
Wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej wzrosną w przyszłym roku o 3 proc. Informację tę przekazał premier Donald Tusk podczas wtorkowej konferencji prasowej, podkreślając, że choć rząd chciałby zaoferować pracownikom sektora publicznego wyższe stawki, kluczowym priorytetem pozostaje ochrona realnej wartości płac przed inflacją.
– Chcielibyśmy, by to było więcej. Pilnujemy, żeby inflacja nie zjadała tych podwyżek – powiedział we wtorek Donald Tusk.
Podczas wtorkowego posiedzenia Rada Ministrów zajmowała się szerokim pakietem założeń makroekonomicznych. W agendzie spotkania znalazły się projekty propozycji średniorocznych wskaźników wzrostu wynagrodzeń w budżetówce na 2027 r., a także prognozy gospodarcze oraz plany dotyczące kształtowania się minimalnego wynagrodzenia za pracę i minimalnej stawki godzinowej.
Mimo poruszenia tych tematów, szef rządu nie ogłosił jeszcze ostatecznej decyzji gabinetu w sprawie poziomu płacy minimalnej na przyszły rok.
Zgodnie z niedawnymi rekomendacjami Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, najniższa krajowa miałaby wzrosnąć z obecnych 4806 zł brutto do 4986 zł brutto, co oznaczałoby podwyżkę o 180 zł (3,7 proc.). Z kolei minimalna stawka godzinowa – po wzroście o 1,20 zł – ma według propozycji resortu wynieść 32,60 zł.
Propozycje te wciąż czekają na finalne zatwierdzenie przez Radę Ministrów.













