
-
Bociany białe wyposażone w nadajniki GPS i aparaty fotograficzne dostarczyły 4 mln danych oraz 1300 użytecznych zdjęć dokumentujących miejsca ich pobytu w Afryce.
-
Sprzęt używany do obserwacji bocianów jest bardzo kosztowny – jeden nadajnik może kosztować nawet 100 tys. zł i wymaga wsparcia sponsorów.
-
Dane zebrane z nadajników wykazały, że polskie bociany w większości zimują w Sudanie i Czadzie, przemieszczają się w Afryce za wodą i często podróżują z innymi gatunkami ptaków.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Bociany białe przez całe lata leciały do Afryki i z powrotem zaobrączkowane. Takie obrączkowanie ptaków to standardowa metoda ich obserwacji od 1899 r. Jak jednak podaje Joachim Siekiera z Grupy Silesiana, który zajmuje się montowaniem nowych urządzeń na ciałach bocianów, ok. 10,5 tys. obrączek na nogach ptaków daje 5 tys. odczytów, podczas gdy 87 nadajników GPS MF nowego typu dostarczyło ich 4 mln.
To pokazuje, z jakim przełomem mamy do czynienia. Teraz bociany na dodatek mają ze sobą… aparaty fotograficzne. Pozwalają one zobaczyć, gdzie bociany się zatrzymują. – Dotąd wiedzieliśmy, gdzie są i skąd dochodzi sygnał, ale nie wiedzieliśmy, co dokładnie znajduje się w tym miejscu – mówił w środę Łukasz Siekiera podczas prezentacji zdjęć zrobionych przez bociany podczas ich migracji do i z Afryki.
– Bociany wykonały 1300 dobrych zdjęć. Dobrych, bo fotografowały też swoje pióra i skrzydła albo robiły zdjęcia w nocy. Te są nam nieprzydatne, ale z 1300 zdjęć możemy wyczytać masę informacji – dodaje ornitolog.
Prof. Łukasz Jankowiak z Uniwersytetu Szczecińskiego pokazał część z tych fotografii. Widać nie tylko wspaniałe krajobrazy (Stambuł, góry Taurus, Morze Czerwone, przyrodę Afryki). Można także zobaczyć gdzie i z kim ptaki obozowały. – Bocian, który wykonał piękne zdjęcia w Etiopii, zginął z rąk rolnika, który rzucał w niego kamieniami. Uważał, że on wyjada mu zbiory – mówi prof. Łukasz Jankowiak.
Bociany same zrobiły zdjęcia podczas migracji
Tych zdjęć nikt dotąd nie widział, a bociany same dostarczyły informacji na temat tego, jak dokładnie wygląda ich migracja. I to zanim wróciły. – I szybko nie wrócą – wyjaśnia prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
– Specjalnie zakładaliśmy nadajniki ptakom bardzo młodym, aby prześledzić całe ich życie aż do śmierci. A bocian dojrzewa w Afryce, przez pierwsze trzy lata nie wraca.
Straty wśród młodych bocianów są gigantyczne. Sięgają 70-80 proc. To powoduje, że spore są także straty wśród bocianów z nadajnikami, a te są bardzo drogie. Jak informuje prof. Piotr Tryjanowski, jedno urządzenie to koszt 70 tys. zł plus obsługa w kolejne lata.
Jeden bocian z nadajnikiem to zatem wydatek rzędu 100 tys. zł. Spore koszty, nie do pokrycia bez sponsorów, a jednym z nich jest firma energetyczna EDP. – Zdecydowaliśmy się na to z uwagi na naszych pracowników – mówi kierujący nią Ireneusz Kulka. – To oni się tym zainteresowali. Miło brać udział w inicjatywie, która wzbudza zainteresowanie naszych pracowników i w której oni chcą uczestniczyć.
Jak dodaje, gdy opowiadał swojemu synowi o inwestycjach energetycznych swojej firmy, nie wzbudziło to w nim takiego zainteresowania. Co innego wieści o bocianach i ich nadajnikach.

Przełomowe dane o polskich bocianach
Dzięki temu wiemy nie tylko, jak wygląda trasa przelotu ptaków, ale także, z kim bociany podróżują. Np. to, że lecą z czaplami, kaniami albo sępami. Udało się także odkryć, że polskie bociany w większości zimują w Sudanie i Czadzie (nie we wschodniej i południowej Afryce, jak niegdyś uważano, chociaż i tam docierają). Różnica jest istotna, bowiem do Czadu leci się dłużej i tam docierają ptaki w lepszej kondycji.
– Wygląda na to, że wpływ na to ma pokarm, do jakiego bociany mają dostęp oraz ich ogólna kondycja fizyczna – wyjaśnia prof. Łukasz Jankowiak, który dysponuje dość szczegółowymi badaniami krwi ptaków pobranej zanim założono im nadajniki.
Detale w kondycji fizycznej zwierząt decydują o tym, dokąd one lecą. Co więcej, decydują o tym, czy bocian jest w stanie pokonać przeszkody czekające nań po drodze.
Ornitologowie pokazali przykład ptaka, który próbował pokonać Morze Czerwone w Egipcie i nie udało mu się, zawrócił. – Leciał tuż nad powierzchnią morza – opowiada Łukasz Siekiera. – Bo bociany nie poruszają się lotem aktywnym, ale szybują. I od ich kondycji zależy, czy na takim odcinku morza szerokości 40 km pochłoną go fale, czy da sobie radę.

Dane z GPS pokazały także, że bociany, które dotarły już do Sudanu i Czadu, z czasem zaczynają się przemieszczać wewnątrz kontynentu afrykańskiego. Lecą np. do Sudanu Południowego, Etiopii i w inne miejsca. Zupełną sensacją jest to, dlaczego to robią.
– Dotąd uważaliśmy, że posuwają się za stadami szarańczy. Okazuje się, że to nie tak – wyjaśnia prof. Piotr Tryjanowski. – Powodem ich przemieszczania się w Afryce jest woda. Za nią bociany podążają.
Zdjęcia pokazały, jak ptaki wykorzystują nawet najmniejsze oczka wodne i jak obecność wody determinuje to, co robią ptaki w Afryce.












