Warto podkreślić, że polski zespół przeszedł przez turniej – wygrywając wszystkie mecze!


Polacy w fazie grupowej pokonali kolejno: Islandię 3:0 (15, 20, 22), Słowenię 3:0 (24, 23, 24), Turcję 3:1 (18, -17, 17, 15), Włochy 3:1 (-19, 20, 19, 23), Finlandię 3:0 (21, 16, 19), Grecję 3:0 (21, 11, 11), Serbię 3:0 (17, 18, 16).


Za to w piątkowym (tj. 17 lipca) półfinale Polska okazała się lepsza od Bułgarii, rozstrzygając losy meczu po niesamowitym, pięciosetowym boju 3:2 (-19, 19, -33, 17, 10).

Polska mistrzem Europy! Wielki turniej drużyny trenera Jacka Nawrockiego


W grze o złoto przyszło się Polakom zmierzyć z Francuzami. Trójkolorowi do najważniejszego starcia podchodzili również ze świetnym bilansem, bo przegrali tylko jedno spotkanie w długiej drodze po marzenia.


Jak się jednak okazało, Polacy tego dnia mieli zupełnie inne plany, chcąc dokończyć dzieła, na które tak mocno pracowali w trakcie ME U-18.

– Cały zespół zasługuje na pochwałę. Formuła turnieju jest taka, że trzeba rozegrać siedem meczów w ciągu dziewięciu dni. Każde spotkanie wymaga określonej, maksymalnej koncentracji. Rozegraliśmy wszystkie mecze na równym poziomie, odnosząc komplet zwycięstw – oceniał trener Nawrocki na łamach oficjalnej strony internetowej PZPS.


Polacy rozpoczęli mecz od przegranego seta 22:25, ale w kolejnych odsłonach opanowali nerwy i nie pozwolili Francuzom rozegrać meczu na swoich warunkach. Jak to bywa w tego typu, młodzieżowych rozgrywkach, nie brakowało jednak wielu nieoczekiwanych zwrotów akcji. Łącznie z seriami punktowymi, gdzie często kluczowym elementem była mocna zagrywka.


Najlepszym takim przykładem może być set numer 3. Polacy prowadzili już m.in. 18:12, ale dali się dogonić przeciwnikom i zrobiło się bardzo nerwowo. Ostatecznie wygrana odsłona 28:26, po 32 minutach walki, okazała się być kluczem do otwarcia drzwi z napisem: mistrzostwo Europy U-18.



Ostatecznie Polska zwyciężyła 3:1 (-22, 23, 26, 21). Najlepiej punktującym w polskim zespole był Adam Potempa, autor 24 punktów dla złotych medalistów. Co ciekawe, w tym zespole na rozegraniu grał m.in. Jakub Przybyłkowicz. Czyli najmłodszy w historii polskiej siatkówki debiutant w seniorskim zespole, który dostał szansę do pokazania się od trenera Nikoli Grbicia – na samym starcie sezonu 2026. W zespole swoją rolę odegrał również Arkadiusz Wlazły – prywatnie syn świetnego przed laty siatkarza, m.in. mistrza świata 2014 (MVP tamtego turnieju) – Mariusza Wlazłego.


Cała drużyna zasługuje jednak na ogromne uznanie za wynik, osiągnięty w kapitalnym stylu.

Udział