W poniedziałek (31 sierpnia) szef MON poinformował o przechwyceniu rosyjskiego samolotu szef MON w komunikacie opublikowanym w serwisie X. To kolejny tego typu incydent w ciągu ostatnich tygodni – poprzednio doszło do nich na początku sierpnia, gdy polskie myśliwce dwa dni z rzędu przechwytywały rosyjskiego Iła-20. 

„Rosja po raz kolejny testowała nasze systemy odstraszania i obrony powietrznej. Przed południem, 30 km na północ od Łeby nasze myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy IŁ-20. Nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni nad Bałtykiem” – napisał wicepremier.


Zobacz wideo

Rosja planuje wielką mobilizację

To kolejny taki incydent

Rosyjskie samoloty były kilkukrotnie przechwytywane nad Bałtykiem także wcześniej. W połowie lipca doszło do takiego incydentu w rejonie Ustki oraz Jastrzębiej Góry. Wówczas były to samoloty rozpoznawcze IŁ-20 i bojowe myśliwce Su-30 z bazy w Królewcu. Tego typu incydenty zdarzają się ze zmienną regularnością od dłuższego czasu, w szczególności po pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. 

Rosyjskie samoloty zwiadowcze – a ostatnio również bojowe – regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego.

Przechwycenie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi jest standardową procedurą w sytuacji, gdy nie ma z nim kontaktu. Polega przede wszystkim na jego identyfikacji przez pilotów myśliwców, za pomocą systemów optoelektronicznych i kontaktu wzrokowego, ewentualnie nawiązaniu z nim łączności i eskortowaniu poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa. Piloci mogą w tym celu wykonywać szereg manewrów – zbliżać się do obcego samolotu, pokazywać mu swoje uzbrojenie czy wypuszczać flary.

Kreml nie ukrywa swoich zamiarów mimo sygnałów o możliwym wznowieniu negocjacji pokojowych – pisze Maciej Czarnecki na Wyborcza.pl.

Rosyjskie samoloty zwiadowcze nad Bałtykiem

Eksperci wskazują, że loty nad Bałtykiem bez planów lotu i włączonych transponderów w ostatnich latach stały się standardową praktyką Rosjan. Latając w ten sposób w pobliżu granicy państw NATO, testują m.in. ich reakcję czy systemy obrony powietrznej. Takie loty Rosjan mogą też powodować zakłócenia w cywilnym ruchu lotniczym w regionie.

Kontroli aktywności rosyjskiego lotnictwa w regionie służy m.in. misja NATO Baltic Air Policing, w ramach której samoloty polskie i sojusznicze patrolują przestrzeń nad państwami bałtyckimi i samym Bałtykiem. Ponadto przestrzeń międzynarodowa na morzu jest monitorowana przez siły zbrojne państw regionu – Polski, Szwecji, Danii czy Niemiec.

Źródło: PAP

Udział