
Kolejny zwrot akcji po nieudanym przeprowadzeniu wyborów w Polsce 2050. Jak potwierdził Polsat News, startująca na szefową formacji Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zaproponowała swojej rywalce z anulowanej II tury głosowania Paulinie Hennig-Klosce, by obie zostały współprzewodniczącymi partii. Na razie odpowiedzi drugiej strony nie ma, lecz w tle wszystkiego jest wolta Szymona Hołowni.
Choć wcześniej wykluczał, że chce nadal kierować Polską 2050 (w końcu w wyborach udziału nie wziął), teraz wysyła sygnały, że może chcieć pozostać na stanowisku. Skomplikowanej sytuacji wewnątrz ugrupowania przyjrzeli się w nowym odcinku „Politycznego WF-u” Piotr Witwicki i Marcin Fijołek.
Hołownia widzi Polskę 2050 poza koalicją?
Drugi z dziennikarzy usłyszał o „bardzo spiskowej” hipotezie, zgodnie z którą II tura wyborów w Polsce 2050 miała zostać „wysadzona w powietrze” przez Hołownię i jego ludzi, którzy celowo rozesłali linki, aby wywołać sztuczny ruch na stronie umożliwiającej głosowanie – choć kilka innych osób takiemu scenariuszowi zaprzeczyło.
Dlaczego założyciel partii miałby to zrobić? Aby mieć jeszcze szansę utrzymać funkcję jej lidera po tym, jak nie udało się mu zdobyć stanowiska w strukturach ONZ, gdy jednocześnie musiał oddać fotel marszałka Sejmu na rzecz Włodzimierza Czarzastego. – W dziwnym polu, na spalonym, zostały Hennig-Kloska i Pełczyńska-Nałęcz. Co one mają mówić: „Szymon, ale tu już my rządzimy”? Czy: „Tak, wróć i ja w sumie wycofuję się z kandydowania”? – mówił Marcin Fijołek.
Zobacz nowy odcinek podcastu „Polityczny WF”!
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
Jak ustalił prowadzący „Graffiti” w Polsat News, „główny problem jest taki, że Hołownia chyba dojrzał do tego – albo sytuacja do tego dojrzała – aby wdrożyć plan pod tytułem 'Wyjście z koalicji’„. Ustępujący przewodniczący ma bowiem uważać, iż w obecnym sojuszu Polskę 2050 „nic dobrego nie czeka”, a półtora roku do wyborów parlamentarnych „można wykorzystać tylko na budowaniu się jako poważna alternatywa”.
– W tym myśleniu jest logika, że partia przynajmniej mogłaby pokazać się jako odrębna część, a dzisiaj muszą wszystko żyrować. Miała być „trzecia droga”, a wyszła trzecia noga Platformy Obywatelskiej – wskazał w „Politycznym WF-ie” Marcin Fijołek, a Piotr Witwicki uzupełnił, iż Hołowni może chodzić o „razemizację” Polski 2050 – od nazwy opozycyjnego ugrupowania Adriana Zandberga i Aleksandry Owcy, które do Sejmu dostało się ze wspólnych list z rządzącą Lewicą.
Głosy z Polski 2050: Rozpad partii nieunikniony
Jak nadmienił Marcin Fijołek, w klubie Polski 2050 nie ma jednak pełnej zgody na realizację wizji Hołowni – jest w nim podział, o czym świadczyło również głosowanie nad kandydaturą Pełczyńskiej-Nałęcz na wicepremiera. „Za” było wówczas 16 osób, a „przeciw” – 14, co oznacza, że gdyby jedna osoba zmieniła zdanie, byłby remis.
– Niemała część klubu czuje się bardziej częścią koalicji rządowej niż Polski 2050, inna chciałaby wyjść z tej koalicji, szukając jednak swojej tożsamości. Usłyszałem od paru działaczy: „Sorry, to się już nam nie sklei. Może i wybierzemy tego szefa lub szefową, ale rozpad partii jest nieunikniony – za daleko to poszło, nie wytrzymamy już ze sobą” – skwitował prowadzący „Graffiti”.












