikowych, a nie w sklepach. Powinniśmy się też wzorować na krajach skandynawskich – Norwegowie przyspieszyli proces oddawania opakowań, ponieważ do maszyn mozna wkładać całe worki butelek lub puszek jednocześnie, co znacznie przyspiesza zwrot pieniędzy z kaucji.
Co się dzieje z pieniędzmi z kaucji, których Polacy w sklepie nie odbierają? Nie trafiają do kieszeni właścicieli sklepów, tylko do operatorów systemu kaucyjnego, którzy działają jako podmioty non-profit – np: Zwrotka S.A., PolKa S.A. Z rządowych stron wynika, że środki te są przeznaczane na finansowanie i dalszy rozwój całego systemu, w tym logistykę oraz obsługę zwrotów opakowań.
Ważna jest jednak skala. Rządzący założyli, że w pierwszym roku do systemu kacyjnego nie wróci 23 proc. opakowań. 23 proc. z puli 4,6 miliarda złotych to 1,058 mld złotych. Dodatkowo, część z tych pieniędzy trafi do budżetu państwa w postaci podatku VAT płaconego przez operatorów kaucyjnych. W założeniu to około 200 mln zł.












