
Piotr Pytel kilka razy bezskutecznie starał się o ułaskawienie. Minister sprawiedliwości w czwartek 18 czerwca poinformował w TVN24, że podjął decyzję o ponownym uruchomieniu tej procedury. – Chciałbym, żeby na czas tego wniosku o ułaskawienie mógł cieszyć się wolnością i by mógł mieć zarządzoną przerwę w karze. Analizujemy, czy jest to możliwe w świetle naszego prawa – mówił wówczas Waldemar Żurek.
Piotr Pytel w poniedziałek 22 czerwca wyszedł z Zakładu Karnego w Rzeszowie za sprawą przerwy w odbywaniu kary więzienia. Teraz ostateczną decyzję, czy mężczyzna pozostanie na wolności, podejmie prezydent, rozpatrując wniosek o ułaskawienie.
Polak skazany za zabójstwo w Niemczech
Według doniesień Wyborczej.pl sprawa sięga marca 2004 roku, kiedy Tomasz W. planował okraść Ekaterinę I. w Monachium. – Metrem i autobusem pojechałem z nim do miejsca zamieszkania kobiety, z którą miał się spotkać. Pomogłem mu do niej dotrzeć, bo nie znał miasta, a ja w Monachium mieszkałem od wielu lat. Zostawiłem go pod jej blokiem, poszedłem na przystanek i czekałem na znajomego, Zdzisława Z., który miał stamtąd odebrać mnie i Tomasza „Lisa”. Byłem świadom tego, że „Lis” idzie okraść tę kobietę, ale nigdy nie godziłem się na zabójstwo – mówił Pytel.
Mężczyzna dowiedział się o zabójstwie z radia. Policjanci przez kilka miesięcy sprawdzali, jakie telefony łączyły się z siecią w pobliżu mieszkania zamordowanej. W ten sposób wytypowano Pytla. Prawdziwego sprawcy nie było już wtedy w Niemczech.
Polak opowiedział o „Lisie”, ale funkcjonariusze nie mogli go znaleźć, ponieważ to nie było jego prawdziwe nazwisko. – Proces był oparty na poszlakach. W mieszkaniu Ekateryny I. nie było żadnych moich śladów, nie było mojego DNA, bo mnie tam nie było. Dane z logowania telefonu, które sprawdziła niemiecka policja, jasno pokazują, że byłem 500 metrów od tego mieszkania, na przystanku autobusowym. To było w aktach sprawy – powiedział Pytel. Zeznania obciążające Polaka złożył inny więzień, który twierdził, że był przy zabójstwie kobiety i to Pytel był głową napadu. Pytel uważa, że mężczyzna dowiedział się o nim z ogłoszenia policji, która oferowała nagrodę za pomoc w rozwiązaniu sprawy.
Wyrok zapadł w 2006 roku. Polak został wówczas skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności. W 2009 roku został przetransportowany do Polski. Piotr Pytel może ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po 30 latach odbywania kary. Śledczy w międzyczasie ustalili, że za zabójstwo odpowiada Tomasz W. – W czasie przesłuchania w prokuraturze „Lis” powiedział: „To ja zamordowałem tę kobietę. Piotr Pytel nie wiedział, co zrobiłem” – opowiedział Pytel w rozmowie z Wyborcza.pl. Niemieccy prokuratorzy zostali poinformowani o sytuacji. Berlin nie chciał jednak wznowić procesu, twierdząc, że ustalenia polskiej strony nie są wystarczającym dowodem.

