Wołodymyr Zełenski zagrał z Europą w otwarte karty. W razie przegranej z Rosją, ponad 20 mln Ukraińców może uciec do UE – ostrzegł podczas ostatniego pobytu w Brukseli. – Rosja zabija nas na naszym terytorium. Oni przyszli na naszą ziemię i idą dalej do przodu. Nie chcą się zatrzymać – oświadczył Zełenski.


Takie deklaracje zupełnie nie robią wrażenia na Grupie PZU. Ubezpieczyciel nie tylko kontynuuje działalność na Ukrainie w realiach wojennych, ale jeszcze ją dynamicznie rozszerza, traktując ten rynek jako strategiczną okazję biznesową i długoterminową inwestycję.

PZU chce przejąć MetLife Ukraina. Zakład czeka na wymagane prawem zgody


PZU robi interesy na Ukrainie od 2005 roku. Wtedy spółka przejęła ukraińską grupę ubezpieczeniową Skide-West. Celem transakcji było zdobycie zdobycie silnej pozycji na ukraińskim rynku ubezpieczeniowym. Po 20 latach obecności na ukraińskim rynku cel może się w końcu ziścić – trzeba tylko dokończyć kolejną transkację.


W maju 2026 roku Powszechny Zakład Ubezpieczeń zawarł warunkową umowę nabycia 100 proc. akcji MetLife Ukraina, największego ukraińskiego ubezpieczyciela na życie. Kierownictwo Zakładu czeka na zakończenie transakcji, która pozwoli Polakom kontrolować blisko połowę ukraińskiego segmentu ubezpieczeń życiowych. MetLife Ukraina ma blisko 49 proc. udziału w rynku.


– Chcielibyśmy, żeby był to I kwartał 2027 roku. To jest planowany termin – poinformował prezes PZU Bogdan Benczak w rozmowie z PAP. Dodał, że ostateczny termin uzależniony jest od zgody ukraińskiego urzędu antymonopolowego, a następnie Narodowego Banku Ukrainy. „To była unikalna możliwość nabycia lidera na rynku, który znamy i na którym od lat z sukcesami operujemy” – stwierdził prezes PZU Ukraina Maciej Szyszko.


Przystępując do transkacji PZU oceniło, że spółka MetLife Ukraina ma silną pozycję kapitałową, wysoką rentowność (około 20 proc.), oraz płynność umożliwiającą wypłatę dywidendy. Spółka miała w 2025 roku 38 mln euro przychodów i 21 mln euro zysku netto.

PZU wojny się nie boi. Na wojnie w Ukrainie robi interesy


Tam gdzie dwóch się bije, to trzeci korzysta – to dobrze znane Polakom przysłowie znajduje zastosowanie w biznesie. Oznacza tyle, że konflikt jednych otwiera pole do popisu dla innych, tym bardziej, że konflikt zbrojny paradoksalnie napędza popyt na usługi ubezpieczeniowe. Mieszkańcy i firmy w Ukrainie masowo poszukują polis chroniących majątek, zdrowie i życie, w tym produktów obejmujących ryzyka wojenne.


Od kwietnia 2026 roku PZU we współpracy z KUKE (polska agencja ubezpieczeń kredytów eksportowych) oferuje nawet specjalne polisy transportowe zabezpieczające szkody powstałe w wyniku działań zbrojnych i terroryzmu. – To nie jest prosty rynek, ale widzimy dużo zapytań o ubezpieczenia i szanse na dalszy rozwój – tłumaczył dla PAP Maciej Szyszko.


Ze względu na trwający konflikt wyceny ukraińskich aktywów są znacznie niższe, co eksperci określają jako unikalną szansę na tanie przejęcie ogromnej bazy klientów – MetLife Ukraina ma około 900 tysięcy klientów. Poza tym, PZU ma w perspektywie świetlaną przyszłość: przy odbudowie Ukrainy będzie partnerem do asekuracji miliardowych inwestycji infrastrukturalnych.


Obecnie spółki zależne Grupy PZU na Ukrainie (PZU Ukraina oraz PZU Ukraina ubezpieczenia na życie) zatrudniają około 700–800 osób i mają na Ukrainie 103 placówki.


W lipcu 2026 roku Instytut Demografii i Badań nad Jakością Życia Narodowej Akademii Nauk Ukrainy podał, że obecnie w kraju, który przed wojną liczył około 42 mln mieszkańców, mieszka około 29 mln osób. Około 4 mln obywateli Ukrainy przebywa w państwach Unii Europejskiej i korzysta z ochrony tymczasowej.

Udział
Exit mobile version