Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej Krzysztof Dyl poinformował w poniedziałek (7 września), że komisja nadal weryfikuje podpisy złożone przez troje kandydatów na prezydenta Krakowa: Bartosza Bocheńczaka (Konfederacja), Darię Gosek-Popiołek (Lewica) oraz Sławomira Pietrzyka (SDPL). Podkreślił, że decyzje w ich sprawie zostaną podjęte we wtorek.

Kandydat Konfederacji nie powalczy o fotel prezydenta Krakowa

Bocheńczak opublikował jednak wieczorem wpis, w którym poinformował, że jego kandydatura nie została zarejestrowana. „Nie będę snuł teorii spiskowych, szukał winnych ani przerzucał odpowiedzialności na kogokolwiek. Uważałem, że złożenie niemal 5000 podpisów zapewni nam wystarczający margines bezpieczeństwa. Jak się okazało – pomyliłem się. System jest, jaki jest. Zasady były znane, a naszym obowiązkiem było zebrać większą liczbę podpisów i jeszcze dokładniej zweryfikować je przed złożeniem. Powinniśmy byli poświęcić temu więcej uwagi. Jako kandydat ponoszę za to pełną odpowiedzialność. Zawaliłem” – czytamy we wpisie na portalu X.

Zobacz wideo Miszalski stworzył w Krakowie dwór i Tusk nie chciał go firmować

Jak ustaliła „Wyborcza”, choć sztab Bocheńczaka dostarczył do Miejskiej Komisji Wyborczej prawie pięć tysięcy podpisów, to za prawidłowe komisja uznała zaledwie około 2950.

Polityk przeprosił „ponad setkę wolontariuszy, którzy przez ostatnie miesiące pracowali w kampanii” i zbierali podpisy. „To nie wolontariusze zawiedli. To ja powinienem był dopilnować, abyśmy zebrali bezpiecznie większą liczbę podpisów” – dodał i przeprosił również między innymi mieszkańców Krakowa, którzy udzielili mu poparcia.

Mentzen: Nie mogę nie wyciągnąć konsekwencji z tej kompromitacji

Do sprawy odniósł się Sławomir Mentzen. „Przy całej mojej sympatii do Bartosza Bocheńczaka, podziwie dla wielkiego zaangażowania w kampanię w Krakowie, oraz wdzięczności za perfekcyjne wykonywanie funkcji szefa sztabu mojej kampanii prezydenckiej, nie mogę nie wyciągnąć konsekwencji z tej kompromitacji” – napisał polityk na portalu X.

W konsekwencji jeden z liderów Konfederacji odwołał Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego i zawiesił wszystkie osoby pełniące funkcje w strukturach krakowskich. Ponadto przekazał ich sprawy do Sądu Partyjnego, który teraz ma ustalić „ich indywidualną odpowiedzialność za tę katastrofę”.

Wniosek Banasia odrzucony z powodu nieprawidłowości

Ponadto według podanych informacji komisja odmówiła rejestracji kandydatury Mariana Banasia, ponieważ stwierdziła nieprawidłowości w przekazanym przez niego wykazie podpisów. Wskutek tego były prezes Najwyższej Izby Kontroli nie uzyskał wymaganej ustawowo liczby trzech tysięcy podpisów popierających jego kandydaturę. Na sprawdzoną ogólną liczbę 5648 podpisów w toku weryfikacji stwierdzono 3096 nieprawidłowych oraz 2552 prawidłowych podpisów.

Z powodu zbyt małej liczby złożonych podpisów – jak mówił szef Miejskiej Komisji Wyborczej – wcześniej komisja odrzuciła zgłoszenia dwóch innych osób: Stanisława Kułachy i Marty Ratuszyńskiej. Według Dyla, oboje odwołali się od tych decyzji do Komisarza Wyborczego w Krakowie.

Zgodnie z przepisami zgłaszającemu kandydata na prezydenta miasta przysługuje prawo wniesienia odwołania od uchwały Miejskiej Komisji Wyborczej do Komisarza Wyborczego w Krakowie w terminie dwóch dni od daty jej podania do publicznej wiadomości.

Przedterminowe wybory w Krakowie

Wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września po tym, gdy w maju w referendum mieszkańcy odwołali z tej funkcji Aleksandra Miszalskiego (KO).

Zarejestrowani dotychczas przez PKW kandydaci na prezydenta Krakowa to: Michał Drewnicki (PiS), Jan Hoffman (jeden z inicjatorów referendum odwołującego ostatniego prezydenta), Aleksandra Owca (Razem), Monika Piątkowska (KWW Moniki Piątkowskiej Ponad Podziałami, poparcie KO i PSL), Łukasz Gibała (Kraków dla Mieszkańców).

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version