
Punktem zapalnym na ostatnim w ubiegłym roku posiedzeniu rządu stała się ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy. Reforma mająca wzmocnić tę instytucję – chociażby nadać inspektorom możliwość wykrywania fikcyjnych czy pozornych umów (przykładowo typu B2B) i zamieniania ich decyzją administracyjną na umowy o pracę – została wcześniej wpisana przez obecnie rządzących jako kamień milowy do Krajowego Planu Odbudowy.
Weszła w miejsce innego „kamienia”, negocjowanego jeszcze przez gabinet Mateusza Morawieckiego, który przewidywał „ozusowanie” tzw. umów śmieciowych. Projekt odpowiednich zmian przygotowała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy, szefująca Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a mówiła o nim w „Politycznym WF-ie z gościem” na antenie Polsat News.
Awantura na posiedzeniu rządu wokół ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy
Projekt trafił pod obrady rządu, ale minister poproszono o jego okrojenie – i rzeczywiście, wykreślono stamtąd parę kwestii. – Generalnie na koniec inspektor miał przyjść, podjąć decyzję, lecz ona musiałaby być potwierdzona przez sąd, nie działałby wstecz. Dużo zębów tej ustawie wybito, na co narzekała Partia Razem – tłumaczył Marcin Fijołek w nowym wydaniu podcastu Interii „Polityczny WF”.
Zobacz najnowszy „Polityczny WF”!
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
Choć na początku grudnia Komitet Stały Rady Ministrów przyjął projekt jako uzgodniony, na koniec roku nastąpił niespodziewany zwrot. – Podczas obrad rządu doszło do awantury, o czym pierwsza mówiła Arleta Zalewska. Były pretensje premiera i ministra Macieja Berka (nadzoruje wdrażanie polityki rządu – red.), że Dziemianowicz-Bąk miała dopisać coś do ustawy, na co nie zgodzili się wcześniej – dodał prowadzący „Graffiti” w Polsat News.
Tak więc szefowa MRPiPS usłyszała, iż zapisy w proponowanej ustawie o Inspekcji muszą być zmienione. Z kolei kierująca Rządowym Centrum Legislacji na łamach money.pl potwierdziła, że projekt został odesłany z powrotem do ministerstwa i rząd na razie się nim nie zajmuje. – To będzie jeden z kluczowych problemów na początku 2026 roku dla koalicji rządowej – przewiduje Marcin Fijołek.
Czy to tajemniczy lobbysta wyprosił odejście od zmian w PIP?
Skąd takie przekonanie u współautora „Politycznego WF-u”? Otóż Dziemianowicz-Bąk bardzo zależało na tej ustawie, nawet w okrojonej wersji, w jakiej została przyjęta przez Komitet Stały. – I teraz wszyscy się głowią, od resortu rodziny przez resort funduszy, który będzie musiał renegocjować jakoś ten kamień milowy, gdy się okaże, że projekt trafia do kosza, po wielu polityków bliskich Tuskowi – dodał dziennikarz.
Marcin Fijołek usłyszał kilka wersji zdarzeń, co wydarzyło się w ciągu kilku tygodni, iż zapisy wzmacniające rolę PIP „spadły” z listy zadań Rady Ministrów. W „Politycznym WF-ie” podzielił się jedną z nich. – Ktoś bardziej wpływowy niż dotychczas ze środowiska szeroko rozumianych przedsiębiorców spotkał się – czy to z ministrem Berkiem, czy premierem Tuskiem – wyjaśnił.
Lobbysta ten miał tłumaczyć, iż zmiany w Inspekcji „mocno uderzyłyby w niezależność, swobodę, a może i kondycję finansową poszczególnych firm„. – W związku z tym premier i minister Berek wyegzekwowali jeszcze jedną próbę wycofania tej ustawy, przynajmniej na razie, z porządku prac rządu. Nie wiadomo, co z tym projektem będzie – czy Dziemianowicz-Bąk ma ją poprawić jeszcze raz, czy będzie nowy kamień milowy – wyliczył prowadzący „Graffiti”.
Źródło „Politycznego WF-u” w rządzie: W takim trybie sprawować władzy się nie da
Wówczas redaktor naczelny Interii Piotr Witwicki zwrócił uwagę, że ustawa „tak czy siak musi być, jeśli chcemy środki z KPO”. – Teoretycznie tak, w praktyce – też usłyszałem, iż jest jeszcze jeden moment na renegocjację kamieni milowych; że można byłoby ten temat podrzucić jeszcze raz Komisji Europejskiej tytułem: „Sytuacja trochę się zmieniła, więc będziemy musieli się z tego wycofać” – odpowiedział Marcin Fijołek.
Ze źródła w rządzie usłyszał on też, że „w takim trybie” sprawować władzy w państwie „się nie da”. – Umawiamy się na coś, to i tak powstaje w bólach, pół roku nad tym dyskutujemy, było mnóstwo etapów, momentów, gdy można było powiedzieć: „Sorry, na to się nie zgadzamy, musi być inaczej” – przytoczył współautor „Politycznego WF-u” słowa swojego anonimowego rozmówcy.
Według Piotra Witwickiego „nic, co tu się wydarzyło, nie jest niespodzianką”. – Ten lobbing też, on jest w jakiś sposób jawnie formułowany gdzieś od początku przez organizacje przedsiębiorców, przez ich nacisk. To się musiało wydarzyć, oni robią to, co robili zawsze. Trudno mieć o to do nich pretensje, bo reprezentują określone interesy – skwitował redaktor naczelny Interii.
W nowym „Politycznym WF-ie” także o tym, kto okazał się największym zwycięzcą, a kto ze świata polityki musi pogodzić się z przegraną w 2025 roku. Piotr Witwicki i Marcin Fijołek analizują również, czy rozpad grozi dwóm parlamentarnym partiom: PiS-owi i Polsce 2050.
-
Tarcia w Konfederacji coraz większe. Czy będzie głośny transfer do Brauna?
-
Glapiński próbuje dogadać się z rządem? Śle „gołąbki pokoju”












