
-
Matka Savannah Guthrie, Nancy Guthrie, zaginęła w lutym 2026 roku, a do redakcji trafiły wiadomości z żądaniem okupu.
-
Kolejna wiadomość od tego samego nadawcy zawierała informację o śmierci Nancy Guthrie niedługo po porwaniu, mimo że nie była ona zamiarem porywaczy.
-
Śledczy traktują wiadomości poważnie, ponieważ zawierają szczegóły mogące wskazywać na powiązania ze sprawcami, jednak autentyczność tych listów nie została potwierdzona.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Nancy Guthrie, matka matka znanej prezenterki amerykańskiej stacji „Today” Savannah Guthrie, zniknęła z własnego domu w nocy 1 lutego 2026 roku. Bezpośrednio po jej zaginięciu do kilku redakcji medialnych trafił list z żądaniem okupu w kryptowalutach.
Wiadomość miała zaczynać się od zapewnienia, że z ponad osiemdziesięcioletnią Guthrie wszystko jest w porządku, choć jest przestraszona. Porywacze domagali się zapłaty milionów dolarów za jej powrót.
Porwanie Nancy Guthrie. Nowe informacje
Jak się okazuje, nie była to jedyna wiadomość przesłana przez osoby zaangażowane w zaginięcie kobiety. Drugi list, który nie został początkowo opublikowany, mówił, że Guthrie zmarła niedługo po porwaniu, choć intencją porywaczy nie była jej śmierć.
– To, co sprawia, że ta wiadomość ma znaczenie, to fakt, że pochodzi ona z tego samego źródła elektronicznego, co pierwsza notatka, w której żądano okupu – mówił John Miller, główny analityk ds. egzekwowania prawa i wywiadu w CNN.
List miał jednak „zupełnie inny ton” niż pierwsza wiadomość. Po jego otrzymaniu zaangażowane redakcje zgodziły się na wstrzymanie publikacji na ten temat, aby nie utrudniać pracy śledczym prowadzącym sprawę zaginięcia. Ta ujrzała światło dzienne dopiero w czerwcu.
Po jej upublicznieniu Savannah Guthrie ponowiła swoje wcześniejsze apele do porywaczy. – Chciałam skorzystać z okazji, by poprosić tych ludzi, a właściwie ich błagać, by się ujawnili. Ogromnie cierpimy i nie możemy zaznać spokoju – mówiła na antenie „Today”.
Tajemnicze wiadomości od domniemanych porywaczy
Śledczy nie potwierdzili autentyczności wiadomości, które otrzymały redakcje, ale zaznaczyli, że traktują je jak najbardziej poważnie. Jak wskazano, zawierały one szczegóły, które mogą wskazywać na faktyczne powiązania ze sprawcami, w tym umiejscowienie zegarka zaginionej.
Na krótko po rozpoczęciu śledztwa policja upubliczniła nagranie z kamery zamontowanej na drzwiach wejściowych starszej kobiety, na którym widać zamaskowanego mężczyznę w rękawiczkach, z plecakiem i futerałem na broń u pasa. Funkcjonariusze prosili o kontakt każdego, kto rozpoznaje bohatera nagrania.
Nagrania i zdjęcia pochodzą z różnych dni, co wzbudziło podejrzenia, że potencjalnych porywacz kilkukrotnie odwiedzał dom Guthrie. Nie ma na nich jednak dokładnych dat, a więc nie można w pełni ustalić, czy mężczyzna był zaangażowany w zniknięcie kobiety.
W pewnym oddaleniu od posesji śledczy znaleźli rękawiczkę odpowiadającą tej widocznej na nagraniu, z której pobrano DNA. Materiał genetyczny potencjalnego porywacza wyodrębniono także w domu porwanej, ale osoba, która go tam zostawiła nie została ujęta w policyjnej bazie danych. Efektów nie przyniosły także bardziej zaawansowane techniki, które bazują na poszukiwaniu krewnych „właściciela” DNA.
-
Tragiczny finał rodzinnej kłótni. Wydano list gończy za podejrzanym
-
Zniknął bez śladu po wejściu na jacht. Białoruski dysydent poszukiwany













