Projekty ustaw ws. kryptoaktywów. „Odegrał teatrzyk, a teraz forsuje 'własną’ ustawę”

Celem wszystkich tych inicjatyw ustawodawczych jest uregulowanie rynku aktywów, wyrażonych w formie cyfrowych tokenów i tym samym zapewnienie stosowania unijnego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation), dotyczącego rynku kryptoaktywów.

Projekty o rynku kryptoaktywów. Jest decyzja Sejmu

Sejm we wtorek (12 maja) zdecydował o skierowaniu czterech projektów ustaw o rynku kryptoaktywów, autorstwa rządu, prezydenta, Polski 2050 oraz Konfederacji do dalszych prac w komisji finansów. Sejm jeszcze na obecnym posiedzeniu ma wysłuchać sprawozdania komisji w tej sprawie.

Dyskusja towarzysząca pierwszemu czytaniu trwała niemal cztery godziny.

Zobacz wideo Tusk apeluje do Nawrockiego. Powraca ustawa o kryptowalutach

„Jak to jest, że prezydencki projekt jest w 95 proc., dokładnie taki, jak rządowy?”

W Sejmie nie obyło się również bez spięć podczas kilkugodzinnej dyskusji. – Pan tutaj przez dwa poprzednie razy był buńczuczny, głośny, taki dumny, broniąc weta prezydenta, a dziś pan taki jakiś malutki jest, dzisiaj pan jakoś tak skromnie o tym wszystkim mówi – mówił poseł KO Patryk Jaskulski do szefa Kancelarii Prezydenta RP Zbigniewa Boguckiego. – Jak to jest, że projekt, który przygotował prezydent, jest w 95 proc., dokładnie tym samym, co projekt rządowy, który pan krytykował? – dodał.

– Próbujecie tę swoją nieudolność, brak działania, zasłonić kłamstwami, że to weta zatrzymały możliwość działania. Mieliście i macie nadal wszelkie instrumenty do tego, by prokuratura i służby działały w tej sprawie – mówił z kolei Zbigniew Bogucki w Sejmie, nawiązując do sprawy Zondacrypto. – Dlaczego pozwoliliście, by pieniądze zostały zdefraudowane? (…) Wy rządziliście i to wasza odpowiedzialność – dodał. 

„Prezydent odegrał swój teatrzyk, a teraz forsuje 'własną’ ustawę regulującą rynek kryptowalut, niemal identyczną z zawetowaną dwukrotnie ustawą rządową. To przepalanie czasu i pieniędzy podatników dla połechtania własnego ego i zaciętej walki z rządem. Szkoda, że kosztem 30 tysięcy poszkodowanych Polaków. Apeluję do prezydenta o rozsądek i odpowiedzialność. Obywatele na to zasługują” – napisała z kolei na portalu X posłanka klubu Centrum Izabela Bodnar.

Dalsza droga legislacyjna

W trakcie wtorkowej debaty złożono wnioski o odrzucenie dwóch projektów – Polski 2050 i rządowego, ale nie zdobyły one wymaganej większości. Jednocześnie zawnioskowano też o przyspieszenie prac nad projektem prezydenckim i przejście do drugiego czytania. Wniosek ten jednak został odrzucony.

Projekt prezydencki, rządowy i klubu Polski 2050 są w dużej mierze do siebie zbliżone. Główne różnice dotyczą wysokości opłat na rzecz Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), która na mocy projektowanych przepisów ma sprawować nadzór nad tym rynkiem oraz niektórych jej uprawnień.

Inny jest projekt Konfederacji, który zakłada, że KNF, by nakładać środki nadzorcze (na przykład blokować strony internetowe) musiałaby wystąpić o zgodę do sądu okręgowego. Jest to też najkrótszy z projektów, ma kilkanaście stron.

Rzad podejmuje trzecią próbę

Rządowy projekt ustawy jest trzecią próbą regulacji rynku kryptoaktywów. Dwie poprzednie zawetował prezydent Karol Nawrocki argumentując między innymi, że propozycja rządu to nadregulacja.

Komisja Nadzoru Finansowego w lutym zwróciła uwagę, że unijne rozporządzenie pozwala, aby podmioty świadczące usługi w zakresie kryptoaktywów mogły to robić do 1 lipca 2026 roku bez wymaganego unijnym prawem zezwolenia, którego przyznawanie regulowały zawetowane ustawy (oraz obecnie procedowany projekt). KNF podkreśliła, że jeśli polskie przepisy nie wyznaczą właściwego organu nadzorczego, to krajowe podmioty utracą możliwość świadczenia usług w zakresie kryptoaktywów do czasu uzyskania tego zezwolenia, co nie będzie możliwe do osiągnięcia w Polsce, bez wyznaczenia organu nadzorczego. Tym samym możliwa będzie jedynie transgraniczna działalność na terytorium Polski przez firmy, które uzyskałyby zezwolenie w innym kraju członkowskim. 

Udział