
-
Koniec z nieważnymi referendami? Rewolucyjna petycja
-
Jeden dzień – wszystkie referenda. Nowy postulat
-
Niska frekwencja i wysokie koszty. Wiążący wynik referendum należy do rzadkości
19 maja 2026 roku do Senatu trafiła petycja oznaczona sygnaturą P11-88/26, dotycząca reformy przepisów regulujących referenda lokalne i ogólnokrajowe. Jej autorem jest Klub Jagielloński, który zaproponował nowelizację ustawy o referendum lokalnym z 15 września 2000 roku oraz ustawy o referendum ogólnokrajowym z 14 marca 2003 roku.
Koniec z nieważnymi referendami? Rewolucyjna petycja
W uzasadnieniu wskazano, że obowiązujące regulacje nie nadążają za współczesnymi wyzwaniami związanymi z funkcjonowaniem demokracji bezpośredniej, a część procedur wymaga uproszczenia i doprecyzowania. 1 czerwca 2026 roku petycja została skierowana do rozpatrzenia przez Komisję Petycji Senatu, która zdecyduje o jej dalszych losach.
Najbardziej znaczącą propozycją jest likwidacja progu frekwencyjnego w referendach lokalnych. Obecnie wiele takich głosowań kończy się nieważnością mimo wyraźnego wyniku, ponieważ nie udaje się osiągnąć wymaganej liczby uczestników.
Zdaniem autorów petycji prowadzi to do sytuacji, w której bardziej opłaca się zachęcać mieszkańców do pozostania w domach niż przekonywać ich do określonego stanowiska przy urnach. Dokument przewiduje również możliwość elektronicznego zbierania podpisów pod inicjatywami referendalnymi, co miałoby ograniczyć liczbę błędów formalnych i dostosować procedury do postępującej cyfryzacji usług publicznych.
Jeden dzień – wszystkie referenda. Nowy postulat
Proponowane zmiany obejmują także organizację referendów ogólnokrajowych. Klub Jagielloński postuluje ustanowienie corocznego „Dnia Referendalnego”, podczas którego w całym kraju mogłyby odbywać się równocześnie różne głosowania lokalne i krajowe.
Autorzy chcą również stworzenia procedury umożliwiającej korektę lub doprecyzowanie pytań referendalnych na etapie prac parlamentarnych, tak aby ograniczyć ryzyko pojawiania się pytań niejednoznacznych lub budzących zarzuty stronniczości.
W petycji znalazły się ponadto propozycje zaostrzenia zasad finansowania kampanii referendalnych, w tym zakazu pokrywania ich kosztów ze środków zagranicznych oraz zwiększenia przejrzystości wydatków ponoszonych przez podmioty prywatne.
Niska frekwencja i wysokie koszty. Wiążący wynik referendum należy do rzadkości
Petycja Klubu Jagiellońskiego nie oznacza jeszcze zmian w prawie i nawet w przypadku pozytywnej oceny parlamentarzystów czekałaby ją pełna ścieżka legislacyjna. Dokument zwraca jednak uwagę na problem, który od lat powraca przy okazji kolejnych głosowań: wiele referendów kończy się bez wiążącego rozstrzygnięcia mimo przeprowadzenia całej procedury i poniesienia kosztów organizacyjnych.
W III RP odbyło się sześć referendów ogólnokrajowych. Wiążący wynik przyniosły referendum konstytucyjne z 1997 roku z frekwencją 42,86 proc. oraz referendum akcesyjne z 2003 roku, w którym uczestniczyło 58,85 proc. uprawnionych (w obu przypadkach obowiązywały niestandardowe zasady).
Pozostałe głosowania nie wywołały skutków prawnych: dwa referenda z 1996 roku przyciągnęły około 32 proc. wyborców, referendum dotyczące jednomandatowych okręgów wyborczych w 2015 roku osiągnęło zaledwie 7,8 proc., a referendum z 2023 roku 40,91 proc. frekwencji. W zwykłym referendum ogólnokrajowym do wiążącego rozstrzygnięcia potrzebny jest udział ponad połowy uprawnionych.
Podobne problemy od lat występują także na poziomie samorządowym. Według danych Związku Miast Polskich w ciągu ostatnich dwóch dekad przeprowadzono około 320 referendów dotyczących odwołania wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, jednak skuteczne okazały się tylko 43 z nich.
W większości przypadków przeszkodą była zbyt niska frekwencja. Dodatkowe kontrowersje budzą koszty organizacji takich głosowań. Samodzielne referendum ogólnokrajowe z 2015 roku kosztowało budżet państwa ponad 71,5 mln zł. Z kolei w związku z proponowanym przez Prezydenta referendum ogólnokrajowym w 2026 roku Państwowa Komisja Wyborcza informowała, że w budżecie zabezpieczono rezerwę celową w wysokości 374,9 mln zł, zaznaczając jednocześnie, że jest to maksymalna kwota planistyczna, a rzeczywiste wydatki mogłyby być niższe.
-
Ukraińcy z krajów UE trafią na front? Kilka państw przychyla się do pomysłu
-
ZUS brał od nich składki przez lata. Teraz twierdzi, że pieniądze przepadły











