
-
Strażacy monitorują i dogaszają pogorzelisko hali produkcyjnej w Obornikach po pożarze, który wywołał znaczne zadymienie. Wcześniej mieszkańców poproszono o zamknięcie okien, a Wody Polskie zamknęły odcinek rzeki Warty.
-
Pożar nie zagraża zdrowiu i życiu mieszkańców Obornik, mieszkańców Wielkopolski i nie zagraża również środowisku – podkreśliła wicewojewoda wielkopolska Karolina Fabiś-Szulc.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Trwa dogaszanie hali produkcyjnej firmy FAM Cynkownia w Obornikach.
– Pożar udało się opanować. W tym momencie na miejscu działa 40 zastępów straży pożarnej – przekazał polsatnews.pl rzecznik prasowy wielkopolskiej PSP asp. Martin Halasz.
– Dogaszane są jeszcze poszczególne zarzewia – dodał. Strażacy przez całą noc mają kontrolować pogorzelisko.
Halasz przekazał, że pożarem objęta była hala o powierzchni ok. 5 tys. m kw. W kulminacyjnym momencie z ogniem walczyło ok. 60 zastępów straży, czyli ok. 250 strażaków. Na miejscu działały zastępy PSP i OSP, również z okolicznych powiatów, a także specjalistyczna grupa chemiczna. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Rzecznik przekazał, że ogień nie rozprzestrzenił się na inne budynki, natomiast działania straży polegały nie tylko na gaszeniu ognia. – W hali mieściła się cynkownia galwaniczna, a w środku były dwie linie produkcyjne. Tam były wykorzystywane kwasy do produkcji w zbiornikach. Te zbiorniki pewnie rozszczelniły się, więc grupa chemiczna musi zająć się tymi wyciekami – wyjaśnił.
– Strażacy ze Specjalistycznych Grup Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Poznania i Piły pobierają stosowne próbki, badają strefę działań, w tym m.in. wycieki kwasów z rozszczelnionych zbiorników znajdujących się we wnętrzu hali – przekazał Halasz.
W nocy ze środy na czwartek wicewojewoda wielkopolska Karolina Fabiś-Szulc przekazała, że pożar nie zagraża zdrowiu i życiu mieszkańców Obornik, mieszkańców Wielkopolski i nie zagraża również środowisku.
Wielki pożar w Obornikach. Strażacy walczą z żywiołem
W wyniku pożaru powstało duże zadymienie. – Mieszkańcy zostali wcześniej ostrzeżeni, aby zamknąć okna i w miarę możliwości unikać przebywania w pobliżu pożaru – mówiła w rozmowie z Interią Agata Kamińska, przedstawicielka KP PSP w Obornikach.
Unoszące się nad halą produkcyjną kłęby dymu były widoczne z odległości kilkudziesięciu kilometrów.
Oficer prasowa poinformowała, że w akcji udział bierze kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej. – Są to jednostki z Obornik jak i z powiatów ościennych – zaznaczyła.
– Z Poznania przyjechał specjalny oddział do walki z zagrożeniem chemicznym – dodała Agnieszka Kamińska.
Na miejscu są też przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Poznaniu oraz Wód Polskich.
Potężny pożar pod Poznaniem. Pilny apel do mieszkańców
W związku z pożarem ocynkowni oraz unoszącym się dymem i możliwym pogorszeniem jakości powietrza władze powiatu obornickiego zaapelowały wcześniej do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności.
-
nieotwieranie okien do czasu ustabilizowania sytuacji,
-
ograniczenie przebywania na świeżym powietrzu do niezbędnego minimum,
-
niewykonywanie aktywności fizycznej na zewnątrz,
-
zwrócenie szczególnej uwagi na dzieci, osoby starsze oraz osoby z chorobami układu oddechowego.
W reakcji na potężny pożar Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało ostrzeżenie dla osób przebywających w powiatach obornickim i poznańskim oraz w Poznaniu.
Pożar groźniejszy niż się wydawało. Nowe zalecenie dla mieszkańców
W związku z pożarem w Obornikach oraz prowadzoną akcją gaśniczą zamknięto odcinek rzeki Warty Oborniki-Wronki – przekazał Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu.
Fabiś-Szulc dodała, że wraz z obecnymi na miejscu przedstawicielami PGW WP i WIOŚ przekazano właścicielowi ocynkowni – na razie ustną decyzję – o usunięciu niebezpiecznych odpadów, które znajdowały się na terenie zakładu. Dodała, że „kwasy, które znajdowały się na terenie ocynkowni, one znajdują się na chwilę obecną w odstojnikach, które są zabezpieczone przed tym, żeby się dostały do rzeki Warty”.












