
W skrócie
-
W Krakowie zamontowano łapacze śmieci na rzece Prądnik, m.in. w rejonie Placu Imbramowskiego i przy granicy z Zielonkami.
-
Opróżnianiem łapaczy śmieci zajmują się Wody Polskie RZWGW Kraków oraz Zarząd Zieleni Miejskiej, a MPO Kraków odbiera i utylizuje odpady.
-
Projekt ma wymiar praktyczny i edukacyjny oraz ma szansę zostać rozszerzony na inne krakowskie rzeki.
W Krakowie na rzece Prądnik pojawiły się spacjalne zapory. Pierwsze łapacze śmieci zamontowano w rejonie Placu Imbramowskiego oraz w okolicach granicy z Zielonkami. Kolejne zostaną wkrótce zamontowane przy granicy ze Skałą, Sułoszową i Wielką Wsią.
Łapacze, ale nie snów. Odpady mają zatrzymać się i nie płynąć dalej
Dzięki łapaczom, które zatrzymują płynące z nurtem śmieci, wody są czystsze i mniej odpadów trafia do Wisły – taki jest zamysł inicjatorów akcji. Opróżnianiem łapaczy i zajmą się Wody Polskie RZWGW Kraków i Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie. Z kolei MPO Kraków odbierze zebrane odpady i odpowiednie je zutylizuje.
Podobne łapacze pojawiły się w Krakowie w 2025 r. Zamontwano jes na rzece Białusze, aby zatrzymać znajdujące się w niej liczne odpady. Łapacze stanowią prosty, a zarazem efektywny sposób walki z zanieczyszczeniem wód, a krakowskie rzeki są pełne śmieci.
Wody Polskie RZGW Kraków donoszą, że łapacze spełniają swoją rolę i zbierają porzucone śmieci, które najpierw trafiłyby do Wisły, a następnie mogłyby dostać się do Bałtyku. Zapory hamują napływ głównie plastikowych odpadów, butelek, worków, szkła, a także puszek i innych opakowań. W rzekach Krakowa znajduje się ponadto wiele odpadów pochodzących z budów, zwłaszcza styropianu.
Ograniczyć wyrzucanie śmieci
Projekt ma nie tylko wymiar praktyczny, lecz również edukacyjny – przypomina mieszkańcom, że każdy, nawet najmniejszy kawałek plastiku wyrzucony na ziemię, może ostatecznie trafić do rzeki.
Z wielkim zanieczyszczeniem, zarówno odpadami wyrzucanymi przez ludzi, jak i ściekami i chemikaliami, zatruta jest Rudawa. Kilka razy do roku oddolne inicjatywy zajmują się sprzątaniem rzek w stolicy Małopolski.
Niewykluczone, że łapacze pojawią się jeszcze w tym roku i na innych krakowskich rzekach, nie tylko na Prądniku.












