
-
W 2020 roku podczas rejsu dookoła świata zginął 14-letni chłopiec z polsko-brytyjskiej rodziny na wodach Polinezji Francuskiej.
-
Śledztwo nie doprowadziło do postawienia zarzutów kierowcy łodzi, mimo sprzecznych dowodów dotyczących prędkości i spożycia alkoholu.
-
Rodzina zmarłego stara się o postawienie zarzutów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Do wypadku doszło, kiedy w 2020 r. 14-letni Edward wraz z rodziną odbywał rejs dookoła świata. W dniu zdarzenia przebywali na wodach Polinezji Francuskiej.
We wtorek podczas dochodzenia w krematorium Woodvale w Brighton w Wielkiej Brytanii (hrabstwo East Sussex) bliscy nastolatka usłyszeli, że nie można wyciągnąć wniosków o dokonaniu zabójstwa, ponieważ okoliczności dotyczące kierowcy nie spełniały wszystkich wymaganych do tego kryteriów.
Rodzinie złożono szczere kondolencje z powodu „niewyobrażalnej, tragicznej straty”.
Tragedia w Polinezji Francuskiej. Nie żyje 14-latek z polsko-brytyjskiej rodziny
Do tragedii doszło, kiedy 14-latek nurkował w zatoce Moorea. Wtedy w jego głowę i klatkę piersiową uderzyły śruby napędowe przepływającej łodzi motorowej. Chłopca wyciągnięto z wody i przetransportowano na brzeg, jednak mimo prób reanimacji jego życia nie udało się uratować.
W ocenie koronera Josepha Turnera obrażenia doznane przez nastolatka uniemożliwiły przeżycie, a śmierć była natychmiastowa.
Po tragicznym wypadku policja wszczęła dochodzenie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, jednak kierowcy łodzi nie postawiono żadnych zarzutów.
Dochodzenie w sprawie wypadku i sprzeczne zeznania
Mężczyzna był wówczas lokalnym przewodnikiem po lagunie, a łódź została przez niego w tym dniu wynajęta. W trakcie śledztwa pojawiały się sprzeczne zeznania dotyczące prędkości, z jaką miała poruszać się łódź.
Zdaniem kierowcy wynosiła ona mniej niż 20 węzłów. Koroner wskazał, że mężczyzna ma doświadczenie w prowadzeniu takich pojazdów, a dodatkowo bardzo dobrze orientuje się w okolicy.
Ojciec zmarłego zeznał, że prędkość była „pełna”, a łódź „praktycznie ślizgała się po wodzie”. Ponadto określił kierowcę mianem „szalonego”.
Z kolei koroner ocenił, że prędkość prawdopodobnie nie przekroczyła dopuszczalnej. Dodał przy tym, że w innych częściach świata nie występują takie ograniczenia prędkości w pobliżu zacumowanych łodzi oraz plaży.
Koroner: Ustalenia śledztwa „trudne do pogodzenia”
Zarówno kierowca, jak i pasażerka łodzi zeznali, że przed wypadkiem spożywali alkohol. Sprawca wypadku spożywał go również poprzedniego wieczoru.
Tymczasem przeprowadzone po wypadku badania toksykologiczne nie wykazały obecności alkoholu we krwi. Wyniki zostały zakwestionowane przez rodzinę chłopca.
– Moim zdaniem to, że w wynikach badań nie było w ogóle alkoholu, żadnych śladów, to po prostu niemożliwe – powiedziała matka 14-latka.
Koroner uznał za oczywiste, że kierowca oraz pasażerka „prawdopodobnie byli na nogach do wczesnych godzin porannych”, spożywając przy tym alkohol.
– Pobrane próbki nie wykazały obecności alkoholu ani narkotyków, trudno mi pogodzić te dowody – oznajmił Turner.
Rodzina chłopca walczy o postawienie zarzutów
W reakcji na decyzję policji, która nie zdecydowała się wnieść oskarżenia, rodzina postanowiła się odwołać. Wcześniej, jak twierdzi koroner, poinformowano ją, że „biorąc pod uwagę całość dowodów, nie ma realnych szans na skazanie” kierowcy.
Bliscy zmarłego wnieśli kolejne odwołanie, które również zostało odrzucone. Przekazano im, że mogą kontynuować kroki prawne we Francji, zwracając się do wyższej instancji, ale „ma to ograniczone szanse powodzenia”.
Źródło: BBC, The Independent
-
Burzliwa debata nad odwołaniem minister. „Zrobiła z Polaków śmieciarzy”
-
Niemcy masowo uciekają z kraju. Dane wskazują jasno, „warunki się zmieniły”












