
W czwartek 19 lutego odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Przedstawiciele 47 państw uczestniczyli w spotkaniu, podczas którego przekazano ważne informacje dotyczące inicjatywy Donalda Trumpa. – Teraz wiemy już znacznie więcej niż przed tym posiedzeniem – powiedział w rozmowie z Gazeta.pl analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Rafał Tarnogórski.
Przemówienie Donalda Trumpa na Radzie Pokoju. „Obserwowaliśmy teatr jednego aktora”
Ekspert stwierdził, że samo przemówienie prezydenta USA go nie zaskoczyło. – To był Donald Trump taki, jakiego znamy. Obserwowaliśmy teatr jednego aktora – powiedział. Tarnogórski zwrócił też uwagę na szczególny format spotkania, który mógł przypominać wydarzenia organizowane przez firmy technologiczne. – To wyglądało jak prezentacja nowego produktu Apple’a. W trakcie posiedzenia wyświetlano slajdy, często podkreślano rolę Trumpa jako przewodniczącego Rady Pokoju. Było to odległe od tradycyjnych spotkań dyplomatycznych, ale odpowiadało stylowi wystąpień amerykańskiego prezydenta – zauważył analityk.
„Jeśli uda się zakończyć konflikt w Strefie Gazy, to będzie największy sukces Trumpa”
Donald Trump kilkukrotnie podkreślał podczas pierwszego posiedzenia Rady Pokoju, że to najważniejszy dzień jego kariery. Jak wyjaśnił Rafał Tarnogórski, „Rada Pokoju to ukochane dziecko Donalda Trumpa”. Podkreślił też, że dla amerykańskiego prezydenta kluczowe znaczenie będzie miała sytuacja w Strefie Gazy. – Rada Pokoju potrzebuje sukcesu, aby zyskać prestiż. Jeśli uda się zakończyć konflikt w Strefie Gazy, to będzie największy sukces Trumpa – powiedział. Ekspert zaznaczył, że rozwiązanie kwestii Gazy będzie trudnym zadaniem, ponieważ „nie jest to konflikt, który wybuchł wczoraj, bo kwestia Palestyny to rana jątrząca się od pokoleń”.
Plan Rady Pokoju dotyczący Strefy Gazy
Podczas spotkania w Waszyngtonie przedstawiono wstępny plan odbudowy Strefy Gazy. Jego pierwszym etapem będzie odbudowanie Rafah. Zgodnie z założeniami Rady Pokoju po roku stopniowo zostaną przywrócone funkcje mieszkalne w Strefie Gazy, po trzech latach możliwe będzie stałe budownictwo, a za 10 lat zrealizowanie docelowego projektu Trumpa – utworzenie kurortu w Gazie. W trakcie posiedzenia Rady Pokoju poinformowano też, które państwa zgodziły się przekazać środki na odbudowę Gazy. Są to: USA, Kazachstan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Azerbejdżan, Maroko, Bahrajn, Katar, Arabia Saudyjska, Uzbekistan i Kuwejt. Wartość zadeklarowanych już donacji to ponad 16 mld dolarów. – To duża kwota i ważny krok naprzód, choć docelowy pułap środków pomocowych ma wynieść 70 mld dolarów – powiedział Tarnogórski.
Rada Pokoju jako konkurencja dla ONZ
Podczas spotkania w Waszyngtonie zasugerowano, że Rada Pokoju może rywalizować z Organizacją Narodów Zjednoczonych. – Nie zostało to wyrażone wprost, ale mieliśmy łagodny przytyk skierowany do ONZ. Podkreślono, że ONZ będzie potrzebowała wsparcia, aby zdynamizować swoje działania – podkreślił Tarnogórski.
Marcin Przydacz wziął udział w posiedzeniu Rady Pokoju. „Powinniśmy tam być obecni”
Część państw uczestniczyła w posiedzeniu Rady Pokoju jako obserwatorzy, a nie członkowie tego gremium. W takim charakterze występowała tam Polska, którą reprezentował szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Rafał Tarnogórski uważa, że decyzja o udziale przedstawiciela Polski w spotkaniu była słuszna. – Powinniśmy tam być obecni. O wiele lepiej jest mieć kogoś na miejscu, niż oglądać transmisję spotkania. Tego rodzaju wydarzenia dyplomatyczne służą komunikacji – powiedział ekspert.
Więcej: Przeczytaj też artykuł „Zełenski rozczarowany postawą Trumpa. Biały Dom odpowiedział”.












