
Rywalem Jurajskich Rycerzy, jak mówi się na drużynę prowadzoną przez trenera Michała Winiarskiego, była ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Choć „na papierze” była to rywalizacja zespołów, które po fazie zasadniczej zajęły odpowiednio – pierwszej i ósme miejsce – to całościowo, ten duet ćwierćfinałowy stworzył najlepsze show ze wszystkich.
PlusLiga: Wicemistrzowie Polski są w półfinale. ZAKSA pokazała pazur
Całe to pozytywne zamieszanie rozpoczęło się w… trzecim secie, dokładnie 29 marca. W hali w Sosnowcu, gdzie swoje mecze rozgrywa w fazie play-off drużyna Aluronu CMC, gospodarze od stanu 2:0, przegrali trzy kolejne partie. Tę ostatnią, czyli tie-break, wynikiem 20:22. ZAKSA zaszokowała tym, że potrafiła się podnieść i postawić jednego z głównych faworytów do złota w PlusLidze – właściwie pod ścianą.
Kędzierzynianie mieli bowiem w serii do dwóch zwycięstw 1:0 i mecz u siebie w perspektywie, co sprawiało, że na „musiku” byli wicemistrzowie Polski. Drużyna, która zapewniła sobie awans do Final Four Ligi Mistrzów – drugi raz z rzędu – musiała drżeć o to, czy nie zostanie bez miejsca w czołowej czwórce w krajowych rozgrywkach. Co najlepiej pokazuje, jak wyrównany sezon w PlusLidze właśnie śledzimy.
Podopieczni trenera Winiarskiego odpowiedzieli jednak na 3:2 ZAKSY wygraną w Kędzierzynie-Koźlu 3:1. Choć w momencie, w którym było 1:1 w setach i choćby 19:16 dla gospodarzy, trudno było podejrzewać o duży komfort psychiczny po stronie gości z Zawiercia. Jurajscy Rycerze zdołali jednak docisnąć rywala, do tego ZAKSA również nie ustrzegła się błędów – które wielokrotnie pogrążały zespół jeszcze w fazie zasadniczej – i skończyło się na 1:3, zamiast przykładowo… 3:1 w drugą stronę.
Zawiercianie tym samym wrócili do punktu wyjścia i mieli ponownie mecz u siebie, a do tego remis 1:1 w serii. Nadal jednak było pewne, że muszą wygrać, jeśli chcą wejść do półfinałów. Tam spokojnie na rywala czekała Asseco Resovia Rzeszów, po bardzo gładkim rozstrzygnięciu 2:0 ćwierćfinału z Indykpolem AZS Olsztyn.
W nabitej do ostatniej miejsca hali w Sosnowcu w czwartek (tj. 9 kwietnia) mecz zakończył się wynikiem, który nie jest niespodzianką. Co więcej, można było również zakładać, jak może wyglądać przebieg tej rywalizacji. Z jednej strony bowiem faworyt, gospodarz, który po prostu ma po swojej stronie więcej siatkarskiej jakości. Drużyna budowana od kilku sezonów, stabilnie i – co tu ukrywać – z większym budżetem.
Po drugiej stronie za to ambitna ZAKSA, która szukała różnych pomysłów na to, żeby dobrać się do skóry przeciwnikom. Kędzierzynianie stracili dwa sety, przegrywając 20:25 i 22:25. Mimo tego, w trzeciej partii wyszli na prowadzenie 13:8, zmuszając gospodarzy do sięgnięcia po zmiany. Trener Andrea Giani – włoski strateg, ten sam, który doprowadził do łez reprezentantów Polski w finale olimpijskim w Paryżu, prowadząc Francuzów – zagrał va banque. Szybko zamienił na rozegraniu Quinna Isaacsona na Marcina Krawieckiego. Rozwiązanie, które w Kędzierzynie-Koźlu było próbowane w trakcie sezonu, choćby ze względu na kontuzję Amerykanina. I faktycznie, ruszyło.
Gospodarze dogonili jednak rywali na 18:18, raz jeszcze pokazując, że mają sporo argumentów nie tylko w postaci pierwszej szóstki. Na boisku zafunkcjonował m.in. amerykański atakujący Kyle Ensing. Choć to było chwilowe, bo ZAKSA raz jeszcze rzuciła wszystkie siły, odpowiadając imponująco – zwłaszcza zagrywką i szczelnym blokiem – domykając seta na ostateczne 25:22. Tym samym nadzieja ciągle nie gasła.
Zawiercianie domknęli jednak mecz i ćwierćfinał w czwartym, ostatnim secie rywalizacji. Choć ponownie warto podkreślić, że to naprawdę był twardy bój, w którym żaden punkt nie przychodził gospodarzom łatwo. ZAKSA potrafiła pokazać swoją najlepszą siatkówkę w najważniejszym momencie sezonu. Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje, co by było, gdyby zespół Gianiego wywalczył sobie… nieco lepszą pozycję w fazie zasadniczej.
Jurajscy Rycerze zamknęli za to mecz efektowną serią bloków – pięć z rzędu w jednym ustawieniu – odjeżdżając na kilkupunktową przewagę i dając mnóstwo radości swoim kibicom. Ostatni set? 25:16 i półfinał dla Aluronu CMC Warty Zawiercie.
Kto z kim o medale w PlusLidze? Hitowe starcia, które trzeba zobaczyć!
Jak zatem wygląda najlepsza czwórka? Aluron CMC Warta Zawiercie zagra z Asseco Resovią Rzeszów. Pierwszy mecz tego półfinału już w najbliższą niedzielę (tj. 12 kwietnia) o godzinie 17:30 w Sosnowcu. Za to drugą parę półfinałową tworzą Bogdanka LUK Lublin – czyli aktualny mistrz Polski – oraz PGE Projekt Warszawa. Warszawianie, podobnie jak klub z Zawiercia, są już pewni grania w Final Four Ligi Mistrzów.
Pierwszy mecz, z racji wyższej pozycji po fazie zasadniczej PGE Projektu (wicelider), zostanie rozegrany w Warszawie. Tyle tylko, że w poniedziałek (tj. 13 kwietnia), o godzinie 20:00. Oba spotkania do obejrzenia na antenie Polsatu Sport 1 oraz internetowo za pośrednictwem np. platformy Polsat Box Go.











![Billie Jean King Cup. Polska – Ukraina w PreZero Arenie Gliwice [TERMINARZ] – Tenis – Sport Wprost Billie Jean King Cup. Polska – Ukraina w PreZero Arenie Gliwice [TERMINARZ] – Tenis – Sport Wprost](https://img.wprost.pl/img/billie-jean-king-cup-polska-ukraina-w-prezero-arenie-gliwice-terminarz/3b/5f/9a0ddb8218bc85e703b786048420.webp)

