
– Prezydent otrzymał raporty od szefów służb specjalnych w sprawie najistotniejszych kwestii bezpieczeństwa i identyfikacji zagrożeń – poinformował po spotkaniu Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta.
Dodał, że podczas spotkania poruszony został temat nominacji oficerskich.
Leśkiewcz przyznał, że spotkanie trwało ponad trzy godziny. – Do tego typu spotkań będzie dochodziło częściej. Będą się odbywały cyklicznie – mówił.
Generał Andrzej Kowalski, zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego powiedział natomiast, że rozpoczyna się „nowa era w relacjach między prezydentem i szefami służb”.
Spotkanie miało na celu zakończyć spór wokół nominacji oficerskich w służbach, których odmawia prezydent, twierdząc, że premier Donald Tusk nie pozwala szefom służb spotykać się z głową państwa. Przedstawiciele rządu z kolei odpowiadają, że służby podlegają rządowi i prezydent nie może oczekiwać spotkań z ich szefami „za plecami” premiera.
Obie strony powołują się na konstytucję, której zapisy, np. w odniesieniu do nadzoru nad siłami zbrojnymi, a zatem także podlegającymi im służbami specjalnymi, można interpretować w różny sposób.
Z przepisów prawa generalnie wynika, że prezydent i rząd powinni w zakresie nadzoru nad służbami współpracować. W przeszłości udawało się to jednak tylko wtedy, gdy prezydenci wywodzili się z tego samego obozu politycznego, co rząd.











