Sejmowa komisja nadzwyczajna ds. rozpatrzenia projektów aborcyjnych ostatni raz zebrała się w lipcu 2024 roku. Teraz jej członkowie mają się spotkać ponownie – w trakcie najbliższego posiedzenia Sejmu, które zaplanowane jest na 15-18 września. TVP Info. Termin zebrania ustalono podczas czwartkowego (3 września) spotkania członków komisji z pełnomocniczką rządu ds. równości Katarzyną Kotulą.
Stacja przypomniała, że wcześniej marszałek Włodzimierz Czarzasty zapowiadał, że parlament najpierw zajmie się projektem ustawy o statusie osoby najbliższej. Tłumaczył, że chce w ten sposób uniknąć procedowania obu „polaryzacyjnych” projektów równocześnie. Ustawa ta zdołała w tym czasie przejść już całą drogę legislacyjną i trafić na biuro prezydenta, który jednak odmówił jej podpisania.
Posłowie wrócą do projektu ustawy o tzw. kompromisie aborcyjnym
Według ustaleń TVP Info pierwszym projektem, którym zajmie się komisja, ma dotyczyć tzw. kompromisu aborcyjnego. To projekt PSL i Polski 2050, który zakłada odwrócenie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku.
Poza tym w sejmowej komisji czekają jeszcze trzy projekty poselskie. Dwa z nich proponują wprowadzenie prawa zezwalającego na aborcję do 12. tygodnia ciąży z woli kobiety. Trzeci, autorstwa Lewicy, dotyczy dekryminalizacji aborcji.
Sondaż IBRiS: Większość wyborców koalicji chce, aby Sejm zajął się projektami dot. aborcji
W połowie czerwca tego roku IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej” zapytał Polaków o to, czy ich zdaniem Sejm w tym roku powinien zająć się przepisami liberalizującymi aborcję. 44,7 proc. badanych było „za”. Przeciwnego zdania było natomiast 44,4 proc. ankietowanych. Niezdecydowanych było 10,9 proc.
Badanie sprawdziło też, jak na ten temat zapatrują się wyborcy poszczególnych opcji politycznych. 76 proc. ankietowanych zwolenników koalicji rządzącej chce powrotu do procedowania ustawy. Zupełnie na odwrót jest natomiast u wyborców partii opozycyjnych (PiS, Razem, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej) – 80 proc. jest przeciwko. Dziennik zwraca jednak uwagę, że gdyby wyłączyć z tej grupy wyborców Partii Razem, to głosów „przeciw” mogłoby być jeszcze więcej.


