
– Prokuratura wszczęła postępowanie ws. podszywania się pod funkcjonariuszy publicznych oraz legitymowania innych osób na Dworcu Centralnym w Warszawie – poinformował w środę 17 czerwca w rozmowie z PAP rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie Mateusz Martyniuk. Chodzi o incydent, do którego doszło 13 czerwca.
Nagranie z Dworca Centralnego w Warszawie
W internecie można znaleźć nagranie, na którym mężczyźni w strojach przypominających mundury wysiadają z furgonetki z napisami „BPG” i „Bronimy Polskiej Granicy” przed Dworcem Centralnym w Warszawie, a później w środku stoją nad dwiema osobami o śniadej karnacji. Po upublicznieniu nagrania sprawą zajęli się stołeczni policjanci, a rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka przypomniała, że podszywanie się pod funkcjonariusza publicznego jest przestępstwem.
We wtorek Gałecka poinformowała na platformie X, że w sprawie „BPG” stołeczna policja już od kilku dni prowadzi czynności. Dodała, że funkcjonariusze zbierają dokumentację i materiał dowodowy, który trafi do prokuratury, a ta oceni go pod względem prawnym i karnym. Przypomniała, że polecenie podjęcia działań w miniony weekend wydał komendantowi stołecznemu policji szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Donald Tusk o sprawie grupy „Bronimy Polskiej Granicy”: To są ekscesy
W środę do sprawy odniósł się premier Donald Tusk, który ocenił, że działania „BPG” to „ekscesy”, a nie powszechne zjawisko. – To bardziej chuliganeria polityczna niż coś poważnego – dodał. Szef rządu zaznaczył, że takie działania będą traktowane z całą surowością prawa. – To są wykroczenia, czasami przestępstwa. I będą zgłoszenia do prokuratury i każdy, kto podszywa się pod funkcjonariusza publicznego i na przykład legitymuje obcokrajowca, czy kogoś, bo ma inny kolor skóry, będzie zatrzymany i będzie odpowiadał prawnie. Każdy bez wyjątku – powiedział Tusk.
Premier dodał, że takie zachowania mają udowodnić, że w Polsce jest problem z uchodźcami. – A w Polsce takiego problemu nie ma. Myśmy zastopowali migrację i ludzie zobaczyli, że to my jesteśmy gwarantami tego, że Polska jest bezpieczna, a granice są szczelne i to jest dla nich nie do zniesienia i dlatego robią tego typu rzeczy – stwierdził.
Rzecznik KSP: Wiemy, kim są te osoby
– Od momentu, kiedy pojawiły się te filmy, gromadzimy dokumentację, która jeżeli będzie taka konieczność, posłuży jako materiał dowodowy. Wiemy, kim są te osoby, zresztą same się z tym nie kryją. Na tę chwilę nie wpłynęło jednak żadne zawiadomienie, by ktoś poczuł się pokrzywdzony – powiedział rzecznik Komendy Stołecznej Policji podkom. Jacek Wiśniewski. Zaapelował, że w przypadku gdy nie ma pewności, czy ktoś jest uprawniony do kontroli, należy wezwać go do okazania legitymacji służbowej lub zadzwonić pod numer 112 i zaczekać na przyjazd patrolu.
Redagowała Kamila Cieślik

