
– Mamy sytuację szczególną. Sytuację, w której zagrożone są wartości składające się na przyszłość narodu. Zagrożona jest praworządność, Konstytucja jest zagrożona. Decyzje dotyczące Polski i Polaków będą zapadały na zewnątrz – ostrzegał w przemówieniu otwierającym kongres prezes PiS, Jarosław Kaczyński. – Celem jest podporządkowanie naszego kraju. Przyczyną tego jest niekreujący się polskimi interesami rząd. Jeśli chcemy uniknąć tych niebezpieczeństw, musimy mieć nowy rząd, który będzie miał patriotyczną wolę, ale także umiejętność działania w jednym kierunku – w kierunku naprawy Rzeczpospolitej.
Kaczyński: Musimy iść razem
Według Kaczyńskiego PiS „potrafił stworzyć bardzo dobre rządy, rządy Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego”. – Dały sobie radę i zmieniły na korzyść nasz kraj, szczególnie w drugiej kadencji – stwierdził. – I to chcę powiedzieć z całym przekonaniem: musimy iść razem. Musimy raz na zawsze skończyć z tym wszystkim, co ktoś nazwał partyjną ojkofobią, czyli niechęcią do własnej ojczyzny.
– W tych okolicznościach, które mamy w Polsce, w tej sytuacji, którą uważam za trudną musimy zwyciężyć, musimy stworzyć nowy rząd – podkreślał Kaczyński. I ogłosił, że osobą, która podoła temu wyzwaniu, jest były szef MEN, Przemysław Czarnek.
– Polska idzie dziś w bardzo złym kierunku – mówił Czarnek. – Ona jest Polską zamieszania, chaosu, krzywdy ludzkiej. A mu chcemy Polski normalnej, Polski prawdziwej. Polska prawdziwa to jest ta, która pracuje, która buduje, która wychowuje dzieci, która chroni nasze bezpieczeństwo, ratuje życie. To jest Polska prawdziwa.
Przed konwencją PiS w Krakowie spekulacjom nie było końca
Jarosław Kaczyński pod koniec lutego zapowiedział w Radiu Maryja prezentację kandydata PiS na premiera, mimo że wybory parlamentarne odbędą się dopiero w 2027 r. – Nie ukrywam, że już we własnej głowie czy – jak to się też mówi – w sercu, in pectore, wyboru dokonałem. Ale oczywiście chcę go przedstawić jakiemuś dużemu zgromadzeniu partyjnemu – mówił prezes Kaczyński, czym uruchomił lawinę spekulacji na temat tego, kto może być tym wybrańcem.
Na partyjnej giełdzie od razu pojawiły się nazwiska: europosła Tobiasza Bocheńskiego, byłego szefa MEN Przemysława Czarnka oraz szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego. Ten ostatni był zdecydowanym faworytem wewnętrznych spekulacji. Mówiono też o samorządowcach związanych z PiS – Lucjuszu Nadbereżnym (prezydent Stalowej Woli), Jakubie Banaszku (prezydent Chełma) czy Jarosławie Margielskim (prezydent Otwocka).
Kim jest Przemysław Czarnek?
Przemysław Czarnek urodził się w Goszczanowie koło Sieradza w 1977 r. W wieku 15 lat przeniósł się do Lublina, skończył liceum, a później studia prawnicze na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Napisał pracę magisterską „Konstytucyjne podstawy powszechnego uwłaszczenia w Polsce”. Od 2003 r. jest zatrudniony w Katedrze Prawa Konstytucyjnego KUL, najpierw jako asystent, a po uzyskaniu stopnia doktora w 2006 r. (rozprawa „Zasady państwa prawnego i sprawiedliwości społecznej w praktyce ustrojowej III RP”) na stanowisku adiunkta. W 2015 r. zdobył tytuł doktora habilitowanego nauk prawnych. Przez cztery lata był wojewodą lubelskim.
W październiku 2020 r. został powołany na stanowisko ministra edukacji i nauki w rządzie Mateusza Morawieckiego. Przemysław Czarnek po objęciu stanowiska ministra zapowiedział, że zmieni podstawę programową, rozszerzy ją o treści patriotyczne i związane z Janem Pawłem II, a jednocześnie będzie zwalczał poglądy lewicowe w szkołach. Nominacja na stanowisko ministra edukacji i nauki wywołała falę protestów, protestowali nauczyciele, uczniowie, a także środowiska naukowe i partie opozycyjne. W specjalnym oświadczeniu wybór ministra skrytykowało około 100 osób ze świata nauki i kultury.
Czytaj także: Poseł PiS o Czarnku: On już przemawia jak szef. Przypominamy sylwetkę kandydata PiS na premiera w 2027 r. Reportaż Piotra Głuchowskiego na Wyborcza.pl
Spadające notowania PiS
Formacja Jarosława Kaczyńskiego od miesięcy notuje spadki poparcia. W sondażu pracowni Opinia24 przeprowadzonym w dniach 2-4 marca na pierwszym miejscu z poparciem 34,2 proc. znalazła się Koalicja Obywatelska. Drugie było PiS – 22 proc. poparcia. KO ma aż 12 punktów procentowych przewagi nad PiS, a przed miesiącem było to tylko 7,5 punktu procentowego.
Zyskała Konfederacja Mentzena i Bosaka – teraz ma 14,5 proc., a w lutym miała 12,6 proc. Z kolei na Konfederację Korony Polskiej Brauna swój głos oddałoby 7,2 proc. wyborców, a na Nową Lewicę 6,1 proc. Pod wyborczym progiem są: Partia Razem – 4,1 proc., PSL może liczyć na 3 proc., a Polska 2050 – 1,5 proc. Natomiast 6,8 proc. badanych nie wie, na kogo oddałoby głos.
Koalicja Obywatelska ma nad PiS wyraźną przewagę. Jednak rozpad Trzeciej Drogi, a niedawno klubu parlamentarnego Polski 2050 na dwa mniejsze sprawia, że trudno mówić o szansach demokratów na stworzenie rządzącej koalicji po następnych wyborach parlamentarnych. PSL ma słabiutkie notowania, a Nowa Lewica zbyt niskie poparcie, aby zbudować z KO sejmową większość – komentuje na Wyborcza.pl Agnieszka Kublik.
Redagowała Paula Skalnicka












