
Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżyli kibice, którzy zdecydowali się pojawić na trybunach PGE Narodowego i obejrzeć mecz Polska – Albania. To samo zapewne przeżywali fani poza trybunami (ponad 56 tysięcy), którzy spoglądali, jak drużyna trenera Jana Urbana przeżyła drogę z piekła do nieba.
Ostatecznie jednak, po trafieniach liderów drużyny – najbardziej doświadczonych na boisku – Roberta Lewandowskiego (na 1:1) oraz Piotra Zielińskiego (na 2:1), to Polska dalej liczy się w grze o mundial.
Nie ulega jednak wątpliwości, że to była prawdziwa bitwa. Albania mogła i właściwie… powinna zdobyć co najmniej trzy gole. Goście albo marnowali jednak świetne okazje, albo kapitalnie w bramce spisał się Kamil Grabara. Zwłaszcza jedna interwencja w drugich 45. minutach, była naprawdę klasy światowej ze strony polskiego golkipera. Dzięki temu Polacy nie musieli ponownie gonić wyniku, bo trudno stwierdzić, czy stać by ich było na takie szarpnięcie raz jeszcze.
Kadra Jana Urbana niepokonana! O mundial w finale ze Szwecją
Warto dodać, że zespół trenera Urbana ma na swoim koncie naprawdę świetną serię. W drugiej połowie 2025 roku, odkąd były zasłużony reprezentant, uczestnik mundialu (1986), prowadzi drużynę, reprezentacja Polski nie przegrała meczu.
We wrześniu remis z Holandią w Rotterdamie (1:1) i zwycięstwo z Finlandią (3:1) w Chorzowie. W październiku wygrana w towarzyskim meczu z Nową Zelandią (1:0), uczestnikiem MŚ 2026 – ponownie na Superauto.pl Stadionie Śląskim – oraz eliminacyjne zwycięstwo z Litwą (2:0) w Kownie. I ostatnie okienko reprezentacyjne, czyli listopadowy remis na PGE Narodowym z Holendrami (1:1) oraz nieco wymęczone, wyjazdowe zwycięstwo nad dużo niżej notowaną Maltą (3:2).
Do tego dorobku należy dopisać czwartkowe zwycięstwo nad Albanią (2:1).
Teraz czas na finał baraży o MŚ 2026 – trudne wyzwanie – wyjazdowy mecz ze Szwecją w Sztokholmie. Szwedzi ograli w czwartkowy wieczór wyraźnie Ukrainę 3:1 na wyjeździe.











