Nowe informacje w sprawie podpalenia naziemnej stacji bazowej systemu Starlink w Woli Krobowskiej przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński. – Zatrzymani obywatele Turcji to osoby, które przyjechały do Polski, by przeprowadzić akt terroru – podkreślił. Jak dodał, materiał dowodowy zgromadzony przez policję i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego jest w tej sprawie mocny.

Kierwiński: Na terenie Niemiec zatrzymano dwóch obywateli Turcji

– Już 23 września mówiliśmy, że była to akcja sabotażowa i dywersyjna – zaczął konferencję prasową w siedzibie MSWiA Marcin Kierwiński.

– Dziś, dzięki ciężkiej pracy polskiej policji, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, we współpracy z prokuraturą, na terenie Niemiec zatrzymano dwóch obywateli Turcji, którzy odpowiadają za ten akt terroru i podpalenie – przekazał.

Zobacz wideo Groźby zamachu na premiera i szefa MON. Dobrzyński: Taktujemy to śmiertelnie poważnie

– Czynności przeprowadził niemiecki Federalny Urząd Kryminalny (BKA) na podstawie materiałów zgromadzonych i przygotowanych przez polską policję we współpracy z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego – powiedział.

– Nie jest tajemnicą, że po przekazaniu do Polski osoby te usłyszą zarzuty dotyczące sabotażu i dywersji na zlecenie obcego wywiadu – dodał.

Siemoniak: Było ich więcej

– Jeden z zatrzymanych obywateli Turcji miał status rezydenta w Niemczech. Drugi, który nie uzyskał takiego statusu, miał zostać wydalony z Niemiec – przekazał Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń.

Minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak przekazał, że na tym etapie służby nie mogą przekazać więcej informacji. – Istnieje jednak wysokie prawdopodobieństwo, że w ten proceder zaangażowane były również inne osoby, także na poziomie wykonawczym – dodał.

– Zwrócę uwagę, że w sprawie aktu dywersji z 2024 roku jeden z koordynatorów, który zlecał tego rodzaju działania, znajduje się w polskim areszcie. W tym przypadku mówimy natomiast o osobach bezpośrednio zaangażowanych w przeprowadzenie ataku. Mamy uzasadnione podejrzenia, graniczące z wysokim prawdopodobieństwem, że było ich więcej – powiedział Siemoniak.

Minister przekazał, że chodzi o zarzuty dotyczące przestępstwa z art. 130 Kodeksu karnego, który dotyczy współpracy z obcym wywiadem lub działania na jego zlecenie. – Oczywiście na tym etapie o winie będą rozstrzygać najpierw sąd niemiecki, a następnie sąd polski. To również sądy ocenią, czy w danej sprawie zasadny będzie maksymalny wymiar kary, czy inny. Przestępstwa określone w art. 130 Kodeksu karnego są zagrożone wysokimi karami – dodał Siemoniak.

Artykuł jest aktualizowany… 

Udział
Exit mobile version