W połowie sierpnia mieszkaniec Kolumbii Brytyjskiej Rocky Avery zauważył na jeziorze coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało jak niewielka zalesiona wyspa. Problem w tym, że obiekt nie był przytwierdzony do dna. Dryfował po zbiorniku razem z rosnącymi na nim drzewami i inną roślinnością.
Williston Lake nie jest naturalnym jeziorem, lecz potężnym zbiornikiem zaporowym na rzece Peace. Powstał w związku z budową zapory W.A.C. Bennett i należy do największych tego typu akwenów na świecie. Zarządza nim przedsiębiorstwo energetyczne BC Hydro.
Pływającą wyspę znaleziono na zdjęciach satelitarnych
Potwierdzenie przyszło z orbity. Na zdjęciach wykonanych 21 lipca 2026 r. przez europejskiego satelitę Sentinel 2 widać niewielki zielony obiekt około 100 km na zachód od zapory W.A.C. Bennett. Nie wiadomo jednak dokładnie, skąd wyspa pochodzi. Na wcześniejszych zdjęciach satelitarnych nie udało się jej odnaleźć, a po 21 lipca ponownie zniknęła z obserwowanego miejsca. Pod koniec sierpnia Avery poinformował, że obiekt został odnaleziony ponownie, tym razem w rzece Ospika wpadającej do Williston Lake.
Wyspa jest w rzeczywistości prawdopodobnie czymś w rodzaju ogromnej naturalnej tratwy. Warstwa gleby, korzeni, drewna i roślinności może utrzymywać się na powierzchni dzięki własnej strukturze i uwięzionemu w niej powietrzu. Na dostarczonych materiałach nie ma jednak danych pozwalających określić jej dokładną budowę ani rozmiary.
BC Hydro podejrzewa, że odpowiedzi trzeba szukać w wyjątkowo wysokim poziomie wody w zbiorniku. W 2026 r. Williston Lake po raz pierwszy od 14 lat osiągnął pełną pojemność. W czerwcu i lipcu konieczne było nawet spuszczanie nadmiaru wody przez zaporę.
Wysoki poziom wody mógł oderwać fragment brzegu
Zdaniem rzecznika BC Hydro Boba Gammera pływający fragment mógł tworzyć się przez lata w spokojnej zatoce lub przy brzegu. Gdy poziom wody wzrósł, materiał został uniesiony i oderwał się od lądu.
„Kiedy zbiorniki są pełne, wyższy poziom wody może podnieść materiał, który wcześniej zalegał przy brzegu lub w osłoniętej zatoce, i pozwolić mu swobodnie odpłynąć” – powiedział Gammer w rozmowie z CBC.
Nie jest to jednak potwierdzona przyczyna. „Nie potrafimy dokładnie wskazać miejsca pochodzenia tej pływającej wyspy, ale jest to jedno z wyjaśnień, które wydaje się rozsądne” – dodał rzecznik BC Hydro.
Na razie nietypowy obiekt nie stwarza problemów dla zapory ani elektrowni. Może jednak stanowić zagrożenie dla łodzi. Zalesiony fragment lądu przemieszczający się po ogromnym zbiorniku nie jest zaznaczony na żadnej mapie, a jego położenie może się stale zmieniać.
Avery i jego znajomi chcą teraz sfilmować wyspę od spodu. Takie nagranie mogłoby pomóc ustalić, czy jej podstawę tworzą przede wszystkim splątane korzenie, gleba, drewno czy połączenie tych materiałów. Na razie wiadomo tylko, że obiekt istnieje, przemieszcza się i przetrwał co najmniej kilka tygodni swobodnego dryfowania po jednym z największych zbiorników zaporowych świata.


