-
Poseł stowarzyszenia Rozwój Plus Ryszard Bartosik stracił prawo jazdy na trzy miesiące za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym.
-
Polityk poinformował o zdarzeniu w mediach społecznościowych, przyznał się do błędu, przyjął mandat i przekazał darowiznę na rzecz fundacji wspierającej ofiary wypadków.
-
W przeszłości prawo jazdy za zbyt szybką jazdę stracili także inni parlamentarzyści, w tym Zbigniew Dolata z PiS oraz senator KO Adam Szejnfeld.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„23 października 2026 roku, wracając do domu, przekroczyłem prędkość w terenie zabudowanym” – napisał poseł Ryszard Bartosik na platformie X.
„Z pokorą przyjmuję mandat i zakaz prowadzenia auta na trzy miesiące” – dodał polityk stowarzyszenia Rozwój Plus.
Ryszard Bartosik z Rozwoju Plus stracił prawo jazdy na trzy miesiące
Poseł przeprosił także za swoje zachowanie. Poinformował również, że dokonał wpłaty na fundację zajmującą się wsparciem ofiar wypadków drogowych.
W rozmowie z PAP Bartosik, odnosząc się do swojego wpisu, powiedział, że dla niego podanie takiej informacji publicznie to nie kwestia odwagi.
– Po prostu jeżeli popełniłem błąd, to trzeba się do niego przyznać i za niego przeprosić – powiedział.
Poseł stracił prawo jazdy. Sam się przyznał
Ryszard Bartosik nie jest pierwszym politykiem, który przekroczył prędkość podczas jazdy samochodem i został ukarany odebraniem prawa jazdy.
Wcześniej za zbyt szybką jazdę prawo jazdy stracili także inni wielkopolscy parlamentarzyści. W 2019 poseł PiS z Gniezna Zbigniew Dolata przekroczył dozwoloną prędkość o 79 km/h. Został za to ukarany mandatem w wysokości 400 zł i 10 punktami karnymi oraz stracił prawo jazdy na trzy miesiące.
W 2019 roku również obecny senator KO Adam Szejnfeld stracił prawo jazdy na trzy miesiące. Polityk jechał 101 km/h w terenie zabudowanym, a więc przekroczył prędkość o 51 km/h. Rekordzistą jak chodzi o łamanie przepisów drogowych jest jednak poseł Łukasz Mejza. Polityk był kilkunastokrotnie łapany przez fotoradary.
-
Chcą sądzić sprawców wypadków jak morderców. Wystarczy przekroczyć prędkość
-
Akcja jak z filmu na Dolnym Śląsku. Gonili uciekiniera przez 120 km













