We wtorek (21 lipca) w Miami miało miejsce pierwsze posiedzenie sądu w sprawie, którą Trump wytoczył BBC w grudniu 2025 roku. Sędzia federalna Enjolique Lett przychyliła się do wniosku prawników BBC i zdecydowała, że stacja może domagać się wglądu w dokumenty finansowe ponad 400 spółek należących do Donald J. Trump Revocable Trust – funduszu, przez który prezydent USA zarządza swoim majątkiem biznesowym na czas sprawowania urzędu.

Sędzia po stronie BBC ws. finansów Trumpa

Jak uzasadniła sędzia, którą cytuje Politico, skoro pozew Trumpa dotyczy szkód wyrządzonych jego markom i biznesom, ich kondycja finansowa staje się uzasadnionym przedmiotem dochodzenia ze strony pozwanego. Wyrok można jeszcze zaskarżyć do sądu okręgowego, ale na razie oznacza on częściowy sukces BBC w walce o dostęp do danych, które miałyby potwierdzić – lub obalić – twierdzenia polityka o poniesionych stratach finansowych.

Zobacz wideo Trump rządzi, jakby prowadził program w telewizji

W trakcie rozprawy prawnicy Trumpa próbowali ograniczyć pole bitwy. Jego adwokat Alejandro Brito przekonywał, że podejście prezydenta „ewoluowało” i że obecnie domaga się on odszkodowania wyłącznie za naruszenie dobrego imienia, a nie za szkody wyrządzone jego firmom czy spadek ich wartości. Sędzia Lett odpowiedziała jednak, że nie ma prawa samodzielnie wykreślić z pozwu zarzutów dotyczących strat biznesowych, a te wciąż tam figurują.

Prawnik BBC Charles Tobin ripostował, że rozdzielanie reputacji Trumpa od jego działalności gospodarczej jest w praktyce niemożliwe, skoro prezydent budował swoją markę polityczną właśnie na wizerunku sprawnego biznesmena.

BBC: „Fikcyjna produkcja” dokumentów po stronie Trumpa

Najostrzejszy spór dotyczył jednak przebiegu samego postępowania dowodowego. Zespół BBC poinformował, że przekazał już 87 tysięcy stron dokumentów, podczas gdy strona Trumpa dostarczyła zaledwie 735 stron, które, jak twierdzą prawnicy stacji, w większości są jedynie artykułami prasowymi i materiałami zaczerpniętymi z internetu. Tobin nazwał to „fikcyjną produkcją”, a cały proces ujawniania dowodów „całkowicie jednostronnym”.

Obrońcy Trumpa odpowiadają, że żądania BBC są „opresyjne” i „nadmiernie szerokie” – chodzi zwłaszcza o wnioski dotyczące rozmów prezydenta z doradcami na temat wydarzeń 6 stycznia oraz wezwania skierowane do agencji federalnych i byłych urzędników. Zespół Trumpa określił te działania jako próbę „szukania haków” i nękania byłych urzędników.

List z przeprosinami wciąż w centrum sporu

Kluczowym punktem odniesienia w argumentacji obu stron pozostaje listopadowy list przewodniczącego BBC Samira Shaha, w którym przeprosił Trumpa za montaż nadany w programie Panorama. Shah przyznał, że materiał niezamierzenie stworzył „mylne wrażenie”, jakoby prezydent wprost wzywał do przemocy. Prawnik Trumpa Brito traktuje ten list jako przyznanie się BBC do winy. Prawniczka stacji Sasha Dudding zwraca jednak uwagę, że Shah mówił wyraźnie o błędzie niezamierzonym, a to, jak przemówienie zostało odebrane przez zwolenników Trumpa, wciąż pozostaje przedmiotem sporu, skoro prezydent zaprzecza, by jakkolwiek przyczynił się do szturmu na Kapitol.

Sędzia Lett przyznała częściowo rację BBC, uznając, że sposób, w jaki odebrano słowa Trumpa 6 stycznia, jest istotny dla sprawy – zastrzegła jednak, że sąd nie będzie służył do ponownego, pełnego rozliczenia wydarzeń tamtego dnia.

Tło sprawy. O co chodzi w pozwie Trumpa przeciwko BBC

Spór trwa od listopada 2025 roku, gdy BBC przeprosiło Trumpa za sposób zmontowania jego przemówienia z 6 stycznia 2021 roku w dokumencie Panorama. W oryginalnym wystąpieniu Trump mówił do zgromadzonych, że pójdą pod Kapitol „dopingować” kongresmenów, a dopiero ponad 50 minut później dodał, że będą „walczyć jak diabli”. W montażu BBC te fragmenty złączono tak, by sugerowały, że prezydent zapowiadał bezpośredni udział w starciu.

BBC odrzuciło zarzut zniesławienia, ale Shah mimo to wystosował osobisty list z przeprosinami, przyznając się do błędu montażowego. Nadawca odrzucił jednak zarzuty zniesławienia. To nie wystarczyło Trumpowi – w grudniu 2025 roku złożył w sądzie federalnym w Miami pozew, żądając po 5 miliardów dolarów za zniesławienie oraz za naruszenie florydzkich przepisów o nieuczciwych praktykach handlowych, czyli łącznie 10 miliardów dolarów.

Co dalej?

BBC domaga się też przesłuchania Trumpa pod przysięgą – prawnicy stacji skarżą się, że strona prezydenta zwleka z wyznaczeniem terminu jego zeznań. Jeśli sprawa będzie kontynuowana, przesłuchanie Trumpa wydaje się niemal nieuniknione. Wciąż nierozstrzygnięty pozostaje jednak wcześniejszy wniosek BBC o oddalenie całego pozwu – nadawca argumentuje, że dokumentu nigdy nie wyemitowano w Stanach Zjednoczonych, więc Floryda nie ma jurysdykcji nad sprawą. Sąd nie wyznaczył jeszcze terminu rozprawy w tej kwestii.

Udział
Exit mobile version