Polska rozmawia z Francją o nuklearnym odstraszaniu. „Są kraje, które nie przejawiły zainteresowania”

Premier Donald Tusk poinformował w poniedziałek, że Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego. Wcześniej w poniedziałek prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił, że osiem krajów, w tym Polska, zgodziło się wziąć udział w programie.

– Polska należy do tych krajów, z którymi dialog już się rozpoczął i z którymi będzie pogłębiany. (…) Tak więc można przewidzieć, że pewnego dnia francuskie samoloty z bronią nuklearną będą mogły być rozmieszczone w Polsce, jeśli znajdziemy się w sytuacji, w której można zacząć rozważać użycie tej broni. Nie wybiegając tak daleko, można przewidzieć udział przedstawicieli Polski we francuskich ćwiczeniach nuklearnych albo wizyty w obiektach nuklearnych we Francji, w Ile Longue czy we francuskich bazach nuklearnych – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Jean-Louis Lozier, ekspert Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. 

Ekspert jest specjalistą Ośrodka Studiów nad Bezpieczeństwem w IFRI i zajmuje się kwestiami odstraszania nuklearnego.

Zobacz wideo Przewidywana długość życia rosyjskiego rekruta na froncie to miesiąc

„Nasze żywotne interesy są ściśle związane z interesami naszych partnerów”

Częścią zaawansowanego odstraszania nuklearnego, o jakim mówił w poniedziałek prezydent Macron, jest to, że będzie można rozważyć rozmieszczenie elementów broni strategicznej u sojuszników Francji. – Myśli się oczywiście o samolotach Rafale wyposażonych w broń strategiczną – powiedział Lozier.

W jego ocenie z wystąpienia prezydenta Francji należy wyciągnąć wnioski, że główne zasady odstraszania nuklearnego i doktryny Francji pozostają niezmienione w tym zakresie, że jest to „suwerenne i niezależne odstraszanie, którego użyć może jedynie prezydent Republiki Francuskiej”. Zwrócił natomiast uwagę, że Macron uznał potrzebę dostosowania doktryny do obecnego świata.

Elementy tej rzeczywistości, o jakich mówił szef państwa, to – jak dodał ekspert – „agresywna Rosja” i pojawianie się dystansu w więzach transatlantyckich. To również narastanie arsenału nuklearnego Chin i innych krajów, przy czym niektóre z tych państw nuklearnych, jak Korea Północna i Chiny – są sojusznikami Rosji.

– W tym kontekście prezydent, z jednej strony, ogłosił zwiększenie liczby francuskich głowic nuklearnych, a z drugiej zarysował konkretne ścieżki dotyczące wymiaru europejskiego odstraszania nuklearnego. Nasze odstraszanie nuklearne chroni nasze żywotne interesy, ale nasze żywotne interesy są oczywiście ściśle związane z interesami naszych partnerów, zarówno Niemiec, jak i Polski – relacjonował Lozier.

Ekspert IFRI zastrzegł, że nie może określić, o jak wielkim zwiększeniu francuskiego arsenału jest mowa.

– Prezydent wyraźnie powiedział, że nie będzie żadnych informacji na temat tego wzmocnienia. Jasne jest, że Francja nie wznowi produkcji materiałów rozszczepialnych, tzn. produkcji plutonu czy uranu do celów militarnych – zaznaczył Lozier. Dodał, że pod koniec zimnej wojny Francja miała maksymalnie około 600 głowic nuklearnych, tak więc „widać wyraźnie, że zwiększenie to będzie siłą rzeczy ograniczone”.

Program nuklearnego odstraszania. „Inne kraje nie przejawiły zainteresowania”

Macron poinformował w poniedziałek, że osiem krajów – Belgia, Dania, Grecja, Holandia, Niemcy, Polska, Szwecja i Wielka Brytania – zgodziło się wziąć udział w zaproponowanym przez Francję zaawansowanym odstraszaniu. Zdaniem eksperta IFRI należy uznać, że ten zestaw państw odzwierciedla postrzeganie zagrożeń przez rozmaite kraje.

– Są inne kraje, które nie przejawiły zainteresowania, ponieważ, być może, zagrożenie rosyjskie wydaje im się bardziej odległe, myślę o takich krajach, jak Hiszpania czy Portugalia – powiedział rozmówca PAP.

Podkreślił, że odstraszanie francuskie, tak jak brytyjskie, „zawsze wzmacniało ochronę Europy, ponieważ zwiększało liczbę niezależnych ośrodków podejmowania decyzji. ZSRR, a potem Rosja, miały naprzeciw siebie trzy kraje nuklearne (Wielką Brytanię, Francję i USA), które „były trzema niezależnymi centrami decyzyjnymi”, co „wzmacniało niepewność dla potencjalnego agresora”.

Obecnie, jak podkreślił Jean-Louis Lozier, „zaawansowane francuskie odstraszanie nuklearne nabiera coraz większej wagi w obronie Europy, biorąc pod uwagę wątpliwości, jakie można mieć na temat wiarygodności politycznej rozszerzonego odstraszania amerykańskiego”. 

Redagowała Kamila Cieślik

Udział