
Dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi wezwał do zachowania najdalej posuniętej ostrożności w działaniach wojsk i pełnego respektowania rozejmu dotyczącego terytorium Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, który wszedł w życie w piątek. Jeszcze tego samego dnia Rosja oskarżyła Ukrainę o pogwałcenie tego rozejmu.
„Otrzymaliśmy informację o poważnym incydencie, do którego doszło podczas rozminowywania okolic elektrowni zaporoskiej, w ramach uzgodnionego lokalnego zawieszenia broni. W wyniku incydentu rannych zostało kilku rosyjskich żołnierzy” – czytamy w komunikacie MAEA. Agencja przekazała, że została poinformowana przez stronę ukraińską, iż Kijów respektuje zawieszenie broni na terenach elektrowni.
Aleksiej Lichaczow szef Rosatomu, rosyjskiej państwowej grupy zajmującej się energią atomową, ogłosił wkrótce potem we mediach społecznościowych, że ukraiński dron ranił ludzi pracujących przy rozminowywaniu okolic elektrowni i przy naprawie linii energetycznej. Według niego trzech inżynierów zostało rannych, w tym dwóch ciężko.
– Atak w oczywisty sposób był zamierzony – napisał. Rosatom wydał też komunikat, w którym stwierdzono, że rannych jest pięciu ludzi – relacjonuje Reuters. Agencja przypomina, że Rosjanie wielokrotnie już oskarżali Ukrainę o ataki na Zaporoską Elektrownię Atomową, a Kijów dementował te informacje.
Konieczna naprawa linii 750 kV
W najbliższych dniach, po rozminowaniu terenu elektrowni, technicy z Ukrainy i Rosji pod nadzorem ekspertów MAEA mają rozpocząć naprawę zniszczonej w wyniku działań wojennych linii energetycznej Dnieprowska o napięciu 750 kilowoltów. To element lokalnego porozumienia o zawieszeniu broni. W komunikacie na temat incydentu MAEA podkreśla, że naprawa głównej linii byłaby krokiem w stronę bezpieczeństwa nuklearnego.
Linia Dnieprowska to główna magistrala elektroenergetyczna, która łączy okupowaną przez Rosjan elektrownię z ukraińską siecią energetyczną; od końca marca jest odłączona od siłowni, ponieważ Rosjanie zaatakowali ją pod koniec marca. Największa w Europie elektrownia atomowa pozostała podłączona tylko do jednej, słabszej linii rezerwowej o napięciu 330 kV, która jest niezbędna do chłodzenia jej sześciu reaktorów. Co więcej, w ostatnich tygodniach na terenie Zaporoskiej Elektrowni Atomowej dochodziło także do tzw. blackoutów, czyli całkowitego odłączenia obiektu od zewnętrznego zasilania. W takich sytuacjach, jako rozwiązanie ostateczne, uruchamiane są awaryjne generatory diesla.
Moskwa okupuje Zaporoską Elektrownię od pierwszych dni inwazji na Ukrainę i regularnie ostrzeliwuje obiekt, wykorzystując wywołane w ten sposób zagrożenie do szantażu nuklearnego oraz jako tarczę wojskową. Kijów wielokrotnie alarmował, że ukraińscy pracownicy elektrowni są zmuszani do współpracy z okupantem, a także poddawani torturom i są zabijani.











